• facebook
  • rss
  • Moje życie to folklor

    Justyna Jarosińska Justyna Jarosińska

    dodane 05.09.2016 11:41

    Stanisław Leszczyński, znany przede wszystkim jako założyciel, choreograf, a obecnie dyrektor senior Zespołu Tańca Ludowego Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie, świętował 90. rocznicę swoich urodzin.

    Charakterystyczne wąsy, często mundur. Przez większość życia otoczony wianuszkiem pięknych tancerek i przystojnych tancerzy.

    Stanisław Leszczyński urodził się w 1926 roku w Liśniku Dużym. Od najmłodszych lat istotą jego życia był polski folklor. - To zdecydowanie zasługa rodziców - opowiada pan Stanisław. - Mój ojciec był prezesem Ochotniczej Straży Pożarnej i zajmował się organizacją różnego rodzaju imprez kulturalnych, w których folklor odgrywał główną rolę, a mama przez wiele lat na weselach w okolicznych miejscowościach sprawowała rolę starościny i do jej zadań należało przygotowanie obrzędów weselnych.

    Mały Staszek we wszystkich akcjach prowadzonych przez rodziców bardzo często brał udział. 

    Choć wszyscy znają go jako Stanisława, tak naprawdę na imię ma Kazimierz. - To śmieszna historia -  opowiada człowiek, który od lat jest jedną z najważniejszych postaci na kulturalnej mapie Lublina. - Ktoś pomylił się przy wpisie do ksiąg i choć od małego wszyscy mówili na mnie Stasio, to jednak moje urzędowe imię brzmi Kazimierz. Sam dowiedziałam się tego dopiero gdy szedłem do gimnazjum - wspomina.

    Starszy pan, który nadal porusza się z gracją cechującą zawodowych tancerzy, w swoim mieszkaniu na lubelskim LSM ma mnóstwo pamiątek związanych z niezwykłym dziełem, które stworzył. - Byliśmy na 5 kontynentach. Odwiedziliśmy 56 krajów świata. Wszędzie tańce, które prezentowaliśmy i nasza muzyka cieszyła się ogromną popularnością - opowiada. 

    Na ścianach mieszkania wiszą niezwykłe meksykańskie kapelusze oraz dyplomy i odznaczenia zarówno te wręczane za pracę artystyczną jak i te, które Stanisław Leszczyński otrzymał za postawę patriotyczną. - Gdy miałem 15 lat trafiłem do Batalionów Chłopskich - wspomina. - Walczyłem przez cztery lata. Gdy gestapo ścigało Kazimierza Leszczyńskiego, byłem Stanisławem, gdy Stanisława, to oczywiście stawałem się Kazimierze - śmieje się starszy pan. 

    W Batalionach Chłopskich pod ps. Czarny walczył razem z nieco starszym kolegą ps. Kalina. - To właśnie w Batalionach poznałem przyszłego lubelskiego biskupa Bolesława - opowiada. 

    W końcowej fazie swego partyzanckiego życia pełnił funkcję dowódcy plutonu i został awansowany do stopnia podporucznika. Po wielu latach dosłużył się stopnia pułkownika. 

    Po wojnie Stanisław uczył się w Uniwersytecie Ludowym w Gościeradowie i to tutaj zaczęły się rodzić jego artystyczne pasje. - W Gościeradowie miałem znakomitych nauczycieli jak chociażby Jan Bownik. Zadaniem Uniwersytetów Ludowych było przygotowanie młodych ludzi do życia na wsi, przy czym dużą wagę przykładano także do życia kulturalnego. Stamtąd wysyłano mnie na pierwsze kursy między innymi tańca i stamtąd poszedłem też na kurs pedagogiczny - wspomina jubilat. 

    Swoją pracę zawodową jako nauczyciel rozpoczął w szkole podstawowej w Trzydniku. To właśnie tu rozwijała się jego miłość do folkloru, tańca i ujawniły się talenty choreograficzne. Tutaj też Leszczyński założył swój pierwszy zespół tańca ludowego, z którym po roku działalności wygrał festiwal w Lublinie. 

    Po jakimś czasie młody nauczyciel przeniósł się do Lublina, gdzie został zatrudniony w jednym z liceów ogólnokształcących. W tym czasie też rozpoczął studia na  Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Gdy w 1953 roku podjął pracę jako starszy wykładowca w Centrum Kultury Fizycznej Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej prawie od razu powołał do życia zespół tańca ludowego. Na jego potrzeby opracował ponad 20 godzin repertuaru zawierającego folklor taneczny wszystkich regionów Polski, tańce narodowe oraz sekwencję patriotyczną. - Nikt wcześniej nie miał przygotowanej sekwencji patriotycznej - opowiada. - Byłem pierwszym, który opracował tego rodzaju repertuar, a dziś nie ma już zespołu, który by nie posiadał strojów z czasów Księstwa Warszawskiego - mówi. 

    Aktualnie choć pałeczkę w szefowaniu Zespołowi Tańca Ludowego UMCS przekazał już swojemu synowi, ciągle jest najważniejszą postacią w zespole i jego wychowankowie o nim nie zapominają.

    Więcej o historii życia Stanisława Leszczyńskiego już wkrótce w papierowym wydaniu GN.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół