Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Lekarzu, ulecz samego siebie. Zdaniem Anny Dymnej pacjenci oczekują spojrzenia lekarza

Największa wiedza ani najlepsze lekarstwo nie zastąpią spojrzenia w oczy. Zdaniem Anny Dymnej, gościa studentów Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, pacjenci oczekują przede wszystkim ludzkiego spojrzenia lekarza.

- Całkiem niedawno zdarzyło mi się być na badaniach w jednym z krakowskim szpitali. Kiedy weszłam do gabinetu, lekarz nie spojrzał na mnie, tylko zaprosił, bym usiadła przed jakąś maszyną, która badała mi wzrok. Najpierw jedno oko miało patrzeć przez aparat, potem drugie. Lekarz w ciszy przyglądał się moim źrenicom i nic nie mówił. Zaczęłam się martwić, co on tam widzi. Kiedy skończył, nie spojrzawszy na mnie, poprosił, bym przesiadła się na inne miejsce, a on sam odwrócony do mnie plecami pisał coś zawzięcie w komputerze. Mój niepokój rósł. Zaczęłam pokasływać, by zwrócić na siebie uwagę. Bez skutku. Jako że jestem szkoloną aktorką, postanowiłam wydać jęk, by zainteresować sobą doktora. Rezultatu brak. Kiedy skończył pisać, spojrzał w końcu na mnie i wtedy usłyszałam: "Bardzo panią przepraszam, nie poznałem pani, bo nie spojrzałem. Mamy tyle biurokracji do wypełnienia, że już na pacjenta czasu brakuje. Za drzwiami kłębi się tłum oczekujących, więc ja chcę jak najszybciej wszystko załatwić i dla pacjenta po prostu czasu nie mam" - opowiadała studentom medycyny Uniwersytetu Medycznego w Lublinie Anna Dymna, gość specjalny konferencji "Komunikacja wyzwaniem współczesnej medycyny".

Podczas spotkania z przyszłymi lekarzami aktorka dzieliła się swoim doświadczeniem kontaktu z lekarzami i historiami ludzi, którzy są bądź pod opieką jej fundacji, bądź byli gośćmi w jej programie telewizyjnym, w którym opowiadali swoje historie.

Jakoś tak potoczyło się moje 65-letnie życie, że znaczną jego część spędzałam w różnych szpitalach i u lekarzy. Miałam kilka wypadków samochodowych, połamane nogi, żebra, kręgosłup i wiele innych dolegliwości, które od wczesnego dzieciństwa zmuszały mnie do wizyt u lekarzy. Mam więc osobiste bogate doświadczenie w tej dziedzinie wspierane historiami moich przyjaciół i podopiecznych, i chcę wam, przyszłym lekarzom, powiedzieć, że największa wiedza i najnowocześniejsze leki nie zastąpią życzliwego spojrzenia pacjentowi w oczy. Kiedy pacjent trafi na życzliwego lekarza, czuje się zwyczajnie bezpiecznie i szybciej zdrowieje - przekonywała Anna Dymna.

Więcej o spotkaniu aktorki z lekarzami w kolejnym "Gościu Lubelskim".

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy