Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Zapach Pana Boga

Kościół, który Marco często mijał, był zwykle zamknięty. Tego dnia jednak drzwi były otwarte. Nie planował tam wejść i do dziś nie wie czemu to zrobił. Wewnątrz nie było nikogo, ale on miał pewność, że Ktoś na niego patrzy. W ciągu kilku sekund zmieniło się jego życie.

Marco Cicioletti pochodzi z Włoch. Ma żonę, dwie córki – 16- i 17-letnią – i wiele zwierząt. Prowadzi rodzinne centrum terapii dla chorych, w którym wykorzystywane są zwierzęta. I choć to stanowi źródło utrzymania jego rodziny, nie jest centrum życia. Odkąd w 1992 roku spotkał Jezusa, nie ustaje w dawaniu świadectwa i nauczaniu o wielkie Bożej miłości, na co ma zgodę biskupa Terni Franca Gualdriniego oraz jego następcy abp. Vincenza Paglii, który obecnie pełni funkcję przewodniczącego Papieskiej Akademii Życia. Jedna z jego podróży wiodła do Polski, do Lublina, gdzie opowiedział swoją historię podczas Szkoły Zwycięstwa, czyli spotkania uwielbienia zorganizowanego przez Armię Dzieci.

Dwaj wujkowie ksiądz i biskup

– Kiedy byłem chłopcem wzrastałem w rodzinnie, w której jeden z moich wujków był księdzem, drugi biskupem. Z tego powodu mogę powiedzieć, że nikt z nas nie był wolny. Mówiono o nas nie jako o autonomicznych osobach, tylko jako kuzynach biskupa. Zmuszony byłem chodzić często do kościoła, bo wypadało żeby kuzyni biskupa chodzili do kościoła, ale nikt z nas za bardzo w Boga nie wierzył – mówił Marco. Mając 16 lat, Marco nie był już dłużej w stanie znieść kościoła. – Mój wujek biskup przewodził diecezji, która miała długi i nie mieli jak ich spłacić. Natomiast mój drugi wujek ksiądz, który chyba nie powinien być księdzem tylko prowadzić jakiś biznes, był bardzo bogaty. Jedyny powód, dla którego został księdzem był taki, że moja babcia wyszła za mąż, zaszła w ciążę, ale wybuchła wojna i mąż babci poszedł przed narodzeniem dziecka na wojnę, z której nie wrócił. Tak mój wujek nigdy nie poznał swego ojca. Babcia uznała, że dobrym pomysłem na wychowanie chłopca będzie wysłanie go do seminarium, by się uczył i tak z rozpędu został księdzem. Z czasem stawało się jasne, że ma szczególny dar do biznesu i giełdy, a nie do kapłaństwa. Jeden więc biskup ma długi, drugi ksiądz ma pieniądze. Biskup prosi kuzyna księdza o pożyczenie kasy. Zaczynają na siebie krzyczeć i kłócić się w mojej obecności. To była iskra, która sprawiła, że postanowiłem opuścić Kościół. W pokoju, w którym się kłócili, stała taca z ofiarami, rzuciłem ją im pod nogi i powiedziałem: „To jest wasz Bóg”, po czym wyszedłem – opowiada swą historię Marco.

Porwany przez życie

– Zacząłem robić to, co młodzi ludzie po prostu robią. Bawić się, rozrabiać, zdobywać dziewczyny. Nie byłem zainteresowani Jezusem, ale w szkole była obowiązkowa jedna godzina religii. Mieliśmy księdza, który prowadził religię, ale miał wielkie problemy z wiarą i zamiast mówić o Jezusie, zaczął nam mówić o rozmawianiu z duchami. Zaczęliśmy więc taką grę, używaliśmy monety i ona naprawdę się poruszała. Nie wiedziałem wtedy, że do mojego życia zapraszam złe duchy – podkreśla.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy