Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Pełen zapału misjonarz, serdeczny kolega. Wspominamy ks. Ryszarda Dziurę

Niestrudzony kapłan, pełen zapału misjonarz, serdeczny kolega. Tak zapamiętano ks. Ryszarda Dziurę, którego Pan niedawno powołał do siebie.

Kiedy po maturze, wraz z kilkoma innymi kolegami, odkrył powołanie, nie przypuszczał, że Jezus zaprowadzi go aż tak daleko.

Zaczęło się zwyczajnie od święceń kapłańskich, które w 1973 roku z rąk biskupa Piotra Kałwy przyjął w lubelskiej katedrze. Potem była praca w kilu parafiach diecezji lubelskiej. Już chyba wtedy myślał o misjach, bo poprosił biskupa o możliwość studiowania w Rzymie misjologii. Zgodę uzyskał.

Po powrocie do Polski pracuje krótko w Lublinie jako wikariusz w par. Nawrócenia św. Pawła i św. Jadwigi. W 1984 r. wyjeżdża na kurs języka do Dublina, przygotowując się do pracy misyjnej. Zostaje posłany do Zambii, będzie ich tu pracowało kilku z diecezji lubelskiej.

Zbierał materiały do publikacji, jaką miała być encyklopedia Afryki. Przygotował własnoręcznie wystrój kaplicy, wyciosał z drewna ołtarz i inne sprzęty. Opowiadał o wydarzeniu w pracy misyjnej, kiedy to musiał własnoręcznie przygotować trumnę dla zmarłego misjonarza. Mawiał w języku bemba : "Pa kwingila mu Bufumu bwakwa Lesa tuli no kupita mu machuski ayengi", co znaczy: "Przez wiele trudów trzeba przejść, aby wejść do Królestwa Bożego".

Niestety choroby których nabawił się w Zambii sprawiły, że po 10 latach pracy wraca do Polski w 1994r. Pracuje jako dyrektor Papieskiego Dzieła Misyjnego w Lublinie, współpracuje z ogólnopolskim Papieskim Dziełem Misyjnym. W 1995r. zostaje zatrudniony jako pracownik naukowy w Encyklopedii Katolickiej KUL, zajmuje się zapisaniem haseł z misjologii, misji, geografii misyjnej i religioznawstwa.

W październiku 2016 przychodzi kres jego ziemskiej działalności. Pan powołuje go do siebie.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy