• facebook
  • rss
  • Nowy sposób przygotowań do bierzmowania

    Agnieszka Gieroba Agnieszka Gieroba

    dodane 01.01.2017 10:00

    Choć na pierwszy rzut oka wydaje się wyzwaniem, doświadczenia z Włoch, gdzie pomysł się narodził, pokazują, że warto poświęcić na to 6 lat.

    To, do czego zostali zaproszeni młodzi, nie trwa kilka tygodni czy nawet miesięcy. To program opracowany na 6 lat, podczas których co tydzień odbywają się spotkania w małych grupach. Raz w miesiącu organizowane są w parafii, w pozostałe piątki młodzież zapraszana jest do domów rodzin z parafialnych wspólnot neokatechumenalnych, które podjęły się zostać „chrzestnymi” od bierzmowania.

    – Pomysł nie jest całkiem nowy. W latach 90. XX w. w parafii Męczenników Kanadyjskich w Rzymie Kiko Argüello, założyciel Drogi Neokatechumenalnej, zaproponował program, który miał zmieniać nastawienie młodych do Kościoła. Nie tylko w Polsce wielu nazywało bierzmowanie „sakramentem pożegnania z Kościołem”. Oczywiście, warto było go mieć czy, jak niektórzy mówili, zrobić, bo jest potrzebny do zostania chrzestnym czy do ślubu kościelnego. Ale przecież nie o to chodzi! – mówi Maciej Barczentewicz, który wraz z żoną znalazł się w grupie małżeństw prowadzących program w Polsce.

    Kiko Argüello zaproponował, by program włoski objął młodzież od 13. roku życia, ponieważ właśnie wtedy we Włoszech udzielany jest sakrament bierzmowania, i dalej trwał aż do matury. Wiadomo było, że głoszenie nauk przed bierzmowaniem w wielkiej grupie młodzieży, która nie ma możliwości wypowiadania się czy komentowania tego, co słyszy, skutek ma różny, najczęściej, niestety, mizerny. Doświadczenia Drogi Neokatechumenalnej pokazały, że spotkania w małych grupach, dzielenie się słowem Bożym, rozmowa o przykazaniach i świadectwo życia konkretnych osób mają większe szanse powodzenia, by dotrzeć do kogoś z Dobrą Nowiną. Podzielono więc młodzież na małe grupy 7-, 8-osobowe, które co tydzień odpowiedzialne małżeństwa z wieloletnim doświadczeniem Drogi zabierały do swoich domów, częstowały posiłkiem, organizowały modlitwę, rozmowę na określony temat, budując tym samym małą wspólnotę, która pomaga młodzieży doświadczyć osobistego spotkania z Bogiem jako miłującym Ojcem oraz Jezusem Chrystusem, który umarł za nasze grzechy, zmartwychwstał dla naszego usprawiedliwienia i posyła nam Ducha Świętego, Obrońcę i Pocieszyciela w każdej sytuacji.

    – Doświadczenia włoskie pokazały, że rzeczywiście ci, którzy zdecydowali się na udział w takiej formie przygotowania do sakramentu bierzmowania i kontynuacji spotkań po samej uroczystości, odkrywali dostępną każdemu prawdę, której wielu nie chce widzieć, że są dziećmi Bożymi, kochanymi przez Pana Boga najbardziej na świecie. To zaś zmienia wszystko w życiu, ustawia nowy kąt widzenia rzeczywistości – mówi Wojciech Kaczmarek, odpowiedzialny za neokatechumenat w Lublinie.

    Więcej w kolejnym lubelskim "Gościu Lubelskim".

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Kikofan
      01.01.2017 21:31
      Pani Agnieszko, nie łudźmy się, te „przygotowania“ mają na celu werbowanie nowych członków do wspólnot neokatechumenalnych, które obecnie borykają się z liczniejszymi niż ostatnio odejściami z powodu zauważonych nadużyć do jakich tam dochodzi. Dotychczasowe metody werbunkowe (katechezy Zwiastowania, głoszenie na placach) już nie działają, a wobec kurczenia się
    • Felicyta-Renata
      02.01.2017 09:49
      Do Kikofan - nie jest to werbowanie, choć pewnie tak by Pan chciał to widziec. To posługa wobec młodzieży, która stoi na rozdrożu swej wiary. Jakos nikt dotychczas nie wymyslił innego, bardziej przejrzystego sposobu przygotowania do tego sakramentu. Jesli Odnowa w Duchu świetym cos nowego wprowadzi - to chwała Panu. Jesli Domowy Kościół cos zaproponujei rozpocznie działac - to chwała Panu. Jesli jakis Ruch w Kosciele zacznie działać na korzyść młodziezy, by nie był to "sakrament pozegnania" - to chwała Panu. Jak na razie zrobił to tylko neokatechumenat. I chwała Panu. Dzieło poznaje sie po owocach, a owocem będzie to, że młodzież ta nie odejdzie z Kościoła a znajdzie swoje miejsce w Nim. Nie koniecznie w neokatechumenacie ale wejdzie w Odnowę, albo w każde inne dzieło Ducha Świętego. Zaproszenie do wiary nie jest werbunkiem, to żywa jedność z Jezusem Chrystusem. Zapraszam Pana do odkrycia tej jedności. Ona daje szczęście i pociechę w naszych czasach. Życzę Panu w Nowym Roku takiego właśnie odkryci.
      doceń 13
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół