• facebook
  • rss
  • Przemoc nie jest czarno-biała. Rozmowa z psychologiem i psychoterapeutką

    ks. Rafał Pastwa ks. Rafał Pastwa

    dodane 07.02.2017 13:22

    Rozmowa z Agnieszką Sadło, psychologiem i psychoterapeutką, która od wielu lat współpracuje z katolickim Stowarzyszeniem "Agape" w Lublinie*, gdzie zajmuje się m.in. terapią par i małżeństw.

    Ks. Rafał Pastwa: Osobami doświadczającymi przemocy w rodzinie są najczęściej kobiety. Sprawca przemocy stosuje wiele mechanizmów, łącznie ze sprawowaniem kontroli, szantażem czy poniżaniem. Przemoc, jak to wielokrotnie podkreślasz, ma charakter cykliczny: jest „faza miesiąca miodowego” i faza „aktywnej przemocy”. Gdy sprawca jest miły i dobry, to osoba doświadczająca przemocy łudzi samą siebie, że można wytrwać dłużej w takiej sytuacji. Jak rozpoznać, że jest się osobą doświadczającą przemocy? I jak zrobić pierwszy krok, który pozwoli przerwać tę sytuację?

    Agnieszka Sadło: Osobie doświadczającej przemocy trudno to rozpoznać. To prędzej inni ludzie zauważą, że dzieje się coś złego i zwrócą uwagę na zmianę – w wyglądzie lub zachowaniu. Zmiany dotyczą sfery emocji, gdzie dominują te przykre: złość, gniew, lęki, bezbrzeżny smutek, wstyd, poczucie winy. Pojawiają się kłopoty ze snem (trudności z zasypianiem, wybudzanie, sen przerywany, koszmary), dolegliwości fizyczne o trudnej do ustalenia przyczynie (bóle głowy, brzucha, zaburzenia hormonalne), zaburzenia odżywiania (brak apetytu, objadanie się, zwłaszcza słodyczami i w nocy), nadużywanie alkoholu, kawy, wypalanie dużej ilości papierosów, nadmierna drażliwość, nerwowość z byle powodu, wybuchy agresji. Zwykle pierwsi mają szansę rozpoznać przemoc: lekarz rodzinny, policjant, pracownik socjalny, nauczyciel, ksiądz, przyjaciel. I to może być ten pierwszy krok.

    Przemocy mogą doświadczać również dzieci, które słyszą od rodzica, że się do niczego nie nadają, że wszyscy dookoła są lepsi… A od czasu do czasu dostaną prezent i dziecko chce utrwalić w sobie przekonanie, że mama i tata są dobrzy. Jakie mogą być konsekwencje w dorosłym życiu takiego dziecka?

    Taka ambiwalencja w relacjach z dziećmi jest częsta w tzw. rodzinach dysfunkcyjnych, gdzie co najmniej jeden z opiekunów wprowadza jakąś destrukcję: alkoholizm, przemoc, chorobę psychiczną. W dorosłym życiu konsekwencją może być zespół objawów zwanych tzw. syndromem DDD (Dorosłe Dziecko z Rodziny Dysfunkcjonalnej), czyli: niskie poczucie własnej wartości, mała asertywność w kontaktach z ludźmi, brak wiary we własną sprawczość nawet pomimo dużych osiągnięć (studia, praca, języki, rodzina itp.), trudności w nawiązywaniu i utrzymywaniu relacji, wybieranie dysfunkcjonalnych partnerów, skłonność do uzależniania się – od substancji ale i od hazardu, pracy, zakupów itp.

    Czy pewne schematy utrwalą się w relacjach takiej osoby z własnymi dziećmi?

    W gabinecie często słyszę: „nie chciałem/łam być taki jak rodzice, a jestem...”. Trzeba pamiętać, że dziedziczymy nie tylko geny ale i schematy zachowań, nawyki, klimat emocjonalny domu.

    Czy nauczyciele i wychowawcy zdają sobie sprawę, że również poniżanie w postaci wydawania sądów czy negatywnych ocen i opinii o uczniu może być przemocą?

    Etykietka może zapaść głęboko w pamięć. Często słowo bardziej rani niż bicie.

    Czy Twoim zdaniem osoby doświadczające przemocy są wystarczająco objęte ochroną w naszym społeczeństwie?

    Według mnie nie ma wystarczającej ochrony osób doświadczających przemocy w naszym kraju. Według statystyk tylko niewielki procent Niebieskich Kart kończy się sprawą w sądzie, a i tak w większości są to wyroki w zawieszeniu. U nas to kobieta ucieka z domu, często z dziećmi, zaś w innych krajach to sprawca ma się wyprowadzić. Według mnie, nie są również respektowane prawa kobiet na oddziałach położniczych.

    No i sam termin „ofiara przemocy” – nie jest on zbyt fortunny i precyzyjny, świadczy często o braku znajomości tematu…

    Termin ofiara czy sprawca przemocy jest pewnym uproszczeniem i rzeczywiście nie są to zbyt precyzyjne terminy, ale są pewnym skrótem myślowym i sama ich używam w swojej pracy. Wygodniej i krócej jest powiedzieć „sprawca” niż „osoba stosująca przemoc”. Im dłużej jednak pracuję z przemocą tym trudniej jest rozdzielić te dwa pojęcia. Przemoc nie jest czarno-biała, raczej ma wiele odcieni szarości. Bo jak nazwać np. osobę, która w dzieciństwie była regularnie bita i poniżana przez opiekunów, a teraz sama bije swoje dzieci i zgłasza się z tym na terapię? Albo szefa, który był rozliczany przez ojca z każdej piątki z minusem pasem, a teraz mobbinguje pracowników? Albo kobietę poniżaną przez partnera, która złość wyładowuje na dziecku? Sprawca może stać się ofiarą, ofiara sprawcą, mogą być tym i tym. Dla mnie różnicująca jest chęć człowieka do zmiany swojego życia, do pracy nad sobą i do zatrzymania krzywdzących zachowań.

    * Od stycznia 2017 r. Specjalistyczny Ośrodek Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie mieści się przy ul. Chmielewskiego 9 w Lublinie. Przygotowany jest na przyjęcie 25 osób. Jego organem prowadzącym jest Fundusz Obrony Życia Archidiecezji Lubelskiej.

    W ośrodku pracuje trzynastoosobowy zespół specjalistów: psycholodzy, prawnicy, pedagodzy, pracownik socjalny, pielęgniarka, psychiatra. Specjalistyczny Ośrodek Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie czynny jest całą dobę. Całodobowy telefon do ośrodka: (81) 5254208.

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Reklama

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    Reklama

    przewiń w dół