• facebook
  • rss
  • Piernik z "Klątwy", wiatrak z Hajnówki, czyli co ma...

    Lech Giemza *

    dodane 06.03.2017 13:30

    Jeśli reżyser lepiej wie, jaki jest Kościół, to w tym miejscu mamy koniec jakiejkolwiek wymiany poglądów. Ale jeśli oburzamy się na „Klątwę”, to czemu nie oburza nas marsz ONR-u w Hajnówce?

    Czasem jest tak, że pozornie odległe, nie związane ze sobą wydarzenia, oświetlają się wzajemnie, ukazując nowe sensy. Hałas wokół „Klątwy” był tak duży, że (znów, niestety) wydarzenie to zyskało rangę dużo większą, niż mu się należała.

    „Golgota piknik” na bis, i tyle. Ktoś to już zdążył wyartykułować: jeśliby spektakl ten miał pobudzać do dyskusji, to tylko wtedy, gdyby wprowadzał nas w przestrzeń pytań nieoczywistych. Trudnych. Ale zamiast tego dostajemy „grubą” tezę, czego reżyser w wywiadach nawet nie ukrywa. Utwory z tezą są nieznośne nawet dla gawiedzi szkolnej zmuszanej do ronienia łez nad losem Antków i Janków Muzykantów. Jeśli reżyser lepiej wie, jaki jest Kościół, to w tym miejscu mamy koniec jakiejkolwiek wymiany poglądów. To mnie nawet nie obraża, to mnie nudzi. Kontrowersyjne jest „Milczenie” M. Scorsese. „Klątwę” od „Milczenia” dzielą lata świetlne.

    Ale jeśli oburzamy się na „Klątwę”, to czemu nie oburza nas marsz ONR-u w Hajnówce? Młodzież (głównie) deklarująca przywiązanie do ojczyzny, a równocześnie zakorzenienie w wartościach chrześcijańskich, „dziarscy chłopcy” (jak ich nazwał Miłosz), którzy nie mają wątpliwości, kto był bohaterem kiedyś, i kto jest nim dzisiaj – skanduje hasła dosadnie opisujące najbliższą przyszłość tak zwanych komunistów i innych podejrzanych o „lewackość”. Krzyczą o tym, kto gdzie będzie wisiał zamiast liści. I nie kłóci im się to w żaden sposób ze sztandarami, na których wypisane są słowa „Pod Twoją obronę uciekamy się...”. Aż chciałoby się zapytać, czy najpierw będą wieszać, a dopiero potem uciekać.

    Oba te wydarzenia łączy naskórkowa wizja chrześcijaństwa. Religia sprowadzona do frazesów i do rytuałów. Dla jednych pozostaje przysłowiowym „pochyłym drzewem”, dla innych kwiatkiem do kożucha.

    * Dr hab. Lech Giemza jest pracownikiem Katedry Literatury Współczesnej na Wydziale Nauk Humanistycznych KUL

    «« | « | 1 | » | »»

    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół