• facebook
  • rss
  • Jezus Chrystus jest jego Królem

    Justyna Jarosińska

    |

    Gość Lubelski 14/2017

    dodane 06.04.2017 00:00

    Paweł Królikowski zawitał na KUL. Mówił o pasji, realizowaniu marzeń, życiu w małżeństwie oraz wierze w Boga.

    Spotkanie zorganizowało Duszpasterstwo Akademickie KUL w ramach cyklu spotkań pod wspólną nazwą „Duchowość kobiety i mężczyzny”, który trwa od października 1995 roku.

    – Kilka razy do roku odbywają się wykłady na temat kobiecości i męskości, różnic i podobieństw w reakcjach kobiet i mężczyzn, relacji damsko-męskich, sztuki budowania więzi, sposobów skutecznego porozumienia, seksualności, przygotowania do małżeństwa czy narzeczeństwa oraz odpowiedzialnego ojcostwa i macierzyństwa – wyjaśniają ojcowie jezuici, organizatorzy spotkań. – Prelegentami są psychologowie, pedagodzy, duszpasterze, psychoterapeuci, kierownicy duchowi, lekarze i osoby publiczne. Tym razem swoim życiowym doświadczeniem z młodymi dzielił się Paweł Królikowski, który nie krył zaskoczenia ogromną liczbą słuchaczy, zgromadzonych późnym wieczorem w jednej z sal Centrum Transferu Wiedzy.

    Trudne wybory

    Aktor opowiadał o swojej drodze do aktorstwa i o tym, jak na przekór wszystkiemu postanowił realizować swoje marzenia. – Długo zastanawiałem się, jaką drogę wybrać – mówił. – Czy taką, jaką w moim rodzinnym mieście, Zduńskiej Woli, powinno się było pójść, czy też ogłosić światu, że chcę być artystą i stać się pośmiewiskiem dla otoczenia. Choć studiowałem nawet przez jakiś czas hodowlę zwierząt i kusił mnie wielki kawał ziemi, maszyny i ładna studentka, która mogła zostać moją żoną, postanowiłem jednak pokazać światu, że jestem niespełna rozumu – śmiał się serialowy Kusy. Gdy Królikowski zdawał do szkoły teatralnej, o jedno miejsce walczyło 90 osób. – Chętnych było 900 osób, a miejsc 10 plus dwa rektorskie. Te dwa rektorskie przypadły mnie i mojej późniejszej żonie Małgosi – mówił. Słuchacze jednogłośnie stwierdzili, że to przeznaczenie. – Tak, teraz mamy sześcioro dzieci, jesteśmy rozpoznawalni, ale początki były trudne. Często trzeba było dokonywać wyborów, np. czy kupić 20 dkg sera czy kilogram cukru – opowiadał aktor. – Nie mieliśmy swojego mieszkania, a jak udało nam się kupić kilkuletniego malucha, to już w ogóle przed dłuższy czas na nic nie było pieniędzy. Królikowski na pytania o relacje w małżeństwie, odpowiadał krótko i dowcipnie. – Zdecydowanie jestem tłem dla swojej żony. Ale w zasadzie to mi nie przeszkadza. Owszem, człowiek nawet kilka razy dziennie potrafi się pokłócić na śmierć i życie, ale ten stan bardzo szybko mija.

    Walczyć o to, co ważne

    Studenci pytali także Pawła Królikowskiego, o którym wiadomo, że publicznie deklaruje się nie tylko jako osoba wierząca, ale także praktykująca, czy obnoszenie się z wiarą jest trudne w środowisku aktorskim. – Środowisko nie ma nic do rzeczy – stwierdzał Królikowski. – Człowiek albo jest wierzący, albo nie. Mam wielu kolegów, którzy nie wstydzą się mówić głośno o zaangażowaniu w życie Kościoła. My z Małgośką mówimy, że chodzimy do kościoła, że przyjmujemy Komunię św., uznajemy spowiedź i że Jezus Chrystus jest naszym Królem. Nie jest nam obca także taka ludowa obrzędowość religijna. Myślę, że w innych środowiskach bywa tak samo, tylko że my jesteśmy częściej łapani za rękę i wystawiani do kamery albo wywoływani do odpowiedzi. Aktor opowiadał też o pracy nad serialem i przyjaźni, która połączyła go z serialową żoną Lucy, czyli Iloną Ostrowską. – Mówią, że nie ma przyjaźni między kobietą a mężczyzną, a ja wam mówię, że taka może być. Taka nam się z Iloną przydarzyła, pewnie dlatego, że każde z nas wiedziało, o co w swoim życiu walczy. Studenci nie kryli zauroczenia osobą Pawła Królikowskiego. – Bardzo mi się podobało, że z taką lekkością, bez żadnego krygowania się, mówi o swojej wierze – stwierdza Bartek, student IV roku prawa. – Jest naturalny, nie pozuje na wielką gwiazdę i ma naprawdę fajne poczucie humoru – dodaje Gabrysia, koleżanka z roku. – A mnie natchnął w sumie chyba do zmiany kierunku studiów – mówi Krzysiek, który do sali ledwie zdołał się wcisnąć. – Gdy zaczął tak obrazowo opowiadać, że człowiek powinien walczyć o to, co dla niego najważniejsze, i że trzeba czasami wbrew otoczeniu podejmować konkretne decyzje, by iść za marzeniami, pomyślałem, że mówi do mnie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół