• facebook
  • rss
  • List od Czytelniczki dotyczący sprawdzania matur

    *

    dodane 05.07.2017 10:19

    Ile prawdy jest w egzaminie maturalnym? Wielokrotnie jest tak, że klucz do zadań zaskakuje samych sprawdzających – egzaminatorów z wieloletnim stażem. Często nie zgadzamy się z wytycznymi zawartymi w kluczu. Mamy też wrażenie, że ekspertom nie do końca chodzi o sprawdzenie wiedzy, w tym przypadku biologicznej.

    Jednym z założeń nowej formuły matury obowiązującej od 2015 r. było położenie większego nacisku na sprawdzanie umiejętności złożonych, wymagających łączenia wiadomości z różnych działów biologii. W nowych zadaniach nie chodzi o sprawdzenie wiedzy „wykutej na pamięć”, lecz o ocenę czy uczeń myśli i potrafi zastosować wiedzę przekrojową w praktyce do rozwiązywania zadań problemowych. Koncepcja ta jest słuszna, jednak jej realizacja pozostawia dużo do życzenia.

    Po pierwszej próbnej maturze zorganizowanej w grudniu 2014 r. uczniowie oraz nauczyciele zwracali uwagę na zbyt dużą ilość materiału źródłowego do przeczytania oraz za dużą liczbę zadań do wykonania w czasie 180 min. Zasugerowano nam wtedy, że uczniowie mogą zapisać się na kurs szybkiego czytania.

    Najwięcej kontrowersji budzą jednak zasady oceniania zadań potocznie zwane kluczem. Jak on powstaje? Zanim egzaminatorzy przystąpią do sprawdzania matury część prac zostaje oceniona przez zaufane grono liderów po to, aby na podstawie odpowiedzi uczniów uzupełnić zasady oceniania o możliwe, poprawne merytorycznie odpowiedzi udzielane przez uczniów. Klucz jest opracowany przez zespół ekspertów Centralnej i Okręgowych Komisji Egzaminacyjnych oraz konsultantów akademickich. To oni decydują co może, a co nie powinno zostać uznane przez egzaminatora.

    Wielokrotnie jest tak, że klucz do zadań zaskakuje samych sprawdzających – egzaminatorów z wieloletnim stażem. Często nie zgadzamy się z wytycznymi zawartymi w kluczu. Mamy też wrażenie, że ekspertom nie do końca chodzi o sprawdzenie wiedzy biologicznej. W wielu przypadkach musimy odejmować punkty za rzeczy, które nie mają nic wspólnego ze znajomością obowiązującego materiału. Wielu odpowiedzi nie możemy uznać, nawet wtedy kiedy są zgodne z tym, co uczniowie mogą przeczytać w każdym podręczniku do biologii.

    Pytania maturalne nie zawsze są precyzyjne co powoduje, że uczniowie udzielają na nie różnych odpowiedzi. W większości są to pytania otwarte wymagające rozszerzonej odpowiedzi. Nie ma możliwości aby do takich pytań ułożyć precyzyjne klucze. Dlatego ocena poprawności zadania często zależy od interpretacji sprawdzającego. Skutkuje to tym, że prace nie są ocenianie na tym samym poziomie. Gdyby ten sam arkusz był oceniany przez różnych egzaminatorów, za każdym razem otrzymalibyśmy inną ilość punktów. Punktów, które są następnie przeliczane na procenty (1punkt to w przybliżeniu 2%). Nie dziwi więc sytuacja, w której uczniowie proszą o wgląd do swojej matury. Często jeden lub dwa punkty więcej oznaczają być albo nie być na wymarzonej uczelni.

    Często rodzice uczniów pytają mnie dlaczego my, nauczyciele nic z tym nie robimy. Odpowiedź jest prosta - to nie jest tak, że my nic nie robimy. Komisja egzaminacyjna nie postrzega nas jako partnerów do rozmów. Dla niej jesteśmy nie partnerami, a wyrobnikami. Nasze opinie, doświadczenie nie liczą się dla szanownej komisji. Sytuacja wygląda tak, jakby tylko kilka osób z komisji znało najlepszą i najprawdziwszą odpowiedź na zadania i nie liczyło się ze zdaniem innych.

    Egzaminatorzy, którzy zgłaszają się do sprawdzania matur nie robią tego dla pieniędzy (proszę mi wierzyć, że nie przyprawiają one o zawrót głowy). Większość z nich decyduje się na to, tylko po to, aby zobaczyć co nowego wymyśliła szanowna komisja egzaminacyjna. Chcemy poznać kryteria oceniania, by móc jak najlepiej przygotować swoich uczniów do kolejnej matury. W ostatnim czasie wiele moich koleżanek świadomie rezygnuje ze sprawdzania matur. Związane jest to często z tym, że nie zgadzają się z kluczem, że ich sugestie nie są brane pod uwagę. Sprawdzanie wiąże się z dużym stresem, ponieważ każdy sprawdzający jest rozliczny z liczby uznanych odwołań.

    Jako nauczyciele chcemy, aby stopień trudności matury był wysoki, co umożliwi zróżnicowanie poziomu przygotowania i umiejętności uczniów. Chcemy również, aby każdy uczeń miał pewność, iż jego praca została oceniona zgodnie z wiedzą jaką w niej zawarł. Można to zrobić poprzez zawarcie w arkuszu maturalnym większej ilości zadań zamkniętych. Zadania otwarte powinny być albo zadaniami krótszej odpowiedzi albo polecenia w nich zawarte powinny być bardziej precyzyjnie formułowane, aby zawęzić możliwe odpowiedzi uczniów .

    Kolejnym problemem jest standaryzacja arkuszy. Co roku słyszymy, że łatwiejsza była chemia lub biologia. Jakie są tego konsekwencje wie każdy uczeń, który próbował dostać się na wymarzone studia np. medyczne. Jeśli w poprzednim roku uczniom poszła dobrze biologia, a gorzej chemia - to gdy w kolejnym roku poprawiają maturę i trafią na łatwiejszy arkusz z chemii mogą ze świetnym wynikiem z zeszłorocznej biologii i tegorocznej chemii dostają się np. na medycynę. Uczelnie w czasie rekrutacji biorą pod uwagę punkty procentowe, które zdobyli uczniowie. Przez taką politykę rekrutacji uczniowie w roku kiedy jest trudniejszy arkusz mają mniejsze szanse na dostanie się na studia. Na uczelnie przyjmowane są wtedy osoby z wyższym wynikiem z lat poprzednich. Nie byłoby takiego problemu gdyby na studia nie obowiązywał wynik procentowy a wynik w skali centylowej. Wynik ten pokazuje odsetek osób zdających, które uzyskały ten sam lub niszy wynik z matury. Jeśli uczelnia określi wysokie progi oparte na skali centylowej zawsze zdobędzie uczniów, którzy najlepiej napisali maturę, bez względu na to, czy była łatwiejsza czy trudniejsza.

    * Autorka listu jest nauczycielem biologii w wiodącym liceum na Lubelszczyźnie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół