• facebook
  • rss
  • Miłość najważniejsza

    Justyna Jarosińska

    |

    Gość Lubelski 31/2017

    dodane 03.08.2017 00:00

    Jadwiga Szubartowicz zmarła 20 lipca. Żyła blisko 112 lat. Do końca zachowała poczucie humoru i codzienną radość.

    Była świadkiem wielu wydarzeń, które decydowały o losach naszego kraju i świata. Przeżyła dwie wojny światowe. W tym czasie straciła wielu swych najbliższych. – Mój ojciec pracował na kolei – opowiadała podczas jednego z wywiadów udzielanych lubelskiemu GN. – Ciągle się przeprowadzaliśmy. W którymś momencie został delegowany do pracy w Rosji. Mieszkaliśmy pod Petersburgiem. Moja mamunia wszystko poświęciła swoim dzieciom. Ojciec w Rosji zmarł – relacjonowała.

    Choć patrząc po ludzku, jej życie było bardzo trudne, w rozmowie o przeszłości za każdym razem powtarzała, że było ono cudowne. Wszystkim, którzy w ostatnich latach odwiedzali ją najpierw w domu, w którym mieszkała przez wiele lat przy ul. Pszennej w Lublinie, a potem w DPS przy ul. Ametystowej, zadawała pytanie: „Dlaczego Pan Bóg tak długo trzyma mnie na tym świecie?”. Gdy skończyła 110 lat, żartowała, że ZUS stanowczo musi jej mieć dosyć. Za każdym razem podkreślała, że w życiu nie chodzi o to, by robić jakieś wielkie plany, ale by cieszyć się dniem dzisiejszym i przyjmować z pokorą to, co dla każdego z nas zaplanował Stwórca.

    Nauczycielka wielu

    Pani Jadwiga umarła otoczona gronem przyjaciół, którzy byli dla niej niczym najbliższa rodzina. Koncelebrowanej Mszy św., odprawionej w kaplicy cmentarnej przy ul. Lipowej, przewodniczył abp Stanisław Budzik, który wielokrotnie odwiedzał panią Jadwigę, najpierw w jej domu, a potem w DPS-ie. – Do końca swoich dni zachwycała swoją życiową mądrością, niezwykłą jasnością umysłu, dystansem do siebie i poczuciem humoru – mówił abp Stanisław podczas homilii. – Wszyscy, którzy mieli okazję i zaszczyt ją poznać, czerpali od niej inspirację i energię do życia – zaznaczał. Ewa Dados, pełnomocnik prezydenta miasta ds. seniorów, dla której pani Jadwiga stała się wielką przyjaciółką, nie kryła wzruszenia, żegnając jedną z ważniejszych kobiet w swoim życiu. – Uczyliśmy się od niej każdego dnia. Była wspaniałym pedagogiem i w tej indywidualnej szkole to my byliśmy jej uczniami – wspominała. – Dziękuję Bogu, że dał mi dotknąć jej mądrości i tej miłości, o której mówiła, że jest najważniejsza. Obdarowała mnie swoim istnieniem jak wielu z nas. Często rozmawiałyśmy o Panu Jezusie, o tym, jak kochał. Kiedyś po wspólnej modlitwie powiedziała do mnie: „To Matka Boża cię do mnie przysłała”. A przecież to ja dziękowałam Matce Bożej, że mogłam ją spotkać, że nauczyła mnie pochylać się nad tajemnicą starości, godnego życia do – jak mówiła pani Jadwiga – naturalnej śmierci.

    Piękna starość

    Najstarszą Polkę wspominał także prezydent Lublina Krzysztof Żuk. – Cały czas była żywo zainteresowana tym, co dzieje się w Lublinie, co nowego zrobiliśmy w jej ukochanym mieście. Jestem przekonany, że zmieniła wiele osób, z którymi w ostatnich latach się spotkała. Żegnamy wyjątkowego człowieka, świadka historii. Żegnamy jednak z przekonaniem, że jest tam, gdzie chciała być. Pani Jadwiga, zanim zamieszkała w DPS-ie przy ul. Ametystowej, przez wiele lat mieszkała na terenie parafii Przemienienia Pańskiego w Lublinie. – Kiedy ją poznałem, była jeszcze całkiem młoda – opowiadał żartobliwie ks. Piotr Nowak, proboszcz parafii. – Miała wtedy zaledwie 101 lat, może 102. W ostatnich latach nie mogła już przybywać do świątyni, ale dzięki naszej posłudze cały czas podtrzymywała żywy związek z Jezusem. Każda wizyta u niej była dla nas, duszpasterzy, doświadczeniem, że starość niekoniecznie musi być smutna. Owszem, wiąże się z różnymi dolegliwościami, ale może być piękna. Za to świadectwo, za wszelką dobroć okazaną parafialnej wspólnocie, serdecznie dziękuję. Arcybiskup przypomniał także, jak pani Jadwiga, zapytana kilka miesięcy temu o to, co według niej w życiu jest najważniejsze, bez zastanowienia i z przekonaniem odpowiedziała – miłość. W ostatnich chwilach swojego życia, gdy wielu przyjaciół pojawiło się przy jej łóżku, wypowiedziała słowa, które ciągle brzmią echem w sercach tych, którzy ją poznali i pokochali: „Kocham was wszystkich”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół