• facebook
  • rss
  • Zuchwałe świętokradztwo

    ks. Rafał Pastwa

    |

    Gość Lubelski 33/2017

    dodane 17.08.2017 00:00

    Jeden z największych fragmentów krzyża, na którym umarł Chrystus, przez sześć wieków przechowywano w klasztorze dominikanów w Lublinie. Relikwię skradziono w 1991 roku. Właśnie ruszyły zdjęcia do filmu, który o tym opowie.

    Nie można sobie wyobrazić cenniejszych relikwii niż krzyż, na którym umarł Jezus z Nazaretu. Jeden z trzech największych na świecie fragmentów drzewa krzyża św., odnalezionego przez św. Helenę, znajdował się w klasztorze lubelskich dominikanów. Przechowywany tu fragment miał kształt krzyża greckiego o wymiarach 30 cm na 30 cm. Był gruby na kilka centymetrów. Pęknięte w poprzek relikwie związane były srebrnym drutem.

    Złodziej(e) świętości

    Relikwię skradziono w niedzielę 10 lutego 1991 roku. Wywołało to szok wśród mieszkańców Lublina i wzburzyło opinię publiczną w całym kraju. Na czele zespołu śledczego stanął wtedy prokurator Andrzej Lepieszko. Do tej pory jednak nie wiadomo, gdzie znajduje się ten bezcenny fragment krzyża. Podczas śledztwa pojawiło się wiele wątków, łącznie z hipotezą dotyczącą wywiezienia świętości na Wschód.

    Scenariusz pogłębiony

    – Od dłuższego czasu interesuje mnie ta wstrząsająca kradzież. Wiem, ile dobra przyniosła obecność krzyża św. w Lublinie. Dzięki współpracy z kilkunastoma osobami napisałem scenariusz do filmu, który ma zgłębić dzieje i przeanalizować to świętokradztwo, choć nie będzie to dzieło typowo śledcze. Film będzie też odniesieniem do duchowości współczesnego człowieka. Świętokradztwo oznacza bowiem, że człowiek jest w stanie pozbawić siebie i innych świętości – mówi Grzegorz Linkowski, scenarzysta i reżyser filmu właśnie pod tytułem „Świętokradztwo”. Podkreśla również, że Lublin mógł się rozwijać tak skutecznie dzięki temu, że dominikanie byli strażnikami cennych relikwii. – Wokół tego sanktuarium przez wiele wieków toczyło się życie duchowe – i nie tylko – władców, arystokracji i mieszczan Europy Środkowo-Wschodniej. Pisze o tym m.in. o. Paweł Ruszel w „Faworze niebieskim” – zauważa reżyser.

    Osierocone miasto

    Linkowski mówi z wyrzutem, że dominikanie nie ustrzegli tego cennego skarbu, a policja prowadziła śledztwo w sposób pozostawiający wiele do życzenia. Także społeczeństwo nie zdało egzaminu. – Może to oznaka naszego odchodzenia od sacrum? – zastanawia się. – Nie godzę się jednak na to z powodu mojej wiary i kultury, która ma wymiar pionowy, czyli duchowy. Przecież to młode miasto rozwijało się, bo sprowadzono tu relikwie Krzyża Świętego. Wymiar duchowy kultury miał pomagać ludziom w urządzaniu świata, w urządzaniu życia, w urządzaniu Lublina. To wręcz nieprawdopodobne, że zostaliśmy pozbawieni fragmentu drzewa krzyża, na którym zawisło Zbawienie świata! – wzdycha reżyser.

    Początek drogi

    – Rozpoczęliśmy pracę nad najważniejszym według mnie filmem przyszłego roku. Przed nami oczywiście daleka i mozolna droga. Z doświadczenia wiem, że spotkamy się również z dużą krytyką. Ale czuję wewnętrznie, że ten film może przyczynić się również do rozwiązania zagadki dotyczącej miejsca znajdowania się skradzionego fragmentu krzyża – mówi Jacek Tarasiuk, producent filmu, operator i realizator. – Obecnie staramy się o finansowanie, jesteśmy na pierwszym etapie. Rozpoczęliśmy wstępne zdjęcia, które mają nam pomóc w zebraniu funduszy na ten film. A reszta zależy od naszych umiejętności – dodaje. Objęcie produkcji patronatem medialnym zadeklarował lubelski „Gość Niedzielny”.

    Dar księcia Iwana?

    – Nie wiadomo, w jaki sposób relikwia Krzyża św. znalazła się w klasztorze dominikańskim. Według Jana Długosza relikwię przywiózł do Lublina książę Grzegorz, ale na południowej Rusi nigdy nie było księcia o tym imieniu. Niejasne przekazy mówią, że przywiózł ją w 1420 r. bp Andrzej, dominikanin z Krakowa, który otrzymał ją w darze od księcia kijowskiego Iwana w roku 1387. Książę miał przyjechać wraz z relikwią do Lublina i został pochowany w kościele dominikanów. Takiego biskupa jednak nie odnotowały żadne źródła. Uważano go za postać na wpół legendarną. Jednak w 1994 r. w czasie prac badawczych i inwentaryzacyjnych w bazylice przy ul. Złotej w Lublinie odkryto w podziemiach niszę grobową z pochówkiem bp. Andrzeja – informują lubelscy dominikanie. Kult relikwi rozwinął się jednak z wielu przyczyn dopiero po podpisaniu Unii Lubelskiej. Obecnie lubelscy dominikanie są strażnikami trzech niewielkich fragmentów relikwii Drzewa Krzyża Świętego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół