Nowy numer 16/2018 Archiwum

Otoczeni

Niespotykana dotąd modlitewna mobilizacja przyprowadziła do przygranicznych parafii tysiące wierzących, którzy utworzyli wzdłuż granicy łańcuch żywego Różańca. Czegoś takiego nikt dotąd nie widział.

W naszej archidiecezji kościoły stacyjne były w Dorohusku i Świerżach. To miejscowości na co dzień żyjące spokojnie, o których wielu wcześniej nie słyszało. Różaniec do Granic to zmienił.

– Niby nic nadzwyczajnego – wziąć różaniec do ręki i stanąć u brzegu rzeki Bug, która w naszym rejonie wyznacza granicę, a jednak było w tej modlitwie coś szczególnego. Jak okiem sięgnąć stali ludzie: starsi, młodsi, małe dzieci i osoby niepełnosprawne, i każdy odmawiał Różaniec. Miałam poczucie, że jesteśmy wielką siłą, że zniknęły wszystkie podziały, a Pan Bóg uśmiecha się do nas – mówi Joanna Wilczyńska, która na modlitwę nad Bug przyjechała z Radomia. Pielgrzymi przybywali z różnych stron bez względu na pogodę i błoto. Podczas Mszy św. w Świerżach na niebie były gęste deszczowe chmury. Kiedy ludzie ruszyli na granicę, nagle przedarło się słońce, które świeciło przez cały Różaniec. – Ktoś powie, że to przypadek, ale dla nas to też znak, że dobrze, że tu jesteśmy – mówi Marek Suchacki z Lublina. Na przyjęcie pielgrzymów Dorohusk i Świerże przygotowywały się od kilku tygodni. – Z niedowierzaniem patrzyliśmy na stronę logowania Różańca do Granic, gdy liczba pielgrzymów przekroczyła tysiąc. Wydawało się, że to bardzo dużo. Jakież było nasze zdziwienie, gdy szybko liczba ta podwoiła się, a w końcu potroiła. Chęć modlitwy w naszej parafii zadeklarowało ponad 3 tys. ludzi. To była wielka radość, ale i wyzwanie – mówią mieszkańcy Świerż. Najważniejsze jednak było poczucie wielkiej wspólnoty, która zawiązała się między ludźmi. – To coś, co pozostanie w nas na długo. Mamy nadzieję, że owoce tej modlitwy będą równie niesamowite – podkreślają pielgrzymi.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma