• facebook
  • rss
  • Życie pośród huraganów

    Agnieszka Gieroba

    |

    Gość Lubelski 45/2017

    dodane 09.11.2017 00:00

    Sulem w Puerto Rico była kilka dni przed huraganem „Maria”. Wtedy nic nie wskazywało na zbliżający się kataklizm. Spokojnie wróciła do Polski, do Świdnika, gdzie mieszka od 5 lat. Teraz już wie, że tamten pobyt był ostatnią wizytą w rodzinnym kraju, jaki znała. Huragan zniszczył wyspę i teraz wszystko będzie inne.

    W ciągu ostatnich tygodni nad Polską przeszło kilka potężnych wichur, zrywając linie energetyczne, łamiąc drzewa i powodując wiele zagrożeń dla przebywających na zewnątrz ludzi. Jednak to, co nam wydaje się potężną wichurą – wcześniej czegoś takiego raczej nie doświadczaliśmy – w innych częściach świata nie wzbudza już takich emocji. Tak jest w przypadku Karaibów. Ze Świdnika do San Juan, stolicy Puerto Rico, nie jest tak daleko. To tylko 10 godzin lotu samolotem (przez Frankfurt). Dla Sulem i Marka Dudków to dobrze znana trasa, którą nieraz pokonywali. W najbliższym czasie nie będzie to już jednak takie proste. Wszystko przez huragan „Maria”, który we wrześniu zniszczył wyspę.

    Dostępne jest 10% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół