• facebook
  • rss
  • Świątynia zjednoczenia

    Justyna Jarosińska

    |

    Gość Lubelski 45/2017

    dodane 09.11.2017 00:00

    Choć budowa w Bochotnicy trwała tylko cztery lata, mieszkańcy na swój kościół czekali bardzo długo.

    W Bochotnicy pod Kazimierzem Dolnym mieszka tysiąc osób. Przez wiele lat praktykujący katolicy na Mszę św. musieli chodzić do oddalonego o 5 km kościoła w Kazimierzu Dolnym. – Często było to dla nich naprawdę wielkie wyzwanie – stwierdza Elżbieta Zanussi, która wraz z mężem Krzysztofem odpowiedziała na apel bochotniczan i postanowiła pomóc im wybudować kościół.

    Budowa z trudnościami

    Elżbieta i Krzysztof Zanussi swego czasu mieli w Bochotnicy posiadłość. – Kiedyś przyszło do nas kilka osób z informacją, że mają kawałek ziemi, na której chcieliby postawić kościół. Zapytali, czy im w tym pomożemy – wspomina kobieta. – Byłam wtedy pełna zapału, energii, no i oczywiście znacznie młodsza – śmieje się pani Elżbieta. – Chcieliśmy ruszyć pełną parą. Okazało się jednak, że któremuś z wyższych lubelskich urzędników ten pomysł nie przypadł do gustu. Zasugerował, że lepiej byłoby, aby na tej działce powstało boisko. Na parę lat inwestycję więc wstrzymano. Myślałam, że zbuduję kościół w rok, ale nie udało się. Jednak starania o budowę kościoła nie umarły. – Dzięki nieżyjącemu już dziś abp. Józefowi Życińskiemu udało nam się po jakimś wrócić do pomysłu – opowiada pani Elżbieta. Zaprojektowania kościoła podjął się architekt z pobliskiego Żyrzyna, Tadeusz Michalak. Budowa rozpoczęła się w 2013 roku. – Kościół jest naprawdę potrzebny w Bochotnicy. Choćby po to, by ludzie mogli się przy nim zjednoczyć, by ustały spory, a między sąsiadami zapanowała zgoda – zauważa E. Zanussi. Mieszkańcy Bochotnicy mają za sobą trudne doświadczenia historyczne. Kiedy podczas II wojny światowej weszli tu Niemcy, natychmiast rozstrzelali najlepszych rolników, planując, że na ich miejsce przyślą swoich bauerów. Ziemia jest tam niesłychanie żyzna, rodzi wszystko – od truskawek po tytoń, więc chcieli ją wykorzystać. Bochotnickie pagórki to miejsce drugiej tragedii. Spoczywają tam Żydzi, których hitlerowcy przygnali tu z Kazimierza, by dokonać ich egzekucji. – Dlatego tak ważne było dla nas, aby tych ludzi zjednoczyć. Dziś to oni wspólnie są odpowiedzialni za to miejsce modlitwy – zaznacza pani Elżbieta. Choć budowa świątyni ruszyła 13 maja, we wspomnienie Matki Bożej Fatimskiej, nie obyło się bez trudności. – Atakowali nas dziennikarze, pojawiały się problemy budowlane. Myślę sobie jednak, że nie pozwoliliśmy złu zapanować – podkreśla E. Zanussi. – Stawiliśmy mu czoła. Dlatego udało się.

    Liczyła się każda kwota

    Budowę kościoła, którą w większości sfinansowało małżeństwo Zanussich, wsparło kilka instytucji, m.in. Azoty Puławy, a także osoby prywatne z całego świata. – Od indywidualnych darczyńców nie otrzymywaliśmy dużych datków, ale każda kwota bardzo się liczyła – zaznacza E. Zanussi. – Jestem też ogromnie wdzięczna mojej rodzinie, która zaangażowała się w to dzieło. Pomogli bracia, siostry, kuzynowie. Na budowę świątyni w dużej mierze został przekazany majątek, który nasza rodzina pozyskała ze sprzedaży Hotelu Europejskiego w Warszawie. Kościół po czterech latach prac budowlanych został oddany mieszkańcom i uroczyście poświęcony w ostatnią sobotę października. – Do zagospodarowania pozostał jeszcze teren wokół kościoła, gdzie stoi kapliczka Matki Bożej Fatimskiej oraz stacje Drogi Krzyżowej. Ale to już na wiosnę – stwierdza pani Elżbieta. W pierwszej liturgii odprawionej w poświęconym kościele, któremu patronuje Duch Święty, wzięli udział mieszkańcy Bochotnicy i goście, w tym rodzina państwa Zanussich. – Dla moich wiernych z Bochotnicy ta kaplica to wielkie udogodnienie – zaznacza ks. Tomasz Lewniewski, proboszcz parafii pw. św. Jana Chrzciciela i Bartłomieja Apostoła w Kazimierzu Dolnym, który sprawuje zarząd nad wybudowaną świątynią. – Po pierwsze mają blisko, co jest ważne, szczególnie dla ludzi starszych, a po drugie – mają wybór. Msze św. w nowym kościele odprawiane są w każdą niedzielę o 16.00. Jak zapowiada proboszcz parafii, w bochotnickiej świątyni zaplanowana jest także Pasterka.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół