Choć pogoda nie dopisała, atrakcje przygotowane przez muzea w Lublinie, Kozłówce, czy Puławach przyciągnęły publiczność.
Jedną z nich była "Majówka z Prymasem", na którą zaprosiło Muzeum Zamoyskich w Kozłówce, które wypełniło się muzyką, historią, rozmowami i spotkaniami wokół wartości bliskich Prymasowi Tysiąclecia – wiary, solidarności i troski o drugiego człowieka.
Mimo deszczu nie zabrakło energii zespołów, rodzinnej atmosfery oraz wzruszających opowieści o pobycie ks. Wyszyńskiego w Kozłówce podczas okupacji.
Szczególnym momentem wydarzenia była Msza Święta, która odbyła się w niezwykłej atmosferze kaplicy pałacowej. Jej nastrojowe wnętrze nadało modlitwie wyjątkowy charakter i stało się pięknym dopełnieniem całego dnia.
Skąd się wziął ks. Stefan Wyszyński w Kozłówce? Historia sięga czasów II wojny światowej.
Niestety, jedną z oficyn przypałacowych majątku Zamoyskich zajęli Niemcy, ale zgodnie z przysłowiem, że pod latarnią najciemniej, zarówno w pałacu, jak i drugiej oficynie przebywało wielu gości poszukiwanych przez okupanta. Wśród nich znalazł się ks. Stefan Wyszyński, zaproszony do Kozłówki przez siostry franciszkanki z Lasek, które też znalazły z dziećmi schronienie u państwa Zamoyskich, jako ich kapelan. Wschodnia oficyna została oddana na mieszkanie siostrom i ich niewidomym podopiecznym. Sam ks. Wyszyński, który przybrał nazwisko Okoński, został umieszczony w pałacu. Zajął on pokoik obok kaplicy, który przez wspólną łazienkę sąsiadował z pokojem oddanym podczas wojny państwu Znamierowskim, zaprzyjaźnionym z Zamoyskimi. Jak się okazało, prof. Czesław Znamierowski był także znajomym ks. Wyszyńskiego. Dzięki wspomnieniom córki profesora Moniki Znamierowskiej oraz zapiskom innych gości, przebywających podczas wojny w Kozłówce, udało się odtworzyć pokój, w którym zamieszkiwał ks. Wyszyński. – Pani Monika była wówczas młodą dziewczyną, która wraz z bratem przychodziła do pokoju ks. Wyszyńskiego na lekcje religii. Jej tato prof. Czesław Znamierowski uważał, że okupacja nie zwalania nikogo z pobierania nauk, więc korzystano z faktu, że wśród gości państwa Zamoyskich był ks. Wyszyński i uczył dzieci katechezy oraz łaciny. To dzięki wspomnieniom pani Moniki, ale też i innych osób przebywających wówczas w Kozłówce, udało się nam odtworzyć wystrój pokoju, w którym mieszkał ks. Wyszyński. Tak powstała wystawa, którą już na stałe będzie można oglądać w pałacu – mówią pracownicy Kozłówki.
Ksiądz Wyszyński przebywał w Kozłówce od 1 sierpnia 1940 do 1 września 1941 roku. W sierpniu do grona pałacowych gości dołączyła rodzina Znamierowskich. Najmłodsza Monika dobrze zapamiętała sąsiada, z którym nie tylko mieszkali przez ścianę, ale który okazał się być księdzem uczącym dzieci i dorosłych. – Wysoki, szczupły, o nieco pochylonej sylwetce, jasnej karnacji i pogodnym uśmiechu, robił wrażenie człowieka skupionego, zrównoważonego, nie ulegającego gwałtownym emocjom. Ks. Wyszyński i ojciec nasz, zbliżeni zainteresowaniami i charakterem pracy badawczej, prowadzili często długie rozmowy – wspomina pani Monika. W jej pamięci ks. Wyszyński utkwił jako człowiek niezwykle skromny, nieprzywiązujący wagi do dóbr materialnych. – Potwierdzają to wspomnienia innych gości, którzy zgodnie podkreślają, że odmówił np. propozycji pani Zamoyskiej podawania mu posiłków do pokoju wzmacniających ubogą kozłowiecką dietę – mówi Grażyna Antoniuk. O tym, jak był stanowczy w swoim postanowieniu pozostawania na równi z najbiedniejszymi mieszkańcami pałacu, opowiadają także siostry, które na użytek konspiracji przed Niemcami nazywały ks. Wyszyńskiego „Basią”. – Podczas wojny w Kozłówce z niewidomymi dziewczętami ukrywała się także s. Nulla, czyli Lucyna Westwalewicz, niezwykle utalentowana plastycznie i literacko, która tworzyła bajki dla dzieci ilustrowane rysunkami z życia pałacu kozłowieckiego. Na kilku z nich widnieje „Basia”, czyli ks. Wyszyński. Jedna z ilustracji pokazuje „Basię”, która odmawia wypicia szklanki mleka. Na ilustracji s. Nulla umieściła podpis: „Basia znów grymasi”. Chodziło o to, że mleka było bardzo mało i nieliczni w pałacu je dostawali. Czasem hrabina Zamoyska przysyłała szklankę ks. Wyszyńskiemu, który konsekwentnie odmawiał jej wypicia, przekazując mleko dzieciom – opowiada kurator wystawy.
Historie związane z pobytem ks. Wyszyńskiego w Kozłówce można było poznać właśnie podczas "Majówki z Prymasem".
Wieczorem nie zabrakło także zwiedzania pałacu i to w towarzystwie przewodników w strojach z epoki.
W przeszłość nieco bardziej odległą, bo sięgającą XVIII wieku i czasów, kiedy to w Puławach mieszkali Izabela i Adam Czartoryscy, zaprosiło także Muzeum Czartoryskich. I tutaj można było nie tylko bliżej poznać księżną Izabelę, ale i obejrzeć wystawy poświęcone księżnej, zobaczyć stroje z jej czasów, odwiedzić park i wysłuchać wielu ciekawych opowieści.
Noc Muzeów odbyła się także w Lublinie, gdzie swoje progi m.in. otworzyło Muzeum Narodowe na Zamku, Muzeum Archidiecezjalne, Muzeum Józefa Czechowicza, Muzeum Wsi Lubelskiej.








