Komiks na tkaninie

Wojewódzki Konserwator Zabytków przypomina z okazji Światowego Dnia Publicznego Czytania Komiksów, że renesansowe prototypy można zobaczyć w Lublinie.

Komiks to sekwencyjna historia obrazkowa, w której fabuła jest opowiadana za pomocą rysunków oraz tekstu, najczęściej umieszczanego w "dymkach". Wykształciła się jako odrębna forma wydawnicza na przełomie XIX i XX w. z gazetowej grafiki satyrycznej. Jednak sięgając wstecz, można się pokusić o stwierdzenie, że prototypy komiksów pochodzą ze średniowiecza i znajdują się w zbiorach archidiecezji lubelskiej. 

Mimo że na przedstawieniach malarskich bądź tkaninach z czasów średniowiecznych czy nowożytnych nie ma "dymków", to jednak wydaje się, że tekstowym dopowiedzeniem obrazów tkanych bądź malowanych był tekst z Nowego bądź Starego Testamentu. W tzw. Biblii Pauperum na przykład w skrócony i przystępny sposób przedstawiano wydarzenia biblijne.

Wydaje się, że na podobnej zasadzie za prototyp komiksu można uznać czterometrowej długości XVII-wieczną tapiserię przedstawiającą sceny z życia Abrahama (wykonaną najprawdopodobniej na terenie Flandrii, krainy historyczno-geograficznej na terenach dzisiejszej Belgii, Francji i Holandii), przechowywaną w Muzeum Archidiecezji Lubelskiej. Tapiseria ta jest jedną z dwóch wpisanych do rejestru zabytków województwa lubelskiego. Obie mają długość ok. 4 m i szerokość ok. 1 m. Przedstawiają obrazy ze Starego Testamentu. Poszczególne sceny są oddzielone od siebie przedstawieniami drzew w krajobrazie, który stwarza wrażenie "ciągłego".

Te pasy XVII-wiecznych tkanin nie zostały do tej pory poddane analizie historycznej, a ostatnia publikacja (poza Katalogiem Zabytków), w której o nich wspomniano i w której opublikowano ich fotografie, została wydana w 1953 r. (Ksawery Piwocki, "O historycznej genezie polskiej sztuki ludowej"). Wymienia je katalog wystawy przedmiotów sztuki i starożytności, która miała miejsce w 1901 r. w klasztorze oo. dominikanów w Lublinie. Tkaniny były tam eksponowane, a w katalogu opisano je jako będące w posiadaniu kościoła w Bychawie. Jak się tam dostały - nie wiadomo. Można się tylko domyślać, że albo zawieruchy dziejowe przyniosły je do tego kościoła, albo zostały ufundowane przez możnowładcę, w tym wypadku któregoś z Myszkowskich, być może do kaplicy zamku, którego ruiny znajdują się w Bychawie.

« 1 »

Funkcja zapisywania artykułów jest dostępna tylko dla zalogowanych użytkowników.