Zakonnica została moją matką

Agnieszka Gieroba

|

Gość Lubelski 49/2017

dodane 07.12.2017 00:00

Gdyby nie siostra Klara Staszczak, dzisiejszy ks. Grzegorz Pawłowski – a tak naprawdę Jakub Hersz Griner – wyleciałby ze szkoły i pewnie źle by skończył. Ocalały podczas wojny żydowski chłopiec znalazł matkę w zakonnicy.

Ks. Grzegorz Pawłowski – Jakub Hersz Griner – dziękował benedyktynkom za wychowanie. Ks. Grzegorz Pawłowski – Jakub Hersz Griner – dziękował benedyktynkom za wychowanie.
Agnieszka Gieroba /Foto Gość

Naziści zamordowali jego rodziców i siostry. Rodzina ukrywała się w lepiance w lesie w Izbicy, gdzie znaleźli ją niemieccy żandarmi. Powstało zamieszanie i małemu Jakubowi udało się uciec. Pozostałych Niemcy najpierw zamknęli w remizie, a potem zastrzelili na cmentarzu. Jakub wyruszył do swego rodzinnego Zamościa z nadzieją, że tam ktoś mu pomoże. Na ulicy spotkał chłopaka, też żydowskiego pochodzenia, który popatrzył na niego i zapytał, czy chce żyć. – Powiedziałem mu, że pewnie, chcę. Kazał mi poczekać i gdzieś poszedł, a potem wrócił z metryką chrztu. Nie wiem, skąd ją wziął, ale tego dnia przestał istnieć Jakub Hersz Griner, a pojawił się Grzegorz Pawłowski – wspomina kapłan. Ta metryka uratowała chłopcu życie.