Ks. Łukasz Kachnowicz zaprasza młodych na misje

Justyna Jarosińska Justyna Jarosińska

dodane 27.12.2017 09:49

Jak pokazać młodym ludziom powszechność Kościoła? - Najlepiej wysłać ich do innego kraju. Choćby tuż za granicę - przekonuje ks. Łukasz Kachnowicz, koordynator ds. animacji misyjnej studentów.

Ks. Łukasz od lat jest duszpasterzem akademickim Ks. Łukasz od lat jest duszpasterzem akademickim
Justyna Jarosińska /Foto Gość

Ks. Łukasz swoją funkcję objął niedawno. Choć od dłuższego czasu jest duszpasterzem akademickim, do tej pory nie zajmował się studentami pod kątem misji. - Nie miałem żadnego konkretnego pomysłu, jak realizować swoją funkcję, żeby młodzi ludzie chcieli się zaangażować - opowiada. - Pomyślałem w końcu, że zacznę od napisania maili do naszych misjonarzy diecezjalnych. Stwierdziłem, że wciąż zbyt mało pokazujemy młodym, iż naprawdę mogą być ważną i aktywną częścią dzieła misyjnego. Podobnie jak w przypowieści o robotnikach, wielu z nich stoi bezczynnie, bo nie wiedzą, co mogliby zrobić.

Duszpasterz bardzo szybko otrzymał odpowiedzi, najpierw z Ukrainy, a potem z Serbii. Okazało się, że są konkretne potrzeby. - Ks. Grzegorz Draus ze Lwowa przysłał listę zadań, w jakie mogliby się zaangażować polscy studenci, począwszy od organizacji kolonii dzieciom ukraińskim, po pomoc w budowie kościoła - wylicza kapłan.- Odezwał się też ksiądz z Odessy i ks. Grzegorz Chudek z Belgradu, który przyjechał do Polski przed świętami.

Ks. Grzegorz poprosił przyszłych misjonarzy o słodycze dla dzieci z rodzin w misji, które ewangelizują razem z nim. - Jest tam 6 rodzin wielodzietnych, które mają 36 dzieci. Przez dwie kolejne niedziele zebraliśmy w duszpasterstwie akademickim UMCS ponad 24 kg słodyczy dla nich - opowiada ks. Łukasz.- Gościliśmy ks. Chudka też na jednej z Mszy akademickich. Opowiedział krótko o specyfice misji w Belgradzie oraz o rodzinach w misji, które opuszczają swoje domy i są posyłane przez papieża w inną część świata, gdzie Kościół potrzebuje wsparcia, żeby tam ewangelizować swoim codziennym życiem. Dostaliśmy zaproszenie do Belgradu, żeby przyjechać i dotknąć misji osobiście.

Takich zaproszeń dla przyszłych młodych misjonarzy jest więcej. - Szczególnie zapraszają nas nasi księża pracujący na Ukrainie i chcemy odpowiedzieć na te zaproszenia - zaznacza ks. Kachnowicz. - Mamy nadzieję, że znajdą się studenci, którzy przy naszej pomocy zechcą wyjechać do Belgradu, Lwowa czy Odessy, żeby zobaczyć, jak pracują nasi misjonarze na miejscu i popracować razem z nimi. W ten sposób studenci mogą sami stać się prawdziwymi misjonarzami. Liczymy na to, że ta forma zaangażowania będzie się rozwijać w naszej archidiecezji. Chcemy stworzyć taki misyjny „pośredniak”, żeby każdy, kto będzie chciał zrobić coś dla misji, miał taką możliwość, oczywiście z naszą pomocą.