To były dobre lata. Pożegnanie duszpasterzy z parafią

Agnieszka Gieroba Agnieszka Gieroba

dodane 18.06.2018 10:15

Zbliżające się wakacje to czas zmian w wielu parafiach. Do nowych placówek trafiają zarówno proboszczowie, jak i wikariusze. Także z Lublina. Są już pierwsze zmiany.

Podziękowania Podziękowania
Małgorzata i Erwin Starostowie podziękowali w imieniu małżonków z Domowego Kościoła za lata posługi o. Tomkowi.
Agnieszka Gieroba /Foto Gość

Z parafią na Poczekajce pożegna się podczas wakacji kilku duszpasterzy, zmieniając swoje miejsca posługi. Wśród ojców, którzy odejdą jest Tomasz Mantyk, duszpasterz młodzieży, katecheta, opiekun Domowego Kościoła.

17 czerwca wielkimi brawami po Mszy św. wierni dziękowali o. Tomkowi za lata pracy i otwartość na ludzi. Było także pożegnalne spotkanie rodzin z Domowego Kościoła.

Przez ostatnie 4 lata o. Tomasz był opiekunem kręgów rodzin nie tylko na Poczekajce, ale i moderatorem całego rejonu ks. Franciszka Blachnickiego obejmującego kilka okolicznych parafii.

- To był dla nas cenny czas, a słowo o. Tomka trafiało zawsze w sedno sprawy, rozjaśniało różne wątpliwości i pomagało podejmować decyzje. Nam najbardziej zapadło w pamięć nauczanie, że nikt z nas się nie nadaje ani do małżeństwa, ani do nauczania innych, ani do podejmowania różnych posług, więc nie mocą swoją wszystko czynimy, ale wzmacniani przez Ducha Świętego i mamy się nie lękać nowych zadań - mówią Małgorzata i Erwin Starostowie, para rejonowa Domowego Kościoła.

Dla o. Tomasza posługa rodzinom to był także czas błogosławiony.

- Sam wyrosłem z Domowego Kościoła, do którego należeli moi rodzice. Od najmłodszych lat widziałem, jak to wpływa na ich małżeństwo i naszą rodzinę. Ojciec brał nas na kolana i czytał Pismo Święte i je wyjaśniał. Dla mnie jako małego brzdąca to były fascynujące historie. Podobnie dla moich braci, którzy dziś mają rodziny i obaj są w Domowym Kościele. Byliśmy świadkami, jak w różnych trudnych sytuacjach rodzice potrafili się porozumieć, jeździliśmy razem na rekolekcje, a comiesięczne spotkania małżeństw z kręgu były dla nas wielkim świętem, bo przychodziły dzieci z innych rodzin, no i zawsze było ciasto i słodycze, co w tamtych czasach były wyjątkowym rarytasem - opowiada o. Tomasz.

Zachęceni przez o. Tomka małżonkowie odważyli się wyjść do parafian i dać świadectwo tego, co daje im bycie w Domowym Kościele. Owocem tego są kolejne nowe kręgi małżeństw, które powstały w parafii.

Dziękując małżonkom, o. Mantyk podkreślał, że dla niego był to wielki skarb na progu jego kapłaństwa pracować z rodzinami, uczyć się od nich i im towarzyszyć. - To były dobre lata - podkreśla kapucyn.

O. Tomasz zostaje przeniesiony dla klasztoru na Krakowskie Przedmieście i skierowany na studia doktoranckie na Katolicki Uniwersytet Lubelski.