Polska, dawaj!

Mariusz Koper*

dodane 19.06.2018 10:01

Niefortunna przewrotka piłkarza oraz uraz barku sportowca tak zdominował mass media, że nawet mój pięcioletni syn, zupełnie przypadkowo słysząc o problemach filara polskiej obrony, stwierdził ostatnio po wieczorynce, że chce się pomodlić za jego zdrowie. Co potrafi zrobić czwarta władza!

Polska, dawaj! Coraz większe emocje przed meczami polskich piłkarzy na Mundialu w Rosji ks. Rafał Pastwa /Foto Gość

Już niebawem pierwszy mecz polskiej reprezentacji na piłkarskich mistrzostwach świata w Rosji. Wydarzeniem tym od dobrych kilku tygodni żyją prawie wszystkie media, przysłaniając nieco inne, nie mniej ważne informacje z kraju i ze świata. W środkach masowego przekazu trwają spekulacje, czy Kamil Glik zdąży wyleczyć kontuzję i wystąpi w pierwszym spotkaniu. Niefortunna przewrotka tego piłkarza w czasie jednego z ostatnich treningów oraz uraz barku sportowca tak zdominowały mass media, że nawet mój pięcioletni syn, zupełnie przypadkowo słysząc o problemach filara polskiej obrony, stwierdził ostatnio po wieczorynce, że chce się pomodlić za jego zdrowie. Co potrafi zrobić czwarta władza!

Kilka tygodni temu medialną burzę wywołało hasło Polska dawaj! Slogan ten został wybrany przez użytkowników internetu w drodze głosowania na hasło, które ma towarzyszyć występom polskich piłkarzy w Rosji. Zaraz po ogłoszeniu wyników konkursu wypowiadający się w tej sprawie dziennikarze oraz internauci bardzo mocno krytykowali hasło, nie zostawiając nań suchej nitki. Większość zwracała uwagę na trzy podstawowe kwestie: niegramatyczność hasła, jego rosyjską proweniencję oraz wieloznaczność. Pomimo wielu głosów, aby całą sprawę jakoś odkręcić, dzisiaj hasło Polska dawaj! spotkać można w różnych miejscach i na różnych przedmiotach. Poza materiałami reklamowymi widnieje na koszulkach, szalikach, czapkach, otwieraczach do butelek itp. Jak ktoś ma ochotę, to może się nawet weń wtulić, ponieważ znajduje się na poduszkach i piłkarskiej pościeli. Z hasłem oraz piłkarzami polskiej reprezentacji można zatem zasypiać i się budzić. Slogan, który widnieje też na autokarze polskiej reprezentacji obok angielskiego Go Poland! robi więc zawrotną karierę, stając się produktem współczesnego piłkarskiego marketingu.

Pierwszy człon hasła to nazwa własna – rzeczownik Polska w mianowniku, który użyty jest jednak w funkcji wołacza. Zastępowanie tego przypadku formą mianownikową to zjawisko powszechne i coraz bardziej typowe dla współczesnej polszczyzny mówionej oraz języka potocznego. Świadczą o tym licznie reprezentowane konstrukcje składniowe z imionami typu Andrzej, kiedy wrócisz? Krzysztof, daj spokój!, zamiast tradycyjnych Andrzeju…, Krzysztofie… z zachowaną końcówką wołacza. Używanie w mowie potocznej mianownika zamiast wołacza może być warunkowo akceptowane na poziomie normy użytkowej. Jeśli jednak odmiana dotyczy zdrobnień, a także form poprzedzonych przydawkami przymiotnymi lub rzeczownymi poprawne są jedynie tradycyjne formy wołacza (droga Doroto, panie Radku, Mareczku, Józiu). Podobną sytuację, tj. użycie mianownika w funkcji wołacza obserwujemy w języku sportowym, ściślej zaś w jego odmianie wewnątrzśrodowiskowej (języku zawodników, kibiców, trenerów). W okrzykach dopingujących, piłkarskich konstrukcjach eliptycznych usłyszymy zatem formuły adresatywne typu Robert, zagraj! Kamil, nie kiwaj! itp. Trudno wyobrazić sobie boiskowy dialog naszych czołowych piłkarzy typu: Drogi Robercie, dlaczego nie podałeś mi tej piłki? Ależ Kamilu, najmocniej Cię przepraszam, sądziłem jednak, że zdołam strzelić gola. Piłkarskie boisko to nie czas na kurtuazję, wymianę uprzejmości oraz językowy savoir-vivre. To nie konferencja naukowa, wykład akademicki, czy homilia w kościele. Również w języku kibiców zauważymy okrzyki dopingujące, w których mianownik zastępuje wołacz. Przykładem może być skandowanie Polska gola!, ale też formuły dopingujące, których odbiorcami są piłkarze reprezentujący konkretne kluby sportowe, np. Legia gola! Motor gola! itp. Niewątpliwie stadionowe eksklamacje wraz z ich nierzadko wulgarną szatą mogą razić, ponieważ się mniej staranne i odnoszą się do niższej sfery języka. Jest to jeden z wykładników żargonu piłkarskiego oraz wszystkich środowiskowo-profesjonalnych wariantów wypowiedzi sportowej, którą z uwagi na znaczne odstępstwa od norm poprawnościowych, można jedynie zaliczyć do niskiej odmiany stylu potocznego. Warto zauważyć, że mianownik w funkcji wołacza zaczyna sukcesywnie przenikać do odmiany dziennikarsko-sportowej. W czasie największych sukcesów sportowych Adama Małysza w języku komentatorów pojawiło się wypowiedzenie: Adam, kochamy cię!

Formy wołacza nazw krajów zarezerwowane są w zasadzie dla stylu wysokiego, poetyckiego. Formuły takie spotykamy jednak nie tylko w tekstach literackich, ale również nagłówkach prasowych, czy tekstach piosenek. Dotyczą zatem różnych sfer życia. Konstrukcje z wołaczem, w których nadawca zwraca się wprost do konkretnego kraju, mają najczęściej charakter apostrofy, prośby, wyznania lub pytania retorycznego:

Francjo, najstarsza córo Kościoła, co zrobiłaś ze swoim chrztem? (Jan Paweł II)

Nie gniewaj się na mnie Polsko! (zespół muzyczny Sztywny Pal Azji)

Dokąd zmierzasz, Ukraino? (nagłówek prasowy)

Kocham Cię, Polsko! (tytuł programu telewizyjnego)

Warto odnotować, że formę wołacza od rzeczownika Polska ma również piosenka futbolowa Do przodu, Polsko! Do boju, Polsko! Jej wykonawcą jest Marek Torzewski. Utwór ten był hymnem polskiej reprezentacji na Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej Korea–Japonia 2002. Na tle wszystkich wyżej przedstawionych konstrukcji hasło Polska dawaj! jawi się jako mniej staranne, potoczne i typowe dla mówionej odmiany języka.

Slogan Polska dawaj już na samym początku wywołuje szereg skojarzeń. Wprawdzie istotą dobrej poezji jest jej wieloznaczność, to nie o takie konotacje tutaj jednak chodzi. Niezorientowanemu w przestrzeni sportowej odbiorcy cisną się na język pytania. Co dawaj? Dlaczego dawaj? Kiedy dawaj? Jak dawaj? Pojawiają się też różne skojarzenia łącznie z tym wulgarnym dookreśleniem występującym w słownikach, a dodanym w postaci dopełnienia do czasownika dawać // dać… Dla kibiców sportowych, trenerów, jak też samych zawodników odpowiedź jest jasna, co podmiot wyrażony w tym haśle rzeczownikiem Polska, ma dawać. W interpretacji tego hasła ważne jest użycie czasownika wielokrotnego dawać. Od podmiotu wymaga się bowiem ciągłego, nieustannego, permanentnego „dawania”. Dawaj jest w tym przypadku okrzykiem dopingującym oraz formą instruującą w języku trenerów. Jest to zatem słowo czytelne w odmianie wewnątrzśrodowiskowej języka sportowego. Nieokreśloność, co ma dawać podmiot w piłkarskim haśle wymaga prześledzenia kontekstu, w jaki wpisuje się ten czasownik w języku sportu. W mówionej odmianie tego języka formę dawaj można usłyszeć zarówno w wypowiedziach widowni sportowej, jak i wariantach instruujących, tj. w języku trenerów oraz samych zawodników. Formacja czasownikowa może odnosić się do różnych sytuacji boiskowych – dawaj (podaj), dawaj (strzelaj), dawaj (biegnij), dawaj (kiwaj) itp. Jej znaczenie w języku sportu najlepiej oddaje slogan lekkoatletyczny: Szybciej! Wyżej! Dalej! Do każdego z trzech przysłówków można dodać zawołanie w postaci formy dopingująco-instruującej dawaj. Pobudzając do działania oraz aktywności sportowej, czasownik dawaj wpisuje się zatem w ogólne znaczenie sportowe ‘daj z siebie wszystko’. Korespondują z nim związki frazeologiczne używane w języku sportu typu zostawić serce (a nawet serducho) na boisku ‘oddać się grze, grać do końca, ambitnie, walecznie’, czy też zwrot iść w trupa ‘dać z siebie wszystko, walczyć zażarcie, na pograniczu możliwości fizycznych organizmu’.

Piłkarskie hasło Polska dawaj wywołuje u wielu osób rosyjskie (radzieckie) konotacje. Skojarzenia te motywuje i usprawiedliwia bardzo popularna w języku rosyjskim partykuła rozkazująca дава́й (дава́йте). Jako niesamodzielna część mowy nadaje wypowiedzeniu dodatkowego znaczenia, modulując treść komunikatu. W języku rosyjskim jako partykuła formatywna może też służyć do tworzenia form trybu rozkazującego. Bardzo popularna w języku rosyjskim partykuła występuje w konstrukcjach z czasownikiem, np. Давaй, пойдём в кинo! Давaй выпьем кoфе! Są to konstrukcje zachęcająco-żądające, w których mamy do czynienia z zapraszaniem lub prośbą o wykonanie jakiejś czynności.

Niestety, w języku ogólnym, ale przede wszystkim w wewnątrzśrodowiskowej odmianie języka sportowego piłkarskie hasło konotuje również wulgaryzmy. Zarówno w okrzykach kibicowskich, jak i języku sportowców, trenerów, działaczy związanych ze sportem eksklamacje dawaj, dawaj częstokroć są „ubarwiane” wulgaryzmem na k, który może występować zarówno na początku, w środku, jak i na końcu wypowiedzenia. Co ciekawe, występująca w języku rosyjskim oraz języku sportowym forma dawaj obecna jest też w tekstach polskich piosenek. Próżno szukać tego słowa w utworach Agnieszki Osieckiej, Marka Dutkiewicza, Andrzeja Mogielnickiego, Jacka Skubikowskiego, Wojciecha Młynarskiego czy Jacka Cygana, ale już z chęcią sięgają po nią twórcy z kręgu muzyki disco polo czy dance. Poniżej podaję kilka przykładów. Aby nie być posądzonym o łamanie prawa autorskiego, tudzież plagiat, a zatem respektując zasady etyki naukowej, odnotuję w tym miejscu, że są to cytaty wykonawców bądź zespołów: Gesek, Diadem oraz Trinix:

A więc dawaj, dawaj maleńka nie przestawaj.

Do domu Cię wezmę i będę powtarzał.

A więc dawaj, dawaj kochanie nie przestawaj.

Do auta Cię wezmę koleżankom opowiadaj.

 

Dawaj maleńka, dawaj, nie przestawaj,

Ruszaj swym ciałem, już się w Tobie zakochałem.

 

Balujesz do rana, dobra zabawa,

Nie przestawaj, dawaj, dawaj.

Balujesz do rana, twarz roześmiana,

Wszyscy razem, dawaj, dawaj.

Balujesz do rana, dziś pełna sala,

Lewa, prawa, dawaj, dawaj.

Balujesz do rana, głowa pijana,

Jeszcze głośniej, dawaj, dawaj.

Forma dawaj w tych tekstach jest zachętą do działania, aktywności, ale też frazesem, wypełniaczem, przyśpiewką. Dawaj to zarówno zachęta do tańca, spożywania alkoholu oraz zaproszenie do domu bądź samochodu, gdzie konsytuacyjne użycie dawaj przybiera już bardzo konkretne znacznie – dawaj, a raczej już wówczas daj… Widać to w teledyskach tych zespołów, które ociekają wręcz seksem. Podsumowując skojarzenia hasła Polska dawaj! z tekstami polskiej muzyki disco polo oraz dance, nie dziwi już fakt, że polscy piłkarze w szatni śpiewają np. piosenkę Zenona Martyniuka pt. Przez twe oczy zielone. Należałoby jednak zaznaczyć, że utwory tego wykonawcy na tle wyżej przedstawionych to „poezja” nieco wyższych, chociaż i tak niewysokich lotów. Cóż, peryfraza król disco polo zobowiązuje.

W analizie oraz ocenie piłkarskiego hasła Polska dawaj istotny jest jeszcze jeden fakt. Otóż slogan ten pojawił się dużo wcześniej, tj. ponad pół roku przed głosowaniem internetowym, które trwało na stronie FIF-y od 4 do 14 maja 2018 roku. Medialnie zaistniało bowiem 8 października 2017 roku, kiedy reprezentacja Polski, wygrywając na stadionie narodowym z Czarnogórą 4 : 2, zapewniła sobie awans na mistrzostwa świata. Po meczu biało-czerwoni pojawili się wówczas na boisku w koszulkach z napisem: Polska dawaj! 2018 i długo bawili się z kibicami na murawie stadionu. Był szampan, muzyka, konfetti i buchające ognie. To wtedy już pojawiły się głosy, że w momencie awansu piłkarzy na mistrzostwa świata do Rosji przywoływane hasło najbardziej kojarzy się z reprezentacyjną kadrą. Specjalnie przygotowane koszulki w trakcie świętowania, w których ubrani byli nie tylko zawodnicy, ale też działacze sportowi, można odczytywać jako sygnał płynący od tego środowiska, że to właśnie takie hasło jest w tych kręgach akceptowane.

W jednej z audycji telewizyjnych prof. Katarzyna Musiołek-Kłosińska, wypowiadając się na temat hasła oraz braku formy wołacza w jego pierwszym członie, stwierdziła, że to nie PZPN jest od zmieniania polskiej gramatyki. Ta jak najbardziej słuszna uwaga pani profesor wymaga ogólniejszej refleksji. Otóż, obserwując nieco szerzej współczesną rzeczywistość (nie tylko sportową), można zauważyć, że wszelkie normy oraz kryteria poprawności językowej, przynajmniej w niektórych kręgach, istnieją tylko teoretycznie... Cóż, można powiedzieć, to tylko piłka kopana w oficjalnej odmianie nazywana nożną. Jeśli jednak którykolwiek z sympatyków tej dyscypliny sportu poczuł się teraz urażony, to pragnę nadmienić, że również jestem kibicem naszej reprezentacji, w przeszłości zaś byłem lekkoatletą. A zatem, wpisując się nieco w to dość jednak kontrowersyjne hasło (o wszystkich językowych oraz pozajęzykowych kwestiach tego sloganu nie napisałem), powiem, ale zmilitaryzowanym językiem piłki nożnej – Polsko, do boju! Istnieje bowiem pewne niebezpieczeństwo, że w przypadku porażki polskich piłkarzy, hasło Polska dawaj! może być wykorzystane zupełnie inaczej. Rozgoryczony kibic mógłby wtedy powiedzieć – Polska dała, ale… ciała. Póki co, bądźmy jednak dobrej myśli i kibicujmy naszej drużynie. I co najważniejsze, kibicujmy nie tylko w chwilach zwycięstwa, ale też i w trakcie porażek. Jeden z najwybitniejszych polskich komentatorów sportowych, śp. Bohdan Tomaszewski, napisał kiedyś w „Kulturze”, że naprawdę nie jest ważne, czy zdobędziemy na jakichś mistrzostwach miejsce czwarte, czy dwudzieste czwarte. Ważne jest, jacy dla siebie jesteśmy. Jeśli jednak uda się naszym piłkarzom zwojować coś więcej niż, np. zaklinany przez wielu ćwierćfinał, to będzie tylko milej, radośniej i pewnie też głośniej w niejednym polskim domu.


*Dr Mariusz Koper jest pracownikiem w Katedrze Języka Polskiego KUL. Jest członkiem Zespołu Ekspertów KUL, autorem publikacji naukowych o języku sportu oraz współredaktorem książki pt. Język i sport.