To jest nasze wołanie o pomoc

Maria Gacek, Natalia Kasiura, rp

dodane 11.07.2018 10:34

Pielęgniarki z Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 4 przy ul. Jaczewskiego w Lublinie zaznaczają, że spór z dyrekcją szpitala trwa od co najmniej trzech lat, a wszystkie wnoszone przez nie żądania jak dotąd były bagatelizowane.

To jest nasze wołanie o pomoc Strajk pielęgniarek szpitala SPSK 4 w Lublinie ag, nk

Nie widać jak dotąd końca protestu pielęgniarek i położnych w największym lubelskim szpitalu, choć trwają rozmowy z dyrektorem placówki.

- Ta ignorancja już tak daleko zaszła, że nie miałyśmy w zasadzie wyboru. To jest nasz krzyk, nasze wołanie o pomoc, o szacunek, o godne wynagrodzenie. Ten protest to naprawdę najgorsza forma, jaką sobie można wyobrazić w służbie zdrowia. My chciałyśmy za wszelką cenę tego uniknąć, ale się nie udało - mówi Anna, jedna ze strajkujących pielęgniarek.

Strajkujące pielęgniarki domagają się włączenia 1050 zł brutto dodatku Zembali do zasadniczego wynagrodzenia z gwarancją podwyżki 500 zł brutto w przyszłym roku i kolejnych 500 zł brutto w 2020 r.

To jest nasze wołanie o pomoc   ag, nk Podkreślają, iż pieniądze to nie jedyny powód protestu. Mówią, że ich pracę utrudniają ciężkie warunki, przemęczenie oraz zbyt mała liczba młodego personelu. - Pielęgniarek ubywa. My jesteśmy już stare. Jeżeli nie zatrzyma się tych młodych pielęgniarek, a wiadomo czym - pieniędzmi, godną płacą - to pacjentami nie będzie się miał kto zająć - dodaje Anna.

Strajk pracownic lubelskiego SPSK 4 przyczynia się dezorganizacji działalności szpitala i świadczenia usług lekarskich. "W związku z poważnym utrudnieniem pracy naszego szpitala podyktowanym zwiększoną absencją chorobową personelu pielęgniarskiego jesteśmy zmuszeni wstrzymać przyjęcia planowe oraz znacznie ograniczyć działalność wszystkich oddziałów również Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Za zaistniałą sytuację oraz wynikające z niej dla Państwa problemy organizacyjne, a także odroczenie zaplanowanego procesu leczenia pragniemy serdecznie wszystkich przeprosić. Mamy nadzieję, że wkrótce działalność naszego szpitala wróci do prawidłowego stanu i będziemy mogli realizować dla Was jak wcześniej usługi medyczne na najwyższym poziomie" - czytamy w komunikacie dyrekcji na stronie szpitala.

Nie wiadomo ile jeszcze potrwa strajk lubelskich pielęgniarek. - My mamy nadzieję, że ten protest skończy się jak najprędzej - stwierdza pielęgniarka. - Co więcej, modlimy się nawet o to, aby się zakończył, żebyśmy mogły wrócić do pracy, do pacjentów, do naszych obowiązków.

Dorota Ronek, sekretarz Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przy Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym nr 4 w Lublinie, potwierdza, że nie ma przełomu po rozmowach z dyrekcją szpitala.

Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny nr 4 w Lublinie to największy szpital na Lubelszczyźnie. Dysponuje ponad 800 łóżkami i 30 oddziałami. Rocznie leczy się tam ponad 50 tys. osób. Placówka w 2014 r. obchodziła 50-lecie.