W drodze do Compostela

jj

dodane 19.07.2018 19:02

... z Lublina trzeba przejść przez Głusk i parafię św. Jakuba Apostoła. Nie ominie jej nikt, kto podąża za muszlą.

Proboszcz parafii ks. Zbigniew Pietrzela zaprasza do kościoła św. Jakuba nie tylko tych, którzy wyruszają na Camino Proboszcz parafii ks. Zbigniew Pietrzela zaprasza do kościoła św. Jakuba nie tylko tych, którzy wyruszają na Camino
Justyna Jarosińska /Foto Gość

Kiedyś było to maleńkie miasteczko. Dziś dawny Głusk stanowi część Lublina. W jego centrum stoi wyjątkowy kościół. 

- U mnie jest pierwszy odpoczynek na trasie z Lublina do Sandomierza - mówi proboszcz parafii św. Jakuba Apostoła ks. Zbigniew Pietrzela. - Ludzie kilka lat temu wyznaczoną trasę, przemierzają nie tylko pieszo, ale także rowerem, a czasami nawet motorem. Niekiedy chcą jedynie odpocząć i zdobyć pieczątkę w paszporcie, a czasami pragną obejrzeć kościół i posłuchać o jego historii.

W drodze do Compostela  

Św. Jakub Apostoł w głuskim kościele patrzy na wiernych i turystów z prezbiterium. W jednej dłoni trzyma laskę, a na drugiej zawieszoną muszlę.

- Kiedyś to właśnie ten święty był jedną z najważniejszych postaci w Kościele katolickim. Przypuszczam, że przed wiekami właściciele tutejszych dóbr, którzy byli dosyć bogaci, musieli sami pielgrzymować do jego grobu w Santiago de Compostela i dlatego to właśnie jego obrali za patrona wybudowanego kościoła - tłumaczy ks. Zbigniew.

W drodze do Compostela  

Kościół św. Jakuba Apostoła jest nie tylko jedynym kościołem w archidiecezji lubelskiej noszącym wezwanie tego świętego, ale także jednym z najstarszych.

- Pierwsza, drewniana świątynia powstała tu w 1398 r. Wzmianka, że nosi ona wezwanie św. Jakuba pojawiła się co prawda w 1565 r., ale prawdopodobnie św. Jakub patronował parafii od początku - opowiada proboszcz.

Kilka wieków później na miejscu drewnianego kościoła pojawił się kościół murowany, który z czasem został też rozbudowany. Dziś świątynia wewnątrz prezentuje typowy styl modernistyczny.

Na ścianach znajdują się polichromie z początków XX w. autorstwa Czesława Miklasińskiego, które aktualnie poddawane są renowacji, a na szczególną uwagę zasługują malowidła orłów przepasanych biało-czerwonymi flagami.

- Podobno nawet niemieccy żołnierze, którzy tu stacjonowali, nie kazali ich zamalować - opowiada proboszcz.

Pamiątką po dawnym kościele jest znajdujący się w bocznej nawie wielki, drewniany krzyż.

- Ma on blisko 350 lat i wiszący na nim Pan Jezus wiele widział - mówi ks. Zbigniew. - Ja sam przez te wszystkie lata mojego probostwa obserwuję, jak ludzie przychodzą, klękają tu i gorliwie się modlą. Wiem, że otrzymują wiele łask. Czasami przychodzą, by zapisać podziękowanie w kronice parafialnej i składają wota dziękczynne.

Oprócz krzyża pamiętającego ważne lata naszej historii, w kościele św. Jakuba znajduje się także ornat z XVII w. - Pochodzi z czasów króla Jana Sobieskiego i to jedna z naszych najcenniejszych pamiątek - zaznacza proboszcz.