Jesteście solą ziemi

Ks. Rafał Pastwa

|

Gość Lubelski 47/2018

dodane 22.11.2018 00:00

Ks. dr Adam Bab, wikariusz biskupi ds. młodzieży archidiecezji lubelskiej, mówi o zakończonym XV Zwyczajnym Zgromadzeniu Ogólnym Synodu Biskupów, które odbywało się pod hasłem „Młodzież, wiara i rozeznawanie powołania”.

− W Kościele młodzież powinna być priorytetem, oczywiście obok rodziny − mówi ks. A. Bab. − W Kościele młodzież powinna być priorytetem, oczywiście obok rodziny − mówi ks. A. Bab.
ks. Rafał Pastwa /Foto Gość

Ks. Rafał Pastwa: Na naszych łamach regularnie rozmawiamy o duszpasterstwie młodzieży. Wydaje się, że niedawno zakończyły się ŚDM, a tymczasem za nami już synod biskupów poświęcony młodzieży. Można odnieść wrażenie, że to wydarzenie przeminęło bez większego echa.

Ks. dr Adam Bab: Duszpasterze młodzieży powinni mieć przede wszystkim poczucie, że teraz ich kolej. Gdy kończy się synod, pojawia się pytanie, jak jego przesłanie ma trafić pod strzechy – do naszych parafii, rodzin, duszpasterstw. Kluczowym słowem w kontekście wydarzenia, jakim był niedawno zakończony synod – jest „rozeznawanie”. Trzeba je potraktować poważnie. Sami biskupi podzielili się na synodzie spostrzeżeniem, że inna jest sytuacja młodzieży europejskiej – zamożnej, dobrze wykształconej, uwikłanej w media społecznościowe, skoncentrowanej na doczesności, z dystansem do życia duchowego, a inna – młodzieży afrykańskiej. Ta mierzy się z problemami obcymi naszej młodzieży. Rozeznawanie to również rozeznawanie wyzwań.

Jak moglibyśmy zdiagnozować sytuację młodzieży w naszym kraju?

Jest z pewnością młodzież wartościowa, skoncentrowana przy kościołach, mająca potrzebę rozwijania życia duchowego, a nawet biorąca odpowiedzialność ewangelizacyjną, ale jest też i ta, która od Kościoła niczego nie oczekuje. Albo nie widzi ze strony Kościoła atrakcyjnej oferty. Powstaje pytanie: dlaczego? Pewnie nie ma prostych odpowiedzi. Niewątpliwie mentalność konsumpcyjna czy kryzys więzi międzyosobowych robią złą robotę. Warto postudiować dusze młodych ludzi, którzy w tych warunkach się nie gorszą i żyją wiarą z zapałem. Ich odpowiedź na wartość wiary jest istotnym dobrem dla wszystkich.

Jednak tego typu oceny czy diagnozy słychać od dawna. Dochodzą do tego indywidualizacja wiary, synkretyzm religijny czy apateizm. Młodzież chce być teraźniejszością Kościoła. Przecież Jezus nie mówi: „Wy będziecie solą ziemi”, ale: „Wy jesteście solą ziemi”…

Arcybiskup Ryś zauważył, że synod spowodował w nim zmianę w postrzeganiu młodzieży w kontekście teraźniejszości Kościoła. Tezę, że młodzież jest nie tylko adresatem duszpasterstwa, lecz także jego podmiotem, bardzo wyraźnie postawił św. Jan Paweł II. Wydaje się, że młodzi mający doświadczenie wspólnoty Kościoła, takiej konkretnej, w której znają twarze i imiona swoich braci i sióstr w Chrystusie, chcą być w Kościele i chcą być Kościołem.

Masz kontakt z młodzieżą, wiesz zapewne o tym, nie tylko z badań, że wielu młodych ludzi odmawia duszpasterzom kompetencji w kwestiach duszpasterskich.

Być może mamy pewnego rodzaju deficyt kompetencji duszpasterskich związanych z kierownictwem duchowym. Jest duża potrzeba pracy z młodzieżą indywidualnie. Młodzi tego oczekują, ale niekiedy nie znajdują odpowiedniej pomocy.

Nie każdy duchowny musi być jak o. Szustak, ks. Pawlukiewicz czy inny znany kaznodzieja, vloger. Przecież codzienność duszpasterska wygląda inaczej.

Jeżeli ksiądz jest w dyspozycji dla młodzieży, jeśli szuka młodzieży – to będzie kompetentny do pracy z młodymi, nawet jeśli sam nie ma poczucia, że tak jest. Naprawdę mamy księży, którzy nie są w strukturach duszpasterstwa ponadparafialnego, ale w swojej parafii potrafią nawiązać relację z młodzieżą, prowadzą taką nieformalną grupę – a ci młodzi sobie tego kapłana cenią.

Czyli kompetencją księdza jest otwartość i chęć pracy z młodymi ludźmi?

To, że ksiądz przede wszystkim chce się spotkać z nimi poza przestrzenią ambony i ołtarza, jest ważne.

Wróćmy do dokumentu posynodalnego. Nie mamy jeszcze polskiego tłumaczenia. Czy coś możemy już wprowadzać w życie?

Sami biskupi zrozumieli, że trzeba pokazywać młodym Boga, który jest obecny w świecie współczesnym, i działa. Że sama działalność charytatywna to za mało, że potrzeba podstaw duchowości, wiary, bo sama formuła filantropijna szybko się wyczerpuje. Po drugie, skoncentrowano się na rozeznawaniu, by uchwycić lokalne różnice, by ich nie zglobalizować.

Jakie są najjaśniejsze punkty zakończonego synodu?

Sam fakt synodu świadczy, że w Kościele młodzież powinna być priorytetem, oczywiście obok rodziny. I może takie myślenie należałoby przełożyć na poziom parafii. Obecnie wiele się mówi, by parafia była wspólnotą wspólnot, ale nie jest tak łatwo wszystkim wspólnotom zapewnić duszpasterza w odpowiednim wymiarze, chociażby czasowego zaangażowania. Należy raczej dokonać rozeznania co do ważności i pilności działań duszpasterskich. Z pewnością duszpasterstwa nie można sprowadzać do poziomu „sakramentologii stosowanej”. Przybywa takich sytuacji, że z ludźmi trzeba pracować indywidualnie, znaleźć czas na rozmowę. Dobrze byłoby, gdyby proboszcz konkretnej parafii potrafił faktami opisać, co to znaczy, że w jego wspólnocie duszpasterstwo młodzieży ma charakter priorytetowy. rafal.pastwa@gosc.pl