Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni

ks. Rafał Pastwa

|

Gość Lubelski 51-52/2018

publikacja 20.12.2018 00:00

Jezus, chociażby w polemice z faryzeuszami, nikogo nie degraduje, jedynie piętnuje złe myśli, postawy oraz reakcje. Tymczasem dzisiaj mamy do czynienia z osądami, które mogą prowadzić do zniszczenia osoby.

▲	Prof. E. Fiała od dawna rozmyślał nad kluczowym dla książki zdaniem z Ewangelii. ▲ Prof. E. Fiała od dawna rozmyślał nad kluczowym dla książki zdaniem z Ewangelii.
ks. Rafał Pastwa /Foto Gość

Dobrze się stało, że ta oryginalna książka o charakterze etyczno-biblijnym została napisana przez człowieka, którego można śmiało określić mianem wybitnego teoretyka i antropologa literatury. Dodatkowo autor przed laty ukończył również studia z zakresu psychologii. Stąd publikacja „Homo iudicans. Sądzenie jako degradacja osoby” jest wielostronną refleksją humanistyczną, ukazującą, że sąd egzystencjalny – w przeciwieństwie do trafnej oceny czy rzetelnej krytyki – degraduje w różnym stopniu osobę osądzaną, a jednocześnie poważnie zaburza osobistą relację autora sądów (łac. homo iudicans) z Bogiem. Książka może być nie tylko dobrą lekturą dla osób zainteresowanych tą tematyką, ale także pomocą duszpasterską − swoistym wsparciem dla spowiedników, kaznodziejów i katolików świeckich. To pozycja mogąca pomóc w pogłębieniu refleksji nad codziennym życiem chrześcijanina.

Nieporozumienia

Profesor Edward Fiała jest związany z katolickim uniwersytetem w Lublinie od 1966 roku. Studiował tu polonistykę i psychologię, następnie obronił doktorat z teorii literatury i zdobywał kolejne stopnie naukowe. Od roku jest na emeryturze. Zawsze cieszyła go praca ze studentami, przez wielu absolwentów jest do dziś miło wspominany i doceniany. Jak przystało na antropologa literatury, skoncentrował się na jej egzystencjalnym wymiarze. Nie były mu również obce pytania dotyczące głównych treści zawartych w Ewangelii, łącznie z tymi najbardziej złożonymi. Nad książką „Homo iudicans. Sądzenie jako degradacja osoby” prof. Fiała myślał niemal 10 lat, ale nie miał czasu jej sfinalizować. – To są moje przemyślenia właściwie wokół jednego zdania z Ewangelii św. Mateusza: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”. Zawsze mnie uderzało to, że jest wiele nieporozumień wokół niego. W niektórych środowiskach uważano, że to zdanie ewangeliczne jest barierą przed wszelką krytyką. Kiedy zacząłem rzecz studiować od strony psychologicznej i biblijnej, odbyłem też wiele konsultacji; odkryłem, że to zdanie wypowiedziane przez Jezusa nie ma wymiaru logicznego czy prawnego, ale etyczno-biblijny. Ukułem w związku z tym termin: sąd egzystencjalny. W moim przekonaniu o to chodziło Chrystusowi – wyjaśnia profesor.

Kolosalna różnica

Sąd egzystencjalny dla autora książki to przede wszystkim zła myśl wobec samego siebie lub wobec innej osoby. Innymi słowy to myśl degradująca, wyrażająca tendencyjną negację osoby, natomiast „upomnienie braterskie” zawarte w Biblii zachowuje szacunek wobec człowieka mimo podjętej krytyki – wyjaśnia antropolog literatury, podkreślając, że przeciwieństwem sądu egzystencjalnego jest sąd personalistyczny. – Ten drugi występuje na przykład w ostrych polemikach Jezusa z faryzeuszami. Jest tu swoista ostrość wypowiedzi, ale Nauczyciel nikogo nie degraduje, jedynie piętnuje złe postawy, złe reakcje i złe myśli. To kolosalna różnica – zauważa. W myśl tego zdanie: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”, można na podstawie lektury „Homo iudicans” rozumieć następująco: „Nie degradujcie innych, a nie doświadczycie degradacji”. Bo degradacja innej osoby odbija się również na autorze sądu. Autor książki zauważa, że wiele działań współczesnego człowieka jest podszytych postawą sądu egzystencjalnego. To poważny problem, który niszczy relacje między osobami, w rodzinie, w miejscu pracy, we wspólnotach. – Sąd egzystencjalny to źródło grzechu w naszych relacjach personalnych. Zła myśl może mnie prowadzić do złej postawy, złych czynów, zaniedbań, nawet nienawiści. Sąd egzystencjalny jest kwestią serca. Pojawia się tu pytanie: jak widzę innych na poziomie mojego serca? Bo można być świetnym dyplomatą, na zewnątrz świetnie się prezentować, a w sercu degradować innych i samego siebie – precyzuje antropolog literatury.

Bóg szanuje grzesznika

Biblia zawierająca słowo Boga okazuje szacunek dla grzesznika, mimo że jednocześnie, jak pisze prof. Fiała, piętnuje grzech. – Święty Jan w jednym z listów pisze, że kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą. Sądzenie może więc zabijać, zarówno autora sądów, jak i osobę osądzaną przez nas. Ważne jest też to, kto sądzi. Najgorzej, gdy autorami sądów egzystencjalnych są rodzice względem dzieci, najbliżsi wobec siebie. Potrzeba zatem zmiany myślenia, zmiany serca, zrozumienia, jak delikatna jest to materia – tłumaczy prof. Fiała. W książce wydanej przez Wydawnictwo KUL autor zwraca szczególną uwagę na poziom myśli człowieka, także wierzącego, bo ludzie często zapominają, że grzech zaczyna się w sercu.