Mały, a dużo może

Agnieszka Gieroba

|

Gość Lubelski 4/2019

dodane 24.01.2019 00:00

Zebrali 80 tys. zł, chodząc od domu do domu. Wszystkie pieniądze przekażą swoim rówieśnikom z Czarnego Lądu.

Z dziećmi spotkali się misjonarze pracujący w Afryce. Z dziećmi spotkali się misjonarze pracujący w Afryce.
Agnieszka Gieroba /Foto Gość

Dzieci otaczamy troską, staramy się chronić, wyręczamy w wielu sprawach. Tymczasem to właśnie one przychodzą z pomocą swoim rówieśnikom, którzy nie mają tyle szczęścia i codziennego luksusu, który dla nas jest czymś naturalnym. W wielu krajach posiłek do syta, dach nad głową, edukacja czy dostęp do służby zdrowia są nieosiągalne. To dla nich kolędnicy misyjni – czyli dzieci chodzące od domu do domu i opowiadające historię Bożego Narodzenia, zbierają pieniądze.

− Kraje, na rzecz których w danym roku kolędujemy, wskazuje papież. My idziemy za tym wskazaniem, tworząc program kolędowania. Dzieci przygotowują specjalną scenkę, którą odgrywają, chodząc po domach i zbierając pieniądze. W tym roku w naszej archidiecezji kolędowało ponad 1500 najmłodszych z 50 parafii. Udało im się zebrać około 80 tys. złotych − mówi s. Irena Karczewska z Centrum Misyjnego Archidiecezji Lubelskiej.

Na zakończenie kolędowania wszyscy spotykają się w sanktuarium Matki Bożej Latyczowskiej, by podsumować dzieło, pokazać swoje stroje, proporce wykonane specjalnie na kolędowanie, spotkać się z misjonarzami i wspólnie się modlić.

− W tym roku bohaterką kolędowania była koza. Każda grupa kolędnicza miała ją w swojej scence. To takie nawiązanie do rzeczywistości Rwandy i Burundi, gdzie koza pozwala utrzymać się rodzinie. W wielu miejscach jest nawet tak, że dzieci, kończąc szkołę, dostają na dwa lata kozę. Wypożycza je państwo, by zapewnić minimum utrzymania. Koza daje mleko, które można sprzedać lub przerobić i w ten sposób zyskać jakieś minimalne środki, jednak nade wszystko pozwala samemu nie cierpieć głodu – opowiada s. Irena.

Eucharystii dla kolędników przewodniczył abp Stanisław Budzik, który zwracając się do zgromadzonych, przywołał słowa św. Jana Pawła II: cudem Bożej miłości jest to, że dzieci pomagają dzieciom, że ci, którym jest dobrze, myślą o tych, którym gorzej się powodzi.

Zarówno w Rwandzie, jak i w Burundi jest wiele miast z dzielnicami nędzy, w których żyją dzieci. Misjonarze i wolontariusze przychodzą im z pomocą, tworząc miejsca, gdzie mogą mieszkać, uczyć się, odzyskać godność. Dzięki funduszom, także tym zebranym w Polsce, biedni w Afryce mogą kupić np. nasiona, by wyrosły rośliny, którymi się pożywią, czy zaopatrzyć się w życiodajną wodę lub mleko.

− Przyczyniliście się do tego, by Pan Jezus w drugim człowieku nie był głodny i opuszczony. Przez dwa tysiące lat chrześcijaństwa przez ziemię przewinęło się bardzo dużo ludzi, którzy oddali Mu pokłon, złożyli dary, przyjęli do swego życia. Syn Boży stał się człowiekiem, byśmy mogli Go spotykać. Sam powiedział: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z najmniejszych, Mnieście uczynili”. To wskazówka, jak ważna jest pomoc drugiemu człowiekowi − mówił arcybiskup.

Przypomniał też, że Boże Narodzenie jest wydarzeniem, które nieustannie się powtarza. Bóg wciąż puka do naszych serc i pyta, czy znajdzie się dla Niego miejsce. Boże Narodzenie dokonuje się wszędzie tam, gdzie człowiek wychodzi do drugiego człowieka.