Miłość jest wszystkim - czyli o relacjach intymnych między kobietą i mężczyzną

Agnieszka Sadło*, rp

dodane 13.02.2019 23:24

Seks jest jednym z wielu aspektów bliskości między mężczyzną i kobietą. Sam akt seksualny jest również więziotwórczy. W trakcie zbliżenia w mózgu uaktywniają się obszary odpowiedzialne za poczucie więzi - mówi psychoterapeutka.

Miłość jest wszystkim - czyli o relacjach intymnych między kobietą i mężczyzną Agnieszka Sadło: W dzisiejszej rzeczywistości wiele osób seks traktuje jak fast food, dostępny na wyciągnięcie ręki. To nadal będzie pogłębiało destrukcję i nieumiejętność funkcjonowania w relacji. A trzeba pamiętać, że małżeństwo to jest ciężka praca Henryk Przondziono /Foto Gość

Małżeństwo różni się od innego związku tym, że jest umową. - Bliskość między kobietą i mężczyzną jest przede wszystkim szczególnym rodzajem intymności, w rozumieniu nie tylko seksualnym. Polega to na tym, że właśnie tylko tę osobę dopuszczam najbliżej. Posługując się metaforą ze świata przyrody - to jak dwa drzewa rosnące blisko siebie. Można to ująć w ten sposób: dzielę się nie tylko tym, co jest pozytywne, co mnie ukwieca, dzięki czemu wzrastam i owocuję, ale i moją wewnętrzną zgnilizną, tym, czego się wstydzę przed światem. A jednocześnie w tym towarzystwie można wzrastać i się rozwijać, razem przechodzić przez pory roku, burze, wichury, upalne i słoneczne dni. Jeśli któreś drzewo zachoruje, zostanie skaleczone, złamane, postarzeje się - to drugie będzie nadal go chronić, będąc obok. Przy czym zawsze jest to symbioza wyjątkowa dla każdej pary, to mogą być drzewa różnego gatunku, wieku, wzrostu albo podobne, pary symetryczne i niesymetryczne, komplementarne lub nie, dojrzałe, niedojrzałe - tłumaczy Agnieszka Sadło, psycholog i psychoterapeuta.

W jej ujęciu w parach symetrycznych atrakcyjnością jest podobieństwo, zagrożeniem różnica. W niesymetrycznych odwrotnie - podobieństwo i bliskość są zagrażające, atrakcyjne są różnice.

Seks, jak twierdzi, jest tym, na co para zgodnie się umówi. - Z naciskiem na "zgodnie". Przy czym nie musi to być wypowiedziane wprost. Nie są znane do końca przyczyny tzw. doboru w pary. Mówi się o podobnym tle społecznym, o przyciąganiu biologicznym, ale i o przyciąganiu przeciwieństw. Problemy mogą pojawiać się wtedy, gdy potrzeby i temperamenty w tej sferze rozjeżdżają się. Seks jest jednym z wielu aspektów bliskości, można powiedzieć, że jedną z kilku nóg stołu na którym opiera się relacja. Jeśli ta noga się chwieje, wpływa to na całą relację i odwrotnie - może podpierać związek, kiedy wszystko inne się chwieje. Relacja seksualna jest również dla terapeuty pary objawem kondycji ich relacji - wyjaśnia A. Sadło.

Sam akt seksualny jest również więziotwórczy jak podkreśla psychoterapeutka. W trakcie zbliżenia w mózgu uaktywniają się obszary odpowiedzialne za poczucie więzi. - Współżycie seksualne ma nie tylko cel prokreacyjny, ale dostarczający przyjemności fizycznej i psychicznej. Osoby uprawiają seks z powodów popędowych, biologicznych, ale i nieseksualnych, czyli decydują się na zbliżenie wtedy, gdy tak naprawdę potrzebują czegoś zupełnie innego. Zdarza się, że współżycie może być ucieczką od samotności, zadośćuczynieniem, gwarancją wierności, sposobem na uzyskanie kontroli i dominacji, sposobem na przeprosiny, dla pozbycia się poczucia winy, jako bezpieczna przystań, bufor depresji, przejaw buntu - wylicza ekspertka.

Fenomen książki „50 twarzy Greya” nie polega zdaniem A. Sadło na perwersjach w niej opisywanych, ale na tęsknocie każdego za byciem numerem jeden dla partnera, pożądanym, najwspanialszym, najpiękniejszym.

Wiele osób żyjących w małżeństwie przeżywa problemy związane z życiem seksualnym. Co trzeba wiedzieć na ten temat, aby nie kształtować swoich oczekiwań i wyobrażeń w oparciu o modne poradniki osób niekompetentnych, ale wpływowych? Terapeutka podkreśla, że istotne jest to, czy te problemy były od zawsze, czy pojawiły się w pewnym momencie.

- Trzeba wiedzieć, że każda para przechodzi naturalne etapy zmian. Kryzysy często pojawiają się na etapie walki o władzę i po narodzinach pierwszego dziecka. Obecnie najczęstsze problemy, z jakimi zgłaszają się pary, to pornografia i tzw. chemseks - podkręcony narkotykami i dopalaczami. Kolejne, to lęk zadaniowy u mężczyzn, związany często z presją w pracy, gdy układ nerwowy jest jak sparaliżowany i nie można się zrelaksować, a do współżycia seksualnego potrzeba rozluźnienia. Następne to obniżenie libido, zaburzenia erekcji. Lepiej rokują te problemy w seksie, które są efektem zmian w cyklu życia rodziny. Jeśli są pierwotne, tzn. osoba już wchodzi w związek z pewnymi preferencjami, to wtedy raczej trudno o zmianę - precyzuje Sadło.

Nie zawsze jednak w związkach z bliskością, okazywaniem uczuć, jest dobrze. Życie to nie film. - Najgorzej jest, kiedy małżonkowie stają się sobie obojętni. Dopóki są emocje, jest jeszcze jakieś życie w tej parze. Kłótnie są potrzebne po to, aby każdy mógł się wyodrębnić ze „związku” i na krótko zaistnieć osobno - wykrzyczeć swoje bolączki i potrzeby. Wtedy związek ma szansę ułożyć się na nowo, zredefiniować, przetasować. Dopóki jesteśmy na równych prawach - ja mówię, ty mówisz, ja krzyczę, ty krzyczysz, ja przepraszam, ty przepraszasz - to nic strasznego się nie dzieje. Kłótnie z partnerem są niezbędne do rozwoju związku i każdego z osobna - uważa specjalistka.

Jak powinny wyglądać poprawne relacje? Unikać mitów, wzajemnych oskarżeń, czy zaniedbań. Bo o drugą osobę trzeba dbać. Nie ma na to recepty według psycholożki. - Na pewno wzajemny szacunek to podstawa. Trzeba pamiętać, że miłość jest jak trawa. Trzeba o nią dbać. Podlewać każdego dnia. A skoro jesteśmy przy temacie seksu - to panowie powinni wiedzieć o tym, że kobieta przygotowuje się na seks 24 godziny przed. I ważne jest wszystko to, co wtedy dzieje się między partnerami. Zaś mężczyzna myśli o seksie przez 2 godziny. Główne potrzeby małżeńskie to potrzeba kontroli, bycia kochanym, kochania, wybaczania i zapominania. Te potrzeby wspaniale korespondują z seksem - wyjaśnia.

- W małżeństwach, gdzie jest słaba relacja seksualna, typowy dzień wygląda tak, że małżonkowie spędzają wspólnie bardzo mało czasu ze sobą, są zorientowani na pracę lub dzieci, przeważnie rozmawiają o tym, co trzeba zrobić w domu, mieszkaniu, pracy. Można odnieść wrażenie, że wszystko inne jest dla nich ważniejsze, niż ich wzajemna relacja, stopniowo każdy dryfuje w swoją stronę, narasta poczucie samotności. Tam, gdzie seks dobrze się ma, małżonkowie każdego dnia mówią z uczuciem: „kocham cię”, bez szczególnego powodu całują małżonka, prawią sobie komplementy, robią niespodzianki, mają wspólne radości i zabawy, pozostają przyjaciółmi - analizuje.

Jesteśmy jednak świadkami niepokojąco wzrastającej liczby rozwodów. Co to mówi o kondycji współczesnego człowieka, małżeństwa? - Należy zacząć od dziecka. Mały człowiek nie może dostawać wszystkiego od razu, a niestety dostaje. Prawidłowy rozwój człowieka powinien być jak odwrócony lejek, zwężona część w górze, szersza na dole. Mniejsza ilość bodźców, dozowanie tych bodźców, nie wszystko na raz, po to, aby nauczyć radzić sobie z nadmiarem, wykształcić umiejętność kontrolowania swoich wewnętrznych stanów. Wtedy człowiek jako dorosły będzie umiał radzić sobie ze swoją wolnością, dorosłością, kontrolowaniem doznań w świecie wewnętrznym i zewnętrznym, dobrze poradzi sobie ze swoimi pobudzeniami i hamowaniami. Natomiast sytuacja odwrócona, gdzie bodźce zalewają z każdej strony sprawia, że osoby nie wykształcą umiejętności dozowania i kontrolowania swoich wewnętrznych stanów. Ludzie nie wykształcą sposobów na znoszenie frustracji, braku wygód, niedoskonałości. Jeśli w okresie dorastania nastolatek będzie reagował impulsywnie, korzystał ze swojej wolności i praw nadmiernie, to jest duże prawdopodobieństwo, że w życiu dorosłym będzie miał tej wolności mniej, bo nie nauczy się radzić sobie z napięciem i będzie wybierał łatwe sposoby na rozładowanie stresu: pornografia, alkohol, szybki seks, dopalacze, narkotyki, hazard, zakupy, słodycze. A druga strona w związku tego długo nie wytrzyma. W dzisiejszej rzeczywistości taki człowiek będzie seks traktował jak fast food, dostępny na wyciągnięcie ręki. To nadal będzie pogłębiało destrukcję i nieumiejętność funkcjonowania w relacji. A trzeba pamiętać, że małżeństwo to jest ciężka praca - akcentuje psychoterapeutka.


*Mgr Agnieszka Sadło - psycholog i psychoterapeta, prowadzi praktykę w katolickim Stowarzyszeniu AGAPE w Lublinie, Ośrodku Leczenia Uzależnień, prowadzi również prywatną praktykę - psychoterapiaimago.eu.