Miłość za drutami

ks. Rafał Pastwa

|

Gość Lubelski 12/2019

dodane 21.03.2019 00:00

Państwowe Muzeum na Majdanku jest najstarszym na świecie ośrodkiem opowiadającym historię II wojny światowej.

Historii o obozowej miłości słuchali m.in. uczniowie I LO w Lublinie. Historii o obozowej miłości słuchali m.in. uczniowie I LO w Lublinie.
ks. Rafał Pastwa /Foto Gość

Rok 2019 będzie dla tego miejsca szczególny, ze względu na 75. rocznicę jego powstania. Placówkę zorganizowano jesienią 1944 roku, gdy w wielu miejscach na ziemiach polskich i w Europie trwały jeszcze działania wojenne.

Edukacja i postpamięć

Muzeum na Majdanku wprowadza nową identyfikację wizualną. Nowy znak graficzny znajdzie się na materiałach promocyjnych i w mediach. − Logotyp to cztery poziome linie o różnej grubości, które symbolizują wiele brył, ale i krajobraz byłego obozu na Majdanku – wyjaśnia Agnieszka Kowalczyk-Nowak, rzecznik prasowy muzeum. Były KL Majdanek odwiedzają osoby z Polski i z zagranicy: młodzież znad Wisły, ale też młodzi Izraelczycy, Amerykanie czy przedstawiciele innych krajów. W zeszłym roku do ośrodka przyjechało ponad 217 tys. osób.

Przy liczeniu frekwencji pracownicy biorą pod uwagę wszystkich zwiedzających obozy: Majdanek, Bełżec i Sobibór. Jednak od ponad roku trwają prace wykończeniowe w ostatnim z wymienionych obozów. Pierwsi zwiedzający będą mogli pojawić się w Sobiborze w połowie 2020 roku. Pracownicy PMM przez lata wypracowali koncepcję pod nazwą „pedagogika pamięci” i bazując na niej, podejmują działania edukacyjne. – To nie tylko lekcje muzealne, ale też kilkudniowe pobyty studyjne, w których bierze udział młodzież zagraniczna − mówi A. Kowalczyk-Nowak. Tego typu działania należy docenić także w kontekście szczególnego rodzaju pamięci – czyli postpamięci. Jest ona zapośredniczona nie przez wspomnienia, ale wyobraźnię i twórczość u pokoleń, które nie pamiętają czasu wojny i Szoah.

Zakochanie na nieludzkiej ziemi

Podczas spotkania „Miłość za drutami Majdanka”, zorganizowanego 14 marca przez Annę Wójtowicz z Państwowego Muzeum na Majdanku, przedstawiono wyjątkowe historie więźniów obozu. Wiele z nich stanowi dowód na to, że warunki niemieckiego obozu koncentracyjnego nie były dla miłości żadną przeszkodą. Miłość do drugiej osoby niejednokrotnie pozwoliła przetrwać piekło obozu. − Wydawać by się mogło, że rzeczywistość obozu koncentracyjnego: epidemie, choroby, wysoka śmiertelność nie zostawiały miejsca na uczucia, zwłaszcza takie jak miłość. A tymczasem było inaczej. Są różne historie miłosne. Także te, które rozpoczęły się w rzeczywistości obozowej, na nieludzkiej ziemi. Miłość przetrwała obóz, wojnę, ale nie zawsze była kontynuowana w taki sposób, jakbyśmy chcieli to sobie wyobrazić. Czasami bohaterowie odnajdywali się po wojnie, ale było już zbyt późno na wspólne życie – tłumaczy A. Wójtowicz.

Historia Ewy Waleckiej i Edwarda Laskusa jest jedną z wielu, które dowodzą, że miłość potrafi znaleźć sobie miejsce nawet tam, gdzie istnieją tylko śmierć i okrucieństwo. Ewa Walecka, polska więźniarka polityczna, została przywieziona do obozu koncentracyjnego na Majdanku z Radomia. Trafiła na V pole więźniarskie i otrzymała numer 920. Początkowo pracowała w pralni obozowej, następnie przydzielono ją do pracy w charakterze pomocy domowej w willi niemieckiego komendanta obozu Hermanna Florstedta, a po nim następnego komendanta KL Majdanek − Martina Weissa. Podczas pracy w pralni obozowej poznała Edka, swoją wielką miłość.

Z kolei Edward Laskus został aresztowany w Warszawie za działalność konspiracyjną i osadzony na Pawiaku. Stamtąd w styczniu 1943 roku przewieziono go na Majdanek. W muzeum przechowywana jest bezcenna pamiątka ich miłości − bransoletka z numerem 920 wykonana przez Edwarda i ofiarowana ukochanej. − Te wyjątkowe historie są dowodem, że drut kolczasty nie jest dla miłości żadną przeszkodą. Również miłość do pozostawionej na wolności osoby niejednokrotnie pozwoliła przetrwać piekło obozu, jak i długie rozstanie – opowiada A. Wójtowicz.

Wspomnienia i przyszłość

W najstarszym na świecie muzeum II wojny światowej pojawiła się także Stanisława Kruszewska, była więźniarka KL Majdanek, która do obozu trafiła jako dziecko. – Majdanek jest dla mnie świętym miejscem. Przy każdej okazji, gdy jestem zdrowa i mam możliwość przyjść tutaj, to przychodzę. Także z rodziną. Chętnie patrzę na młodzież, z ciekawością słyszę ich głos. A moje wspomnienia wracają – mówi S. Kruszewska.

Karol Zając razem z koleżankami i kolegami z I LO im. S. Staszica w Lublinie był uczestnikiem spotkania „Miłość za drutami Majdanka”. – Uważam, że bez względu na profil klasy należy uczyć się historii. Jesteśmy tu całą grupą, podoba nam się edukacja poza budynkiem szkolnym, nauka w inny sposób niż tradycyjny. Temat spotkania jest bardzo ciekawy, dlatego cieszę się, że tu jestem – mówi.