Prawdziwe życie

ks. Rafał Pastwa

|

Gość Lubelski 14/2019

publikacja 04.04.2019 00:00

W parafii pw. Świętej Rodziny odbyły się pierwsze wielkopostne spektakle aktorów związanych ze stowarzyszeniem Misericordia.

▲	Członkowie Teatru Przebudzenie. ▲ Członkowie Teatru Przebudzenie.
ks. Rafał Pastwa /Foto Gość

Ewa Dudziak jest pedagogiem i terapeutą, specjalistką terapii środowiskowej. Na co dzień pracuje w Środowiskowym Domu Samopomocy „Misericordia”. Ponad dwadzieścia lat temu założyła Teatr Przebudzenie. Wierzy, że ta forma sztuki jest czymś więcej niż terapią, że sama w sobie stanowi prawdziwe życie.

Niezastąpiona pomoc

Teatr Przebudzenie wpisuje się w nurt teatroterapii i szeroko pojętą rehabilitację społeczną prowadzoną przez Środowiskowy Dom Samopomocy. Został on założony z inicjatywy Charytatywnego Stowarzyszenia Niesienia Pomocy Chorym „Misericordia” w 1998 roku. ŚDS jest dostępny dla osób z zaburzeniami psychicznymi od poniedziałku do piątku w godz. 8–16. Proponuje się tam rehabilitację zdrowotną, rehabilitację społeczną oraz posiłki. Rehabilitację zdrowotną realizują specjaliści − zarówno lekarze psychiatrzy, psycholodzy, jak i pielęgniarki. Z kolei rehabilitacja społeczna obejmuje rozwijanie i pielęgnowanie umiejętności, które są kluczowe dla samodzielnego życia osób z zaburzeniami psychicznymi. Ponadto ten rodzaj rehabilitacji zakłada przygotowanie do podjęcia pracy zarobkowej.

ŚDS zapewnia możliwość wielu zajęć, w tym sportowych, kulturalnych, społecznych czy integracyjnych. Istotną kwestią są wycieczki rekreacyjne i edukacyjne, turnusy rehabilitacyjne, dostępność pracowni muzycznej, plastycznej i teatralnej. − Dzięki temu bardziej prawdopodobny staje się powrót tych osób do pełnionych przez nie wcześniej funkcji społecznych – podkreślają specjaliści. Stowarzyszenie „Misericordia” prowadzi Środowiskowy Dom Samopomocy, Warsztaty Terapii Zajęciowej oraz Zakład Aktywizacji Zawodowej, co stanowi kompletne pole pomocy osobom z chorobami psychicznymi.

Nikt mnie nie oszuka

Okres wielkopostny to czas, kiedy uczestnicy ŚDS „Misericordia” angażują się w przygotowanie i wystawianie spektaklu męki Pańskiej. Ewa Dudziak dostrzegła w tym przedsięwzięciu niezwykłe pole do działania z osobami chorymi psychicznie. Potwierdzają to lata doświadczeń w tym obszarze.

– Postanowiłam uaktywniać ludzi w ten sposób, bo zrozumiałam, że w teatrze jest cała rzeczywistość, prawdziwe życie. Nikt mnie nie oszuka, że w domu prasuje ubrania, skoro ma nieuprasowany kostium. Gdy nie potrafi zagrać grabienia liści, to znaczy, że tego nie robi w domu. Podobnie z innymi scenami. Odwołujemy się ciągle do przeżyć, ról. Próbujemy się przez to nauczyć określonych zachowań – tłumaczy E. Dudziak.

Zdaniem terapeutki poszczególne role w misterium męki Chrystusa nie są łatwe. – Trudno zagrać Judasza, trudno zagrać Weronikę. To przecież życie, ogromne emocje. Miłość, zdrada, śmierć. Nie możemy powiedzieć, że tego nie ma – wyjaśnia.