Kłótnie z księdzem kluczem do serca młodych

Justyna Jarosińska

|

Gość Lubelski 15/2019

dodane 11.04.2019 00:00

Od blisko trzech lat na lubelskim Sławinku funkcjonuje duszpasterstwo młodzieży, która w domu parafialnym czuje się jak u siebie.

Hulajnoga to podstawowy środek transportu ks. Emila. Hulajnoga to podstawowy środek transportu ks. Emila.
Justyna Jarosińska /Foto Gość

Przed kościołem św. Stanisława na ogrodzeniu parafialnym wisi baner z informacją o spotkaniach młodych od św. Stanisława. − Wiem, że to może nie jest zbyt chwytliwa nazwa, ale po pierwsze – to patriotyzm lokalny, a po drugie – św. Stanisław to był naprawdę ktoś wyjątkowy − mówi ks. Emil Mazur, wikariusz parafii św. Stanisława i duszpasterz grupy.

Zagospodarować młodość

Jak się okazuje, młodym, których z miesiąca na miesiąc w duszpasterstwie przybywa, nie przeszkadza być może nieco mało medialna nazwa. − Duszpasterstwo zawiązało się jako owoc ŚDM − wspomina ks. Emil. − Gdy przyszedłem na tę parafię, proboszcz zasugerował, że trzeba by stworzyć struktury, które pomogą przyjąć pielgrzymów, zagospodarować im czas. Tak zaczęli się do mnie zgłaszać młodzi ludzie w wieku licealnym, trochę studentów. Po ŚDM wszyscy zostali. Rozpoczęła się stała formacja.

Młodzi od św. Stanisława spotykają się raz w tygodniu. − W środę mamy spotkania młodzieży starszej, a w piątki młodszej. Cały czas w zasadzie wyznaczamy sobie jakieś cele − mówi ks. Emil. – Właśnie zakończyliśmy akcję zbiórki elektrośmieci. Weszliśmy w projekt prowadzony przez ojców sercanów. Bardzo nam się to spodobało. Do swojego auta montuję wypożyczoną przyczepkę i jeździmy po domach, zbierając niepotrzebne ludziom rzeczy. Parafianie bardzo się z tego cieszą, a młodzi mają poczucie, że ktoś się nimi naprawdę interesuje.

Akcji, w które angażuje się grupa, nie brakuje w całym roku. – To oni przygotowują kościół na święta, rozprowadzają świece i chlebki Caritas, dbają o teren wokół kościoła. Aktualnie zbierają stare palmy, które będą spalone w Wielką Sobotę, i rozprowadzają nowe – wylicza duszpasterz. − Zgromadzone pieniądze przeznaczymy na wakacyjne obozy harcerzy działających przy parafii.

Najważniejszy jest czas

Dla ks. Emila niezwykle ważne są cotygodniowe spotkania. – Zaczynamy je od wspólnego posiłku. To moim zdaniem cudowne, że w tej parafii zawsze znajdą się środki na coś tak prozaicznego jak jedzenie. Posiłek zawsze integruje. Później mamy spotkanie formacyjne, tzw. tematyczne kłótnie z księdzem. Młody człowiek może mnie o wszystko zapytać. Całość kończymy adoracją Najświętszego Sakramentu.

Choć wspólne spotkania odbywają się dla każdej z grup raz w tygodniu, to jednak młodych w parafii widać w zasadzie codziennie. – Oni czują się tu jak w domu, po prostu przychodzą i są.

Zdaniem ks. Emila młodzi od swojego duszpasterza oczekują przede wszystkim tego, że będzie miał dla nich czas. – Często wpadają do mnie w tygodniu na rozmowę, po radę, na spowiedź. Te spowiedzi są bardzo głębokie. Potrzeba na to wszystko czasu, który nie zawsze łatwo znaleźć. Ważne jest jednak, abym zadał sobie pytanie, czy ja właściwie potrafię go dobrze zagospodarować – stwierdza. Po kilku latach pracy z młodymi ludźmi ks. Mazur już wie, że nie da się zrobić wszystkiego samemu. − Jestem bardzo wdzięczny proboszczowi i innym duszpasterzom, którzy umożliwiają mi tę pracę, często przejmując inne obowiązki. Wspólnie z moją młodzieżą wytypowaliśmy liderów odpowiedzialnych za poszczególne działania. Dzielimy się informacjami i zadaniami przez media społecznościowe. Bo choć wszędzie trzeba być, to jednak nie wszystko ksiądz musi robić sam. Trzeba starać się w młodych ludziach rozbudzać pasje i uczyć ich odpowiedzialności.

Jak mówi duszpasterz, należący do duszpasterstwa oprócz ofiarowanego im czasu oczekują, by ksiądz był po prostu księdzem. – Dla nich ważne jest to, żebym był w sutannie i żebym nie bał się prawdy, także tej o sobie.