Portrecista rektorów KUL - Antoni Michalak

ks. prof. Antoni Dębiński

dodane 24.04.2019 22:05

Autor przeszedł do historii sztuki jako malarz dzieł o tematyce sakralnej, portrecista, rysownik, projektant wnętrz i witraży, natomiast mniej jest znany jako profesor KUL. Umyka także czasem uwadze, że na naszej uczelni znajduje się kilka portretów jego autorstwa.

Portrecista rektorów KUL - Antoni Michalak Rektor KUL: Tablica na dziedzińcu KUL, honorując wiele osób i środowisk opozycyjnych wyraźnie wpisanych w historię naszego uniwersytetu, będzie przypominać także jego – twórcę i redaktora "Spotkań", prawego człowieka, wielkiego patriotę, absolwenta naszej Alma Mater. ks. Rafał Pastwa /Foto Gość

Z ogromną satysfakcją uczestniczyłem niedawno w wernisażu wystawy „Kierunek sztuka”, zorganizowanej w Apartamentach Cesarskich na Zamku Książ w Wałbrzychu. W dawnej, początkami sięgającej XIII w. rezydencji możnej rodziny Hochbergów, została zaprezentowana część zbiorów Muzeum KUL. Przedstawiono ponad sto pięćdziesiąt godnych uwagi dzieł, w tym kilkadziesiąt obrazów z okresu baroku i renesansu.

Zaprezentowano też prace Antoniego Michalaka

Na wystawie znalazły się także prace z zakresu malarstwa polskiego przełomu XIX i XX wieku,  m.in. płótna Jacka Malczewskiego, Włodzimierza Tetmajera i Jerzego Nowosielskiego. Wśród obiektów użytkowych wystawiono szklane i porcelanowe artefakty, w tym finezyjne puchary i szklanice pochodzące ze znanej huty szkła Josephine w Szklarskiej Porębie. Zainteresowanie uczestników wernisażu zyskały szczególnie cenne dzieła średniowiecznej rzeźby śląskiej i malarstwa obcego, m.in. figury Złotej Katarzyny z Katternecke we Wrocławiu z warsztatu Jacoba Beinharta oraz św. Sebastiana z warsztatu Mistrza Ołtarza z Gościszowic.

Wystawa na Zamku Książ to kolejna odsłona prezentacji zbiorów muzealnych KUL; wcześniej były one wystawiane w wielu prestiżowych miejscach, m.in. na Zamku Królewskim w Warszawie, w muzeach Zamkowym w Malborku, Zamoyskich w Kozłówce, Regionalnym w Stalowej Woli, Narodowym we Wrocławiu. Stosownie do przyjętych założeń artystycznych prezentowano na nich różne części bogatych zbiorów naszego uniwersyteckiego muzeum, jednak niektóre dzieła były eksponowane podczas wszystkich wystaw. Do tej grupy należy – podziwiany i przyciągający uwagę zwiedzających, także w Książu – monumentalny, nacechowany mistyczną i dramatyczną ekspresją obraz pasyjny "Ukrzyżowanie ze św. Magdaleną" pędzla Antoniego Michalaka. Autor przeszedł do historii sztuki jako malarz dzieł o tematyce sakralnej, portrecista, rysownik, projektant wnętrz i witraży, natomiast mniej jest znany jako profesor KUL. Umyka także czasem uwadze, że na naszej uczelni znajduje się kilka portretów jego autorstwa.

Wojna rozdzieliła go z rodzicami

Artysta urodził się w 1902 r. w Kozłowie Szlacheckim koło Sochaczewa, w rodzinie rolniczej. Naukę rozpoczął w trudnych i niespokojnych czasach I wojny światowej. Jak czytamy w sporządzonym przez niego życiorysie, znajdującym się w jego aktach personalnych w Archiwum Uniwersyteckim KUL, w roku 1915, jako kilkunastoletni uczeń Progimnazjum Stanisława Thomasa w Warszawie, został „odcięty od rodziców” wskutek działań wojennych. Wówczas – jak podaje – zaopiekowała się nim Rada Główna Opiekuńcza w Warszawie. Zważywszy na jego „wątłe zdrowie” – jak napisał  – Rada wysłała go na kurację do Odessy, gdzie Komitet Polski skierował go „jako chłopca uzdolnionego do rysunków” do „Szkoły Artystycznej i jednocześnie Szkoły Realnej”. I tak zaczęła się jego edukacja, którą po powrocie do Polski w 1918 r. kontynuował pod okiem znanych i cenionych profesorów: Jana Kauzika, Miłosza Kotarbińskiego, Konrada Krzyżanowskiego i Adama Rychtarskiego, najpierw w warszawskiej Szkole Rysunkowej, a następnie w  Akademii Sztuk Pięknych. Ogromny wpływ na rozwój jego kunsztu i estetyki miał Tadeusz Pruszkowski, profesor, a następnie rektor warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, wybitny pedagog, utalentowany animator życia artystycznego w międzywojennej Polsce, znany  krytyk i teoretyk sztuki. To on podpisał dokument (Tymczasowe Świadectwo Dyplomowe) stwierdzający, że Antoni Michalak studia ukończył z dyplomem, „specjalizując się w dziale malarstwa sztalugowego”. Dodatkowo, roczne stypendium rządu francuskiego w Paryżu i we Włoszech stały się istotnym komponentem jego artystycznego biogramu.

Ważnym miejscem dla artysty okazał się Kazimierz Dolny, miasto  malarzy i intelektualistów, w którym zamieszkał na stałe w czasie II wojny światowej. Walory tego uroczego, historycznego miasteczka odkrywał i utrwalał na płótnie już w okresie swoich studiów malarskich w pracowni Tadeusza Pruszkowskiego, który w latach dwudziestych ubiegłego stulecia organizował dla swoich uczniów, nazywanych – jak wspomina malarz i scenograf Jan Zamoyski – pruszkowiakami, letnie plenery artystyczne. Na jednym z nich, w 1925 r., z inicjatywy Pruszkowskiego powstało Bractwo św. Łukasza. Artyści z tej grypy, wzorowanej na średniowiecznym cechu rzemieślniczym, zwani łukaszowcami – jak podaje J. Zamoyski w książce Łukaszowcy: Malarze i malarstwo Bractwa św. Łukasza – zrzeszyli się celem z jednej strony „stałego dbania o możliwie najwyższy poziom swych prac, sumiennego wywiązywania się z przyjętych na siebie zobowiązań”, z drugiej zaś gwoli wzajemnego wsparcia swych członków w ramach funduszu Bractwa. Michalak, który – jak chce pisarz i krytyk literacki Zbigniew Florczak (Pochwała ręki) – „był, zdaje się, faworytem profesora Pruszkowskiego”, należał do grona współzałożycieli Bractwa. Aktywna przynależność do tej kolonii artystycznej, uczestniczącej w najważniejszych dyskusjach artystycznych Polski międzywojennej i organizującej znaczące wystawy, była dla niego ważna. Wspomina o niej w sporządzonym przez siebie życiorysie, pisząc, że dyplom Akademii Sztuk Pięknych otrzymał, „wykazując się pracami twórczymi na Pierwszej Wystawie Bractwa św. Łukasza”.

Był tytanem pracy

Nie unikał też Michalak pracy dydaktycznej. Już jako student w latach dwudziestych ubiegłego stulecia nauczał rysunku w męskim Humanistycznym Progimnazjum w Warszawie, a następnie w Seminarium Żeńskim w Płocku. W 1934 r. został powołany – o czym pisze we wspomnianym życiorysie – „na profesora do Państwowego Instytutu Sztuk Plastycznych i Malarstwa Dekoracyjnego we Lwowie”, gdzie pracował do wybuchu II wojny światowej. W 1948 r. został zatrudniony na KUL. Jak podaje protokół z posiedzenia Rady Wydziału Nauk Humanistycznych z 13 stycznia 1948 r., na wniosek prof. Mariana Morelowskiego, kierownika Katedry Historii Sztuki, „uchwalono jednomyślnie zlecić p. Antoniemu Michalakowi, dyplomowanemu artyście, prowadzenie wykładów i ćwiczeń z zakresu technik artystycznych”. I tak rozpoczął stosunkowo długą, bo dwudziestoletnią współpracę z naszym Uniwersytetem. Przyszło mu na nim pracować w okresie, kiedy – jak to ujął Jacek Woźniakowski (Ze wspomnień szczęściarza), profesor historii sztuki na naszej Uczelni – „Na uniwersytetach państwowych bardzo trudno było się zajmować nowoczesnym malarstwem – socrealizm już wtedy rozwinął swoje brudne skrzydła”. Z drugiej strony był to czas, kiedy „Z dorobkiem, ideą i oceną Bractwa św. Łukasza […] obchodzono się niesprawiedliwie, co więcej – wręcz głupio i po barbarzyńsku” (Zbigniew Florczak, Pochwała ręki), zarzucając mu nawet „wysługiwanie się imperializmowi sanacyjnemu” (Jan Zamoyski). Antoni Michalak pozostał wierny swoim poglądom i swojej idei uprawiania sztuki; na KUL znalazł ku temu sprzyjającą przestrzeń.    

Był tytanem pracy. Obrazy i polichromie jego autorstwa pokrywają ściany wielu kościołów, katedr, klasztorów, kaplic, auli uniwersyteckich i pomieszczeń instytucji publicznych. Tworzył niezależnie od trudnych okoliczności. Fresk pt. Ukoronowanie Najświętszej Maryi Panny, zdobiący piękny neogotycki kościół parafialny pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Polski w Dratowie (obecnie Zagłoba) w Lubelskiem, rozpoczął malować w trudnych warunkach okupacyjnych, na przełomie lata i jesieni 1942 r. Swoje prace o tematyce patriotycznej i religijnej traktował jako misję. Uzyskawszy na KUL urlop bezpłatny na pobyt w Stanach Zjednoczonych, w liście z 12 grudnia 1964 r. pisał z Hartford do ówczesnego rektora ks. Mariana Rechowicza: „Służę tu naszej ojczyźnie, jak umiem i mogę”. Uzasadniając to stwierdzenie, dodał:  „W związku z Millenium wykonałem plakat Millenium of Poland’s Christianity, przedstawiający głowę M. B. Częstochowskiej, nad głową niewielki krzyż, poniżej na ornamencie polski orzeł, z boku w czerwieni sztandaru wbite dwa miecze Chrobrego”. 

Był lubianym przez studentów pedagogiem, ale łączenie aktywności artystycznej z dydaktyczną nie zawsze było łatwe. W okresie pracy na KUL podejmował wiele zadań i zleceń, co czasami skutkowało nieobecnością na uczelni. Tak było podczas wieloletnich prac przy konserwacji zabytków Wrocławia, gdzie  m.in. zaprojektował witraże do pięciu okien katedry wrocławskiej. W liście do rektora swoją absencję na zajęciach uzasadniał w następujący sposób: „Chciałem za wszelką cenę sprostać tym […] ogromnym witrażom do katedry wrocławskiej. Pracowałem po 12 do 14 godzin na dobę, i w rezultacie dostałem zapalenia żyły ze skrzepem w prawej nodze”.  Był świadom wagi zajęć ze studentami, stąd dodał: „Mam nadzieję, że będzie mi dane w jakiejś formie zrehabilitować się wobec KUL za ten czas mojej nieobecności”.

Monumentalne portrety bez patosu

Osobny nurt w twórczości Michalaka stanowią portrety, w których „nie było już […] patosu”, „gdzie przeważały tonacje żywe i jasne, jakby tutaj […] dawał upust swojej wrodzonej pogodzie” (Zbigniew Florczak). Artysta malował je w różnych miejscach i okresach swojej twórczości; podczas pracy na naszej Uczelni namalował sześć portretów rektorów KUL. Wchodzą one w skład kolekcji piętnastu reprezentacyjnych konterfektów włodarzy naszej Alma Mater. Niektóre z tych portretów wykonał najprawdopodobniej na podstawie zdjęć i dokumentów, zapewne tak było w przypadku podobizny ks. Idziego Radziszewskiego, pierwszego rektora i założyciela naszego Uniwersytetu i o. Jacka Woronieckiego OP, drugiego z kolei włodarza naszej Uczelni. Trudno jednoznacznie ustalić, czy artysta miał okazję osobiście poznać przedstawionych na płótnach rektorów okresu przedwojennego – ks. Józefa Kruszyńskiego i ks. Antoniego Szymańskiego. Bez wątpienia spotykał się, chociażby z racji zawodowych, z dwoma rektorami okresu powojennego: ks. Antonim Słomkowskim i ks. Marianem Rechowiczem. Wszystkie stworzone przez niego podobizny są w konwencji realistycznej i urzędowej; niektóre z nich przedstawiają magnificencje w uroczystych strojach uniwersyteckich i z atrybutami władzy, niektóre prezentują ich w strojach kościelnych. Ważnym rekwizytem występującym w tle portretowanych rektorów jest książka (Biblia lub brewiarz) czy też dokument. Koloryt i tło obrazów dopełniają odczucie dostojeństwa.

Największy, wręcz monumentalny w kolekcji portretów zawieszonych w rektoracie jest całopostaciowy obraz przedstawiający ks. Antoniego Słomkowskiego, pierwszego po II wojnie światowej rektora KUL. Antoni Michalak stworzył to dzieło w 1948 r., zatem w roku, w którym rozpoczął pracę na naszej uczelni. W sposób wyrazisty przestawia on rektora ubranego nie w togę, ale w czarną sutannę przepasaną czerwonym, szerokim, jedwabnym pasem prałackim, którego końcówki swobodnie spływają wzdłuż ciała.  Rektor siedzący na krześle lekko, acz dostojnie wspiera się lewą ręką o stół pokryty wzorzystą narzutą, a prawą podtrzymuje leżącą na kolanach księgę, prawdopodobnie Biblię lub brewiarz, wzrok ma skierowany przed siebie. Rektor jakby zatrzymał się na chwilę modlitwy, ale jest gotów do działania, do służby: tak był ks. A. Słomkowski postrzegany przez środowisko uniwersyteckie, a artysta przekazał to w portrecie. Z czernią skromnej, prostej sutanny hormonizuje dyskretnie pokazany fragment czarnego oparcia stylowego krzesła gdańskiego. Wrażenie spokoju i powagi miejsca zwiększa pastelowy kolor tła; w głębi znajduje się wysoki krucyfiks, umieszczony na stole. Zainteresowanie budzi wyrazista, żywa i nasycona ekspresją twarz portretowanej postaci; jest poważna, zamyślona, z oznakami wewnętrznego opanowania  i  pogody ducha.

Jest wiele powodów, aby przypominać osobę i osiągnięcia Antoniego Michalaka, piewcy uroków Kazimierza nad Wisłą, artysty, który w swojej twórczości łączył elementy sacrum i profanum.  Dla mnie, prócz tych istotnych racji uzasadniających zainteresowanie jego biografią, bogatym dorobkiem i techniką malarską, nie bez znaczenia jest okoliczność, że w sposób artystyczny utrwalił na płótnie wizerunki kilku rektorów KUL, moich znakomitych poprzedników.