Nie jest cicho ani spokojnie

Justyna Jarosińska

|

Gość Lubelski 29/2019

dodane 18.07.2019 00:00

W tym roku po raz kolejny, dzięki działalności lubelskiej Caritas, najmłodsi z najbardziej potrzebujących rodzin mogą wyjechać na kolonie.

Dla dzieci odpoczywających w Dąbrowicy najważniejsze jest dobre towarzystwo. Dla dzieci odpoczywających w Dąbrowicy najważniejsze jest dobre towarzystwo.
Justyna Jarosińska /Foto Gość

Niektórzy jadą po raz pierwszy, ale wielu ponownie korzysta z szansy spędzenia blisko dwóch tygodni poza domem. Na taki wyjazd nie byłoby ich stać, gdyby nie Caritas Archidiecezji Lubelskiej, która kolejny raz organizuje w Dąbrowicy i Firleju kolonie. Uczestniczą w nich wraz z Polakami grupy z Białorusi i Ukrainy.

Wszystkie są nasze

W podlubelskiej Dąbrowicy wakacje spędza 75 osób. – To dzieci w różnym wieku. Oprócz Polaków, mieszkańców Lubelszczyzny, jest z nami także 45-osobowa grupa dzieci ze Lwowa – mówi Jolanta Woźniak, kierownik kolonii.

Dzieci z Ukrainy do Polski przyjechały z siostrą Wirginią ze Zgromadzenia św. Józefa oraz z dwoma klerykami: Jurkiem i Robertem. – W zasadzie miałem nieco inne plany na wakacje – śmieje się Robert. – Ale ten czas jest dla mnie bardzo ważny – dodaje. Młody Ukrainiec do seminarium we Lwowie wstąpił 3 lata temu. Po polsku mówi prawie bezbłędnie, choć w Polsce jest po raz pierwszy. – Może dlatego rektor to właśnie mnie skierował na ten wyjazd – uważa. Dzieci Robertem są zachwycone i to nie tylko te, które z nim przyjechały. – To człowiek orkiestra – stwierdza pani kierownik.

Koloniści cały dzień spędzają na wspólnych zabawach. – Nie dzielimy dzieci na „nasze” i „wasze” – zwraca uwagę s. Wirginia. – Wszystkie dzieci są nasze. Zakonnica, która z pochodzenia jest Polką, na co dzień pracuje w polskiej parafii, gdzie prowadzona jest także świetlica dla dzieci. – Polskiego nauczyłam się w zakonie, bo choć moja mama była Polką, w domu nie mówiło się po polsku – opowiada.

Zabawa i dobre jedzenie

Wśród dzieci, które przyjechały z s. Wirginią, Robertem i Jurkiem, wiele całkiem nieźle mówi po polsku, bo mają polskie korzenie.

11-letni Daniel ze Lwowa ma mamę Polkę, 14-letni Dawid – babcię. – Jesteśmy w Polsce trzeci dzień i podoba nam się wszystko – przekonują obaj. – Najbardziej to, że możemy z innymi grać w piłkę i jest dobre jedzenie.

Nawet ci, którzy nie znają języka polskiego, po kilku dniach nie mają już żadnego problemu w kontaktach z polskimi rówieśnikami. Podobno na koloniach Caritas tylko pierwszego dnia jest w miarę cicho i spokojnie. – To ten dzień, kiedy dzieci się jeszcze nie znają, do końca nie wiedzą, jak się komunikować. Ale to bardzo szybko mija – śmieje się siostra Wirginia. – Nawiązują się prawdziwe międzynarodowe przyjaźnie. Ja z niektórymi dziećmi w Polsce na koloniach organizowanych przez Caritas AL jestem już po raz trzeci. Gdy szykowaliśmy się do wyjazdu, wiele dziewczynek przygotowywało prezenty dla swoich polskich koleżanek – mówi s. Wirginia.

Dzieci w Dąbrowicy każdego dnia mają organizowane gry zespołowe, warsztaty spotkania z gośćmi. – W tym roku duży nacisk położyliśmy także na prezentację dziecięcych talentów – zaznacza kierownik kolonii. – Bardzo ciekawie co roku wypada także wieczór, w którym zarówno Ukraińcy, jak i Polacy pokazują swoje narodowe stroje, opowiadają o zwyczajach.