Nasączona codzienność

ks. Rafał Pastwa

|

Gość Lubelski 29/2019

dodane 18.07.2019 00:00

Lublin – jak mówią złośliwi – oferuje więcej wydarzeń kulturalnych, niż odbiorca jest w stanie skonsumować. Ale ten zarzut należy potraktować jako komplement.

Bogusław Wróblewski podkreśla ponadczasowość sztuki. Bogusław Wróblewski podkreśla ponadczasowość sztuki.
ks. Rafał Pastwa /Foto Gość

Dobiega końca ekspozycja wystawy prac artystów z Polski i Litwy w baszcie Zamku Lubelskiego. Podczas jej otwarcia zaprezentowano także album z pracami twórców z obu krajów. To będzie wyraźny i trwały ślad obchodów 450. rocznicy zawarcia unii lubelskiej, bo dzieła sztuki pozostaną na długo.

Artyści jakoś zespoleni

Tegoroczne, właśnie zakończone 6. Międzynarodowe Spotkania ze Sztuką, w ramach jubileuszu obchodów 450-lecia zawarcia unii lubelskiej, to cykliczne wydarzenie będące kontynuacją spotkań zapoczątkowanych w 2014 roku i nawiązujące do odbywających się w latach 70. Lubelskich Spotkań Artystycznych. − Hasło przewodnie projektu brzmiało: „Unia Sztuk, Unia Artystów”.

− Do udziału w tegorocznych międzynarodowych spotkaniach ze sztuką zaprosiliśmy 35 artystów plastyków z Polski oraz Litwy. Twórcy w swoich pracach odnoszą się do kilkusetletnich związków łączących nasze kraje, które przed wiekami stanowiły jedną wspólnotę narodów – wyjaśnia Wojciech Mendzelewski, prezes okręgu lubelskiego Związku Polskich Artystów Plastyków. − Związki z Litwą przez te 450 lat były różne. Były chwile dobre, ale i trudne. Udało się nam jednak znaleźć grupę artystów, którzy chcą zrobić wszystko, by historia nie przysłoniła współczesności. W sztuce jest najmniej, moim zdaniem, sytuacji konfliktowych – mówi W. Mendzelewski.

Razem bezpieczniej

Rasa Rimiskaite, attaché kulturalna Ambasady Republiki Litewskiej w Polsce, podkreśliła w swoim wystąpieniu podczas otwarcia wystawy, że obraz Jana Matejki z Lublina został przewieziony do Wilna, z kolei prace artystów litewskich trafiły do miasta nad Bystrzycą. – Tylko razem możemy przetrwać, tak jak przed wiekami. Przecież za naszymi granicami, na Ukrainie, toczy się wojna. A wojna niszczy wszystko. Zaczynając od dzieł sztuki, a kończąc na życiu ludzkim. Dlatego tego typu inicjatywy jak dzisiejsza są bardzo cenne. Bardzo się cieszę, że katalog, który ukazał się w związku z otwarciem dzisiejszej wystawy, zawiera również wiersze artystów litewskich. To dla nas bardzo ważne – powiedziała R. Rimiskaite.

Beata Stepaniuk-Kuśmierzak, zastępczyni prezydenta Lublina, akcentowała wysiłki artystów i pogratulowała wystawy i wydania publikacji. Wręczyła również medale Unii Lubelskiej. – Dziękuję organizatorom i artystom, bo to wydarzenie wpisuje się w bardzo bogaty i intensywny program obchodów jubileuszu – mówiła B. Stepaniuk-Kuśmierzak. W wydarzeniu uczestniczył także Michał Karapuda, dyrektor Wydziału Kultury.

Główny akcent

− Jestem przekonany, że wystawa i publikacja stanowią jedno z ważniejszych wydarzeń bogatych obchodów 450. rocznicy zawarcia unii lubelskiej. Wyjątkowość wystawy polega na tym, że inne intensywne części obchodów przeminą, a po tym, co się tutaj wydarzyło, zostaną dzieła sztuki. Będą one trwałe przez dziesięciolecia. Zdecydowana większość prac powstała z myślą o tej wystawie. Mają głęboki wymiar, nie są tylko komentarzem do historii – podkreślił Bogusław Wróblewski, redaktor naczelny „Akcentu”.

Niezwykle prezentuje się publikacja 6. Międzynarodowych Spotkań ze Sztuką w formie albumu, wydana z okazji 450. rocznicy podpisania unii. Obok utworów poetów z Polski i Litwy znajdują się tam prace artystów plastyków. To cenna rzecz, unikatowa, którą warto mieć w swojej biblioteczce. – Żaden z prezentowanych w publikacji artystów nie traktuje historycznego przesłania zbyt dosłownie, literalnie. Nawet jeśli w tych pracach pojawiają się konkretne, czytelne atrybuty historii, zawsze uniwersalizują się one ze względu na swój kontekst lub sposób ujęcia symbolu przez artystę. To, co dawne, może być żywym źródłem emocji, ale może też być martwym rekwizytem, ponieważ to, co nas popycha do działania w dzisiejszym świecie, żywi się na ogół inną energią niż wyblakła już nieco pamięć historyczna – zaznacza B. Wróblewski.

Bariera językowa Wschodu

Wschodni Express to cykl spotkań i debat z pisarzami, artystami i intelektualistami z krajów Europy Wschodniej oraz seria wydawnicza Warsztatów Kultury, związana z festiwalem Wschód Kultury – Inne Brzmienia, który również dobiegł końca, a do Lublina swym rozmachem przyciąga tysiące turystów.

Obok mnóstwa koncertów, spotkań z artystami, zawsze dochodzi do spotkań także z literaturą i jej twórcami. Chodzi o to, by poznać pisarzy z Litwy, Łotwy, Ukrainy czy Białorusi. I świat położony na wschód od Lublina. − Jedną z największych przeszkód w rozwijaniu współpracy kulturalnej, przezwyciężaniu barier kulturowych i pokonywaniu stereotypów na temat kultur państw Europy Wschodniej jest bariera językowa. Podczas gdy nie jest ona większym zagrożeniem dla innych obszarów praktyk kulturowych − muzyki czy sztuk wizualnych – rzutuje przede wszystkim na recepcję literatury, a także na szeroko rozumianą sferę wymiany idei. W tym kontekście szczególnie istotna zdaje się więc idea dbałości o dobry przepływ aktualnej myśli, publicystyki i literatury, tłumaczonej na języki narodowe. Taką rolę pełni stworzone w Warsztatach Kultury Wydawnictwo Wschodni Express, które od kilku lat zajmuje się wprowadzaniem na rynek książki w Polsce najbardziej aktualnej prozy i poezji z krajów Partnerstwa Wschodniego – wyjaśniają organizatorzy.

Kluczowe problemy Europejczyków

Nazwa Wschodni Express nawiązuje do nazwy słynnego pociągu relacji Paryż–Konstantynopol, który w okresie swej świetności przecinał prawie całą Europę, a dziś odnoszony jest do wielu projektów literackich. − Celem serii wydawniczej „Wschodni Express” jest zaprezentowanie polskim czytelnikom najnowszych tekstów literatur wschodnich sąsiadów Polski, poruszających najbardziej aktualne dla społeczeństw Europy Wschodniej problemy. Misja ta wynika z usytuowania Lublina blisko wschodniej granicy Unii Europejskiej oraz jest logiczną kontynuacją mającej długie tradycje działalności lubelskich środowisk literackich i wydawniczych w zapoznaniu polskich czytelników z kulturą wschodnich sąsiadów – podkreślają pomysłodawcy. W tym roku w ramach Wschodniego Expressu zaprezentowano zwłaszcza literaturę ukraińską i litewską. Wydawnictwo Wschodni Express wydało z okazji festiwalu sześć nowych tytułów w języku polskim: Artem Czech „Punkt zerowy”, Natalka Śniadanko „Frau Müller nie zamierza płacić więcej”, Wasyl Słapczuk „Wieczorne słońce”, Herkus Kunčius „Obrazki litewskie”, Ołeh Sencow „Żywoty”, Jurij Andruchowycz, Ołeksandr Bojczenko, Orest Drul „Worochtarium”.

Dom Słów i Czechowicz

Lublin – jak mówią złośliwi – oferuje więcej wydarzeń kulturalnych, niż odbiorca jest w stanie skonsumować. Ale należy to potraktować jako komplement. Oczywiście trzeba mieć nadzieję, że w parze z bogatą ofertą kulturalną pójdzie rozwój infrastruktury w tym zakresie. Jednak pomysłodawcy i artyści nie koncentrują się na codziennych trudnościach, lecz pracują nad kolejnymi wydarzeniami. Trwają już przygotowania do przyszłorocznej 13. edycji Miasta Poezji. – Festiwal wszedł w nową dekadę, toczy się swoim życiem, a my staramy się zapewnić słowom byt w eterze miasta. Krążymy wokół hasła festiwalu Miasto Poezji i wychodzimy dosłownie w miasto. Chodzi o zagospodarowanie ulic, placów, bram. Organizujemy studio poezji, by ludzie mogli się z nią spotkać – mówi Magdalena Krasuska z działu literackiego Domu Słów i koordynatorka Miasta Poezji.

Dom Słów przy ul. Żmigród 1 koncentruje się obecnie na kolejnej edycji Spaceru z Czechowiczem i warsztatach wakacyjnych. Ciekawym pomysłem jest też Podwórko z Krainy Oz, na które można wejść od ulicy Królewskiej. To jedno z miejsc, którego walory i uroki dostrzegają turyści. Od sierpnia czynna będzie również w Domu Słów niezwykła wystawa wierszy i rysunków Zbigniewa Herberta. – Przez cały sierpień dzieła będą pokazywane na specjalnie zaprojektowanych planszach. Nie będzie otwarcia tej wystawy, gdyż w większym formacie 11 sierpnia zostanie zaprezentowana na placu Litewskim. Udział w wydarzeniu weźmie prezes Fundacji Zbigniewa Herberta – Maria Dzieduszycka. Pojawią się też kanapa i krzesełka. Będzie można się zatrzymać, porozmawiać, spędzić dobrze i wartościowo czas – podsumowuje M. Krasuska.