Przywracanie piękna

Agnieszka Gieroba

|

Gość Lubelski 31/2019

publikacja 01.08.2019 00:00

Wśród malowniczych krajobrazów nad rzeką Wieprz leży mała miejscowość. Na jej rynku stoi biały kościół pamiętający odległe czasy. Niemal 300 lat historii zostawiło tu swój ślad, ale dziś kościelne mury odzyskują dawny blask.

▲	Izba tradycji w Gminnym Centrum Kultury powstała z darów mieszkańców gminy. ▲ Izba tradycji w Gminnym Centrum Kultury powstała z darów mieszkańców gminy.
Agnieszka Gieroba/ Foto Gość

Mieszkańcy Baranowa podkreślają, że lubią swoje miasteczko i dobrze się tu czują. – Może czas płynie tu bardziej leniwie niż w dużych metropoliach, ale nie zamieniłabym tego miejsca na żadne inne. Nie jestem rodowitą mieszkanką Baranowa. Mieszkam tu od 17 lat, ale ujął mnie urok naszej miejscowości i ludzie, którzy kultywują wiele tradycji oraz chętnie dzielą się swoim doświadczeniem i wiedzą z innymi. To dzięki mieszkańcom gminy udało się stworzyć lokalną izbę tradycji, gdzie m.in. można oglądać dawne sprzęty domowe. To – obok naszego kościoła – stały punkt odwiedzin turystów przybywających do Baranowa – mówi Grażyna Piaseczna, dyrektor Gminnego Centrum Kultury w Baranowie.

Uchronić od zniszczenia

O urokach Baranowa mówi też proboszcz parafii ks. Andrzej Maleszyk, który podjął się wraz z wiernymi prac remontowych przy zabytkowym kościele.

− To stara świątynia, trzecia w historii naszej parafii. Dwie poprzednie, drewniane, spłonęły, a obecna pochodzi z XVIII wieku. To barokowy kościół z pięknymi malowidłami i zdobieniami, które niestety pokonał czas. Dlatego gdy pojawiła się możliwość, by pozyskać środki z funduszy europejskich, postanowiliśmy spróbować odnowić nasz kościół – wyjaśnia ks. Andrzej.

Pierwszy z projektów pozwolił odnowić elewację i wyremontować dach. Drugi, obecny, dotyczy wnętrza. – Lada dzień zostaną zdjęte rusztowania i wówczas będzie można zobaczyć w całej okazałości odnowione malowidła ścienne. Już teraz oglądać można ołtarz i kilka obrazów, które wróciły do świetności, i nowe oświetlenie. Na całość jeszcze troszkę musimy poczekać – mówi ks. Andrzej.

Wszystkie prace możliwe są dzięki wsparciu ludzi. – To prawda, że większość kosztów pokrywamy z funduszy unijnych, ale potrzebny był też wkład własny. Całość prac kosztować będzie około 2 mln zł, ale 20 proc. z tej kwoty, czyli niemal 400 tys. zł, musimy pokryć sami. To wielkie wyzwanie, ale z Bożą pomocą i przy wsparciu wielu ludzi damy radę – podkreśla proboszcz.

Miejsce szczególne

Te inicjatywy są tym cenniejsze, że ludziom nie żyje się tu łatwo. Większość mieszkańców dojeżdża do pracy do Puław czy Lublina, część utrzymuje się z rolnictwa, a niektórzy zmuszeni byli szukać pracy za granicą. – Ludzie nauczyli się jakoś sobie radzić, choć łatwo nie jest. Tym bardziej cieszy mnie, że mogliśmy podjąć się tak wielkiego zadania w naszej parafii. Remont nie będzie na zawsze, ale na najbliższe lata kościół będzie zabezpieczony – mówi ks. Andrzej.

Parafianie są dumni ze swojej świątyni, chętnie pokazują ją gościom. – Z jednej strony to tylko mury, ale z drugiej świadomość, że w tym miejscu przez niemal trzy wieki modlili się nasi przodkowie, tu byli chrzczeni, brali ślub i w końcu stąd ruszali w ostatnią drogę, czyni to miejsce wyjątkowym. My też najważniejsze momenty w życiu kojarzymy z naszym kościołem. Piękno, które dzięki remontom wraca, ma dla nas wielkie znaczenie – mówią.