Wysiadł na dworcu w Lublinie

ks. Rafał Pastwa

|

Gość Lubelski 34/2019

dodane 22.08.2019 00:00

Jesienią tego roku będziemy mogli zobaczyć film Leszka Wiśniewskiego ukazujący życie biskupa Juliusza Bursche.

Zdjęcia kręcono m.in. przy lubelskim kościele ewangelickim. Zdjęcia kręcono m.in. przy lubelskim kościele ewangelickim.
ks. Grzegorz Brudny

Losy nie tylko biskupa ewangelicko-augsburskiego, ale także wspólnoty lubelskich protestantów są ciekawe i bogate, dlatego nie dziwi fakt, że L. Wiśniewski zdecydował się na realizację filmu pełnometrażowego.

Ostatnie lata, także poprzez intensywne działania ekumeniczne w Lublinie, przypomniały wkład luteranów w życie i rozwój miasta nad Bystrzycą. Wystarczy wymienić rodziny Vetterów, Krausse, Hessów czy Plage. Ta różnorodność kulturowa, religijna i wyznaniowa oraz społeczna miasta przyczyniła się do umocnienia jego pozycji i znaczenia. Wybuchy pierwszej i drugiej wojny światowej zmieniły oblicze Lublina.

Biskup proboszczem

Przed 1914 r. parafia ewangelicka liczyła tu ponad 8 tys. wiernych, przed II wojną światową było to już niespełna 6 tys. Gdyby nie działania biskupa Bursche, prawdopodobnie nie byłoby możliwe powojenne odrodzenie się wspólnoty ewangelickiej w Lublinie i innych miejscowościach kraju. Posługiwał on w lubelskiej parafii jako proboszcz tylko przez miesiąc, ale były to okoliczności szczególne. – Biskup Bursche, zwierzchnik Kościoła ewangelicko-augsburskiego, siedział już w pociągu wypełnionym dygnitarzami, którzy chcieli uciec we wrześniu 1939 r. z Polski przez Rumunię do Anglii. Wielokrotnie namawiano go do wyjazdu i wielokrotnie się tym namowom opierał. Jednak w drodze z Warszawy do Lublina musiał sobie to głęboko i ostatecznie przemyśleć, skoro zdecydował się wysiąść z pociągu na lubelskim dworcu. Było to dokładnie 8 września. Skierował swe kroki do parafii ewangelickiej, która nie miała wtedy proboszcza, gdyż ks. Aleksander Schoeneich zmarł kilka miesięcy wcześniej – mówi ks. Grzegorz Brudny, proboszcz parafii ewangelickiej w Lublinie.

Męczennik czasu wojny

Wcześniej w Warszawie w wyniku bombardowania spłonął dorobek jego życia: zapiski i homilie, sprawozdania z wizytacji, dokumenty. – On scalał Kościół, który tworzyli przed wojną Niemcy i Polacy. Dzięki temu wspólnoty ewangelickiej nie kojarzono jedynie z niemieckością i dlatego po wojnie mogliśmy się odrodzić – precyzuje ks. Brudny. Wojna to czas niewyobrażalnego terroru, co dotkliwie odczuli także duchowni. Posługa biskupa Juliusza w lubelskiej wspólnocie skończyła się dość szybko, bo został aresztowany przez gestapo 6 października 1939 r. Osadzony został w więzieniu na zamku, potem przewieziony na teren III Rzeszy. Polski duchowny zmarł w lutym 1942 r. – według jednych źródeł w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen, według innych w więzieniu gestapo Moabit w Berlinie. Należy się cieszyć, że powstaje film o człowieku, który poświęcił się działaniom niepodległościowym i Bogu.