Jedyne w swoim rodzaju

Justyna Jarosińska

|

Gość Lubelski 35/2019

dodane 29.08.2019 00:00

Wybudowane 400 lat temu. Do Kazimierza Dolnego przypłynęły na barkach Wisłą. Nieustannie cieszą swoim brzmieniem w kościele farnym.

Ks. Attila Honti jest jednym z artystów koncertujących  na kazimierskim instrumencie. Ks. Attila Honti jest jednym z artystów koncertujących na kazimierskim instrumencie.
Justyna Jarosińska /foto gość

Choć o miano najstarszych w Polsce walczy jeszcze kilka innych organów, to jednak, jak przekonuje ks. Attila Honti, dyrektor archidiecezjalnego chóru Pueri Cantores Lublinenses, kazimierskie mają najwięcej oryginalnych elementów. – Mamy taki mały spór, jeśli chodzi o datowanie najstarszych polskich organów – śmieje się ks. Attila, który w ostatnim czasie prezentował turystom organy w kościele farnym. – Olkusz uważa, że ich organy są najstarsze, podobnie Leżajsk, ale jeśli chodzi o oryginalność elementów, szczególnie piszczałek, to nie mamy konkurencji.

Przetrwały wiele

O tym, że to właśnie kazimierskie organy są najstarszymi w Polsce, można przeczytać m.in. w opracowaniu  Petera Williamsa, zatytułowanym ,,The European Organ”. – Konieczna jest jednak moim zdaniem nowa rzetelna kwerenda dotycząca tego instrumentu, bo ostatnie opracowanie pochodzi z roku 1966 – stwierdza ks. Honti. Kazimierskie organy zaczęto budować w 1610 r. Ich twórcą jest Włoch Szymon Lilius. Do Kazimierza przypłynęły drogą wodną z południa Polski. – Były kilkakrotnie przebudowywane. W okresie potopu szwedzkiego zostały mocno zniszczone, ale mimo wielu remontów udało się je nastroić w ich pierwotnym, renesansowym stylu – tłumaczy ks. Attila.

Organy składają się z trzech części: dwóch wież pedałowych, na których wygrywa się nogami głównie dźwięki basowe, oraz dwóch klawiatur. Ciekawostką jest, że instrument posiada także specjalne możliwości. – Wbudowano w nie dzwonki, które pozwalają organiście, gdy nie ma ministranta, dzwonić w czasie Mszy św., oraz bęben – informuje ks. Honti. Kazimierskie organy, w porównaniu z innymi w Polsce, nie są dziś uważane za monumentalne, jednak w epoce, w której powstały, stanowiły potężny instrument. Zawieszone jakby w powietrzu wydają się tworzyć dziób statku. – To organy półwiszące, do XIX w. wsparte na drewnianych balach, teraz podtrzymują je podpory żeliwne – opowiada ks. Honti.

Doświadczenia duchowe

Od wielu lat w kościele farnym w Kazimierzu odbywają się wyjątkowe koncerty organowe. Pierwszy z nich zorganizowano w 1972 r. z inicjatywy Krystyny Pielak, ówczesnej dyrektor domu kultury, oraz prof. Feliksa Rączkowskiego, wybitnego organisty. Do 2013 r. koncerty nosiły nazwę Letnie Wieczory Muzyczne, a obecnie jest to Kazimierski Festiwal Organowy, który ma miejsce w lipcu i sierpniu. Od tego roku w kazimierskim kościele farnym muzyki organowej można posłuchać także zimą. Wydarzenie odbywa się pod nazwą Kazimierski Noworoczny Festiwal Organowy.

Diecezja lubelska przygotowuje się do rozpoczęcia obchodów 400-lecia organów, które chce zapoczątkować już we wrześniu. – Mamy w planach koncerty oraz konferencje. Zależy nam, by jak najwięcej ludzi w Polsce usłyszało o tym instrumencie oraz by turyści, którzy przybywają do Kazimierza, oprócz kazimierskiego koguta zabierali stąd także doświadczenia duchowe – podkreśla ks. Honti.