Nie wystarczy uczyć, trzeba świadczyć

Agnieszka Gieroba

|

Gość Lubelski 37/2019

dodane 12.09.2019 00:00

Katecheza to coś więcej niż zwykła lekcja. Od tego, jak jest prowadzona, zależy często obecność młodych ludzi w Kościele.

▲	 Spotkanie było też okazją do zapoznania się z nowymi pomocami dydaktycznymi. ▲ Spotkanie było też okazją do zapoznania się z nowymi pomocami dydaktycznymi.
zdjęcia Agnieszka Gieroba /Foto Gość

Nowy rok szkolny wystartował pełną parą. Zanim jednak katecheci w archidiecezji lubelskiej poszli na pierwszą lekcję, spotkali się na Mszy św. i konferencji w sanktuarium Matki Bożej Latyczowskiej. − Podczas takich spotkań naświetlamy główne kierunki pracy duszpastersko-katechetycznej w nowym roku szkolnym. Bardzo dynamicznie zmieniająca się rzeczywistość wymaga każdego roku refleksji nad tym, w jaki sposób dotrzeć z przesłaniem Ewangelii do młodego pokolenia. Pragniemy też zwrócić uwagę na jakiś szczególny aspekt posługi katechetycznej – wyjaśnia ks. Krzysztof Gałan, dyrektor Wydziału Katechetycznego Kurii Metropolitalnej w Lublinie.

Spojrzenie na młodych

W tym roku odbył się w naszej archidiecezji Synod Młodzieży, w którym młodzi ludzie mogli wypowiedzieć się na temat tego, jak widzą Kościół i czego od niego oczekują. Dlatego ten rok katechetyczny ma być szczególnie poświęcony temu, by wsłuchać się w ich głosy i popatrzeć na katechezę oczami młodego człowieka.

− Równocześnie katecheza wpisuje się w program duszpasterski dla całego Kościoła, który został wskazany przez episkopat. Na lata 2019−2022 tematem przewodnim jest hasło „Eucharystia daje życie”. Prosimy więc katechetów, by zwracali uwagę na wartość Eucharystii, mówili o jej znaczeniu, zapraszali uczniów na adoracje Najświętszego Sakramentu i zachęcali do systematycznego udziału we Mszy św. – dodaje ks. Piotr Goliszek z Wydziału Katechetycznego.

Dobrze poprowadzona katecheza to wielka wartość. − Jestem przekonany, że katecheza jest dzisiaj wręcz konieczną pomocą w wychowaniu każdego człowieka, zarówno młodego, jak i dorosłego. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że dzisiejszy świat pędzi bardzo szybko. Mamy coraz mniej czasu, który w zdecydowanej większości pochłaniają nasze obowiązki związane z aktywnością zawodową. To wszystko sprawia, że rodzina niestety nie spełnia w stopniu wystarczającym swojej funkcji wychowawczej. A przecież rodzice winni mieć świadomość, że to oni są pierwszymi katechetami i wychowawcami swych dzieci, zarówno w dziedzinie formacji religijnej, jak i wychowania odnoszącego się do życia społecznego. Kościół jedynie wspiera rodzinę i szkołę w procesie wychowawczym. Jedną z takich form pomocy jest właśnie katecheza, która z jednej strony jest wychowaniem dzieci i młodzieży do wiary, a z drugiej strony – uczeniem tego, co w życiu dobre i szlachetne; uświadomieniem, jak unikać zła – podkreśla ks. Gałan.

Liczy się bycie razem

Żeby te zadania zrealizować, katecheta powinien być nie tylko nauczycielem, ale i świadkiem wiary. Tylko ten, kto w swoim życiu sam spotkał Jezusa Chrystusa, może na Niego wskazać innym. − Katecheza w szkole ma ubogacić wiedzę młodego człowieka dotyczącą tego, w co wierzy. Ma doprowadzić do poznania Boga, bo nie da się pokochać kogoś, kogo się nie zna. Ma też za zadanie wychować dzieci i młodzież do liturgii, a szczególnie Eucharystii, która jest autentycznym spotkaniem Boga i człowieka. Dlatego oprócz katechezy szkolnej wręcz konieczna jest katecheza parafialna, która daje przestań do takiego spotkania – podkreśla szef Wydziału Katechetycznego.

Swoim doświadczeniem pracy z młodzieżą dzielił się z katechetami gość spotkania ks. Adam Bab, duszpasterz młodzieży. − W każdej klasie uczniów można podzielić na wierzących i zaangażowanych oraz na takich, którzy mimo uczęszczania na katechezę są wojownikami walczącymi z Kościołem, i na bodaj największą grupę − ludzi obojętnych. Widząc taką sytuację, dobrze by było, gdyby katecheta spojrzał na swoją pracę jak na pracę duszpasterską i zatroskany o tych, którzy „zginęli”, spróbował razem z tymi zaangażowanymi stworzyć rodzaj klasowej drużyny ewangelizacyjnej, z którą będzie można dotrzeć do rówieśników i zachęcić ich do odkrywania, jak wielką i piękną przygodą może być życie z Panem Bogiem. Świadectwo młodych jest dla innych młodych zawsze bardziej atrakcyjne niż kogoś spoza ich środowiska. Dlatego ważne, by o zagubionych nastolatków wraz z katechetą spróbowali zatroszczyć się ich rówieśnicy zaangażowani np. w różne wspólnoty. Katecheza może być punktem wyjścia do takich działań, zaproszeniem do odwiedzenia parafii, dołączenia do jakiejś grupy − mówi ks. Bab.