Za wielką cenę

ks. Rafał Pastwa

|

Gość Lubelski 45/2019

publikacja 07.11.2019 00:00

Film „Lot do wolności” to świetny dokument, ale również kino sięgające do sfery najbardziej dramatycznych ludzkich przeżyć.

Po premierze w CK odbyła się dyskusja z twórcami obrazu. Po premierze w CK odbyła się dyskusja z twórcami obrazu.
ks. Rafał Pastwa /Foto Gość

Regionaliści ze Świdnika wpadli na trop tej wyjątkowej historii podczas przeszukiwania archiwów w Instytucie Pamięci Narodowej. Byli nie mniej zdziwieni niż służby bezpieczeństwa w 1983 roku, które musiały uporać się z brawurową ucieczką pilota aeroklubu Świdnik do Berlina Zachodniego, na amerykańskie lotnisko Tempelhof.

Więcej niż archiwa

Gdy badacze archiwów odkryli dokumenty dotyczące ucieczki za żelazną kurtynę, tematem wydobytym i opracowanym przez nich zainteresowali się Krzysztof Załuski i Grzegorz Linkowski. Tak doszło do rozpoczęcia prac nad filmem, który otrzymał tytuł „Lot do wolności”. Autorem scenariusza są K. Załuski i G. Linkowski, reżyserem G. Linkowski, szef Lubelskiego Funduszu Filmowego, znany m.in. z takich produkcji, jak „Świętokradztwo”, „Proboszcz Majdanka” czy „Wybaczyć wszelkie zło”. Animacje najwyższej jakości, które w dokumencie stanowią dużą pomoc dla współczesnego widza, wykonał z polotem Paweł Łuciuk, osobiście związany ze Świdnikiem. Film składa się z warstwy dokumentalnej, fabularyzowanej i animacyjnej. Dzięki temu widzowie nie odczują znużenia, a przede wszystkim dowiedzą się o wielu istotnych sprawach na temat epoki, zdarzeń i wreszcie lotnictwa.

Premiera „Lotu do wolności” odbyła się w sali kinowej Centrum Kultury w Lublinie 21 października przy licznym udziale publiczności. Dokument został wyemitowany w TVP1; pokażą go również TVP Polonia i prawdopodobnie TVP Historia. A 17 listopada zostanie zaprezentowany na Polish Film Festiwal of America w Chicago.

Precyzyjnie zaplanowana akcja

To był poniedziałek, 24 października 1983 roku. Dokładnie o godz. 11.26 z lotniska w Świdniku wystartował samolot Jak-12 A o znakach SP-KLA, holując szybowiec, by odstawić go do aeroklubu w Lesznie. Jego prawdziwym celem było jednak lądowanie w „innym świecie”, na lotnisku Tempelhof w Berlinie Zachodnim, które znajdowało się w strefie kontrolowanej przez Amerykanów. Za sterami jaka siedział Leszek Piłat, obok niego na pokładzie znalazło się trzech mężczyzn. Jeden z nich trzymał na kolanach niespełna czteroletniego syna, którego zabrał do samolotu bez wiedzy matki. Wszyscy chcieli zrealizować marzenia o życiu w wolności, w lepszych warunkach, choć bliżej im nieznanych.

Ostatecznie w próbie ucieczki z komunistycznej Polski uczestniczyli: Leszek Piłat, Mirosław Kaczorowski, Krzysztof Leszczyński oraz Andrzej Draczewski i jego syn Jacek. Pilot utrzymywał maszynę na niskim pułapie, odbywając lot w niebezpiecznych warunkach, wszystko po to, by maszyna nie została namierzona przez radary. Załodze groziło zahaczenie o drzewa, o inne przeszkody, a także zestrzelenie, bo już po stronie niemieckiej przelatywali nad poligonem pełnym wojsk radzieckich. Leszek Piłat był perfekcyjnym pilotem, znającym się na nawigacji, natychmiast przeliczającym i korygującym w głowie odległości.

Ofiara za wolność

Oglądając „Lot do wolności”, stykamy się z rzeczywistością, która dla młodszych pokoleń jest niemal abstrakcyjna. Obok wartości edukacyjnej film niesie głębokie przesłanie na temat wolności wewnętrznej i zewnętrznej człowieka. Uświadamia, że wolność wiele kosztuje, nie jest dana raz na zawsze, że jest sprawą nie tylko zbiorową, ale też indywidualną. Wątek osobisty ma w filmie kluczowe znaczenie. Dla Leszka Piłata ucieczka była czymś, o czym zawsze marzył. Dla innych stała się okazją do życia w wolnym i zasobnym świecie. Ale nie było to ani proste, ani zawsze szczęśliwe. Uciekinierzy nigdy nie spotkali się po latach w komplecie. Jacek nigdy nie odbudował relacji z matką, mimo że ta po latach przeprowadziła się do Berlina.

Widz dotyka ekstremalnie skomplikowanych losów bohaterów, dramatu wolności, samotności, rozdzielenia z najbliższymi. Film stawia więcej pytań, aniżeli daje odpowiedzi. No bo jak odpowiedzieć w prosty sposób na pytanie, czy lepiej być razem w warunkach zniewolenia i biedy, czy tęsknić latami za matką w warunkach dobrobytu i wolności? Gdzie jest granica wolności i czym ona tak naprawdę jest? Należy się z pewnością powstrzymać od łatwych odpowiedzi i ocen. „Lot do wolności” jest dokumentem, który komunikuje wiele. Niech każdy weźmie z niego to, co wydaje mu się najcenniejsze. Z szacunkiem wobec dramatu osób pragnących wolności, także ofiar muru berlińskiego, którym dokument jest dedykowany.