Możliwe scenariusze na przyszłość

Agnieszka Gieroba

|

Gość Lubelski 13/2020

publikacja 26.03.2020 00:00

Cały świat naukowy śledzi prowadzone obecnie badania, wyciągając z nich różne wnioski. Podobnie dzieje się w Katedrze Wirusologii i Immunologii UMCS w Lublinie.

▼	Prof. Agnieszka Szuster- -Ciesielska. ▼ Prof. Agnieszka Szuster- -Ciesielska.
Agnieszka Gieroba /Foto Gość

W Katedrze Wirusologii i Immunologii na Wydziale Biologii i Biotechnologii UMCS naukowcy od dawna zajmują się badaniem zarówno układu odpornościowego, jak i wirusów, które wykorzystują głównie jako narzędzie do badania odporności człowieka.

Prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska jest specjalistą w dziedzinie wirusologii; od wielu lat prowadzi wykłady dla studentów z tej dziedziny. Obecna sytuacja epidemiologiczna w Polsce sprawia, że wielu z nas szuka informacji o wirusach, ich aktywności i sposobach zwalczania tych, które nam zagrażają.

− W naturze człowieka jest przekonanie, że jeśli czegoś nie widzimy, to tego nie ma. Tymczasem żyjemy w chmurze wirusów, które znajdują się wszędzie. Wraz z każdym oddechem, dotknięciem jakiejkolwiek powierzchni czy drugiego człowieka przekazujemy sobie te wirusy – wyjaśnia prof. Szuster-Ciesielska.

Wirus u bram

Naukowcy podkreślają, że większość wirusów nie jest chorobotwórcza. – Z reguły budzi się w nas czujność dopiero wtedy, gdy pojawiają się wokół nas zachorowania, tak jak np. w przypadku grypy. Tylko że z nią jesteśmy oswojeni. Wiemy, że co roku się pojawia i jest to dla nas naturalne. Jeśli – tak jak w ostatnim czasie – ujawnia się nowe zagrożenie, czujemy się zagubieni. Tak działo się zawsze w przypadku pandemii, których w ostatnim dziesięcioleciu było pięć. Nie dotykały one jednak Europejczyków. Tym razem pandemia pojawiła się także u nas – podkreśla naukowiec.

Współczynnik zakaźności koronawirusa SARS-CoV-2 wynosi 3. Oznacza to, że jedna chora osoba może zakazić trzy zdrowe, a każda z nowo zainfekowanych osób zakazi koleje trzy. Jednak wystarczy, że jedna z tych zdrowych osób będzie przestrzegała zaleceń wydanych przez Ministerstwo Zdrowia. Daje to duże prawdopodobieństwo, że nie zostanie zainfekowana i łańcuch transmisji wirusa zostanie przerwany.

Są różne możliwe scenariusze związane z rozprzestrzenianiem się i przetrwaniem nowego koronawirusa. Niektórzy twierdzą, że wirus SARS-CoV-2, tak jak wirus grypy, zniknie wraz ze wzrostem temperatury ciepłą wiosną i latem. – Jednak WHO mówi, że to złudne nadzieje, bo np. w Singapurze obecnie jest ciepło, a wirus doskonale się tam utrzymuje. Kolejna hipoteza zakłada, że tak jak nagle wirus się pojawił, tak nagle zniknie, jak to miało miejsce podczas epidemii SARS w 2003 roku. Jednak i to wydaje się mało prawdopodobne – twierdzi pani profesor.

Według naukowców, najbardziej prawdopodobne jest jednak, że ten wirus pozostanie z nami, bo doskonale zaadaptował się do nowego gospodarza − człowieka. Pozostanie w repertuarze ludzkich wirusów i będziemy się musieli do niego przyzwyczaić, tak jak przyzwyczailiśmy się do grypy.

Walka z czasem

Jest szansa, że przed SARS-CoV-2 uda się zabezpieczyć dzięki szczepieniom, które skutecznie wyeliminowały wiele groźnych chorób z populacji człowieka. – W tej chwili około 20 dużych firm pracuje nad szczepionką przeciw koronawirusowi. Wydaje się, że w tym wyścigu na pierwsze miejsce wysunęła się amerykańska firma, która opracowuje nowoczesną szczepionkę na bazie kwasu nukleinowego wirusa kodującego jego immunogenne białko. Chcę podkreślić, że będzie to absolutnie bezpieczna szczepionka, której działanie będzie polegało na tym, że w organizmie człowieka wytwarzane będzie tylko jedno białko wirusa – to, które w pierwszym rzędzie dostrzegane jest przez układ odpornościowy – i wobec tego białka zostaną wyprodukowane przeciwciała, które będą chroniły ludzi. Oczywiście na to musimy poczekać – mówi prof. A. Szuster Ciesielska.

Drugą możliwością jest stosowanie leków przeciwwirusowych u osób zakażonych. – Leki podaje się wyłącznie chorym, nie działają one profilaktycznie. Nie mamy w tej chwili preparatów specjalnie adresowanych do SARS-CoV-2, ale jest szeroki repertuar leków przeciwwirusowych hamujących namnażanie wirusów RNA, a właśnie tego typu materiał genetyczny posiada obecny koronawirus. Okazało się w badaniach eksperymentalnych, w których podawano pacjentom leki przeciw wirusowi ebola, HIV, malarii i grypie, że udało się hamować namnażanie tego wirusa, a tym samym łagodzić objawy – podkreśla naukowiec.

Zdaniem prof. Szuster-Ciesielskiej, trzeba z nadzieją patrzeć w przyszłość i stosować się do zaleceń Ministerstwa Zdrowia. Przykład Tajlandii, gdzie bardzo szybko wprowadzono izolację ludzi, pokazuje, że epidemię można zahamować. Dzięki rygorystycznemu przestrzeganiu izolacji i zasad higieny w tamtym kraju odnotowano tylko 46 przypadków zakażenia bez żadnego przypadku śmierci. Niech to będzie dla nas przykład – apeluje prof. Szuster-Ciesielska.