Piękna od nowa

Agnieszka Gieroba

|

Gość Lubelski 13/2020

publikacja 26.03.2020 00:00

Przez ponad dwie dekady sztab wykonawców pod wodzą konserwatorów i specjalistów z zakresu dziedzin sztuk pięknych pracował nad tym, aby przywrócić archikatedrze lubelskiej dawny blask.

▲	Odnowiona świątynia zachwyca. ▲ Odnowiona świątynia zachwyca.
zdjęcia Agnieszka Gieroba /Foto Gość

Prace remontowe składały się z trzech etapów. Pierwsza część prac dotyczyła konstrukcji budynku: wzmocniono fundamenty, więźbę i poszycie dachowe. W niektórych kaplicach wzmocniono także kopuły pod względem konstrukcyjnym – wyjaśnia ks. Adam Lewandowski, proboszcz parafii archikatedralnej.

Kolejne dwa etapy dotyczyły aranżacji wnętrz – w tym zakresie odnowiono prezbiterium, wymieniono posadzkę w nawie głównej oraz wykonano remont podziemi i krypt. Podczas trzeciego etapu remontu odnowiona została polichromia w całej świątyni, a renowacji poddano zabytki ruchome, ołtarze, obrazy i figury.

Trudna decyzja

Kiedy 22 lata temu abp Józef Życiński podejmował decyzję o rozpoczęciu remontu archikatedry, nikt nie był pewien, ile uda się zrobić. Sam biskup mówił w 1998 roku, że perspektywa przyszłych prac wydaje się bardzo trudna, mglista i nieokreślona. Nawet najbardziej oszczędne wersje kosztorysów wykraczały poza oceniane realistycznie możliwości finansowe mieszkańców Lubelszczyzny. Tymczasem okazało się, że wysiłek wielu osób, pieniądze pozyskane z różnych funduszy i wsparcie wielu instytucji pozwoliły zrealizować plany, które wydawały się niemożliwe.

Oficjalnie remont katedry zakończył się w tym roku, czyli po ponad 20 latach. Metropolita lubelski przewodniczył z tej racji Eucharystii dziękczynnej. – To tu znajduje się Krzyż Trybunalski. Wiernych z archidiecezji i z całej Polski przyciąga obraz Matki Bożej Płaczącej, nie tak dawno przeżywaliśmy 70. rocznicę wydarzeń związanych z lubelskim cudem. Pielgrzymów i turystów przyciąga zakrystia akustyczna oraz katedralny skarbiec, podziw budzi jednolita polichromia Józefa Meyera z połowy XVIII w., szereg pięknych kaplic, cennych obrazów i epitafiów – mówił abp Budzik.

Dawne dzieje

Remont, który się zakończył, był trzecim w dziejach tego kościoła. – Historia świątyni katedralnej wiąże się z zakonem jezuitów, którzy w XVI wieku przybyli do Lublina i tu, poza murami obronnymi ówczesnego miasta, zbudowali klasztor i kościół dedykowany dwóm Janom: Chrzcicielowi i Ewangeliście – przypomina ks. Adam Lewandowski, proboszcz archikatedry.

Niestety 10 marca 1752 roku wybuchł wielki pożar, który niemal doszczętnie zniszczył zabudowania klasztorne i kościół. Ocalały jedynie ołtarz główny z połowy XVII wieku, wielkie obrazy z prezbiterium, sztukaterie i malowidła w kaplicy Krzyża Trybunalskiego. Rozpoczęto odbudowę kościoła, przy okazji zmieniając jego pierwotny wizerunek. Prace nad artystycznym wyglądem wnętrza powierzono Józefowi Meyerowi, który był nadwornym malarzem Augusta III Sasa. – Te zachwycające dziś malowidła na ścianach stanowią o wyjątkowości naszego kościoła. Przy okazji ich renowacji natknęliśmy się na jednym ze sklepień na autoportret mistrza, podpisany przez niego i datowany na 1757 rok – opowiada ks. Adam.

Raz jeszcze od nowa

Burzliwe dzieje Europy sprawiły, że w XVIII wieku Towarzystwo Jezusowe zostało zlikwidowane. W Lublinie jezuicki kościół i klasztor oddano trynitarzom. Rozbiory Polski sprawiły, że kościelne instytucje podupadały. Austriacy w katedrze urządzili magazyn wojskowy, a kiedy po wojnach napoleońskich Lublin dostał się pod carskie panowanie, trynitarze nie zdołali udźwignąć ciężaru utrzymania i remontu zabudowań.

Kiedy w 1805 roku powstała diecezja lubelska, trzeba było znaleźć kościół przeznaczony na katedrę. Zdecydowano o przejęciu dawnej świątyni jezuickiej, przeprowadzając w niej remont. Biskupem lubelskim był wówczas ks. Józef Dzięcielski. Zdecydował on o wyburzeniu dwóch skrzydeł budynków stojących przed katedrą, tworząc obszerny plac.

Kolejne ciężkie chwile dotknęły katedrę podczas II wojny światowej, kiedy to znacznie ucierpiała podczas bombardowania. – Po wojnie udało się zniszczenia odbudować, ale nie remontowano tego, co ocalało. Dlatego wnętrze świątyni wymagało gruntownego odnowienia, o którym zdecydował abp Józef Życiński. Wiele prac udało się wykonać pod jego czujnym okiem, a kiedy zmarł, pieczę nad dalszymi pracami objął abp Stanisław Budzik. – Wszystko, co udało się nam zrobić, to zasługa wielu ludzi, instytucji i firm, którym bardzo dziękuję – podkreśla proboszcz katedry.