Ta choroba to nie fake news

Justyna Jarosińska

|

Gość Lubelski 33/2020

publikacja 13.08.2020 00:00

Dyrektor SMAL ks. Emil Mazur przeszedł koronawirusa. Ponad tydzień przebywał w szpitalu, później w izolatorium. Kilka dni temu wrócił do domu.

Ksiądz Emil jest jedynym duchownym z naszej diecezji, który zachorował na koronawirusa. Ksiądz Emil jest jedynym duchownym z naszej diecezji, który zachorował na koronawirusa.
Justyna Jarosińska /Foto Gość

COVID-19 jest faktem. – Nie, ta choroba to nie jest „ściema”, to nie jest żaden fake news – przekonuje ks. Emil. – Mimo że wiele osób wokół mnie wcześniej tak właśnie mówiło. Sam rzeczywiście także nie znałem nikogo chorego. Teraz już znam – śmieje się duszpasterz.

Wynik pozytywny

Ksiądz Emil nie wie, jak się zaraził. Wie jednak, że razem z nim z jego parafii do szpitala trafiło osiem sióstr zakonnych. – Ja w porównaniu z nimi przechodziłem tę chorobę łagodnie, miałem objawy grypowe: bóle głowy, mięśni, kaszel i temperaturę. Pod tlenem byłem zaledwie chwilę.

Przez kilka pierwszych dni leżał w domu. – Od razu, na wszelki wypadek, poinformowałem sanepid. Nie chciałem, żeby ktoś miał przeze mnie kłopoty. Kazano mi dwa dni odczekać i przyjść na badania, jeśli objawy nie miną.

Test ks. Emila wyszedł pozytywny. – Sanepid natychmiast skontaktował się ze mną, by dowiedzieć się, co robiłem i z kim przez ostatnie dwa tygodnie się kontaktowałem. W zasadzie to był najgorszy moment, gdy uświadomiłem sobie, ile osób mogłem potencjalnie zarazić. Byłem przecież na rekolekcjach z młodzieżą parafialną, miałem kontakt z ekipą przy nagrywaniu programu dla studia Raban i duszpasterzami parafii św. Józefa. Wszyscy oni przeze mnie musieli być na kwarantannie. Na szczęście nikt inny nie zachorował.

Leki na HIV i malarię

Gdy ks. Emil trafił do szpitala, zobaczył, że służba zdrowia naprawdę boi się koronawirusa i traktuje chorobę bardzo poważnie. – Przychodzili do mnie w pełnym „uzbrojeniu”, czyli w kombinezonach, podwójnych maseczkach. Byli jednak na każde wezwanie, więc jestem im naprawdę niezwykle wdzięczny. Wiem, że personel medyczny pracujący przy osobach zakażonych często jest wykluczany społecznie, a ci ludzie przecież narażają swoje życie i życie swoich rodzin, żeby nas ratować. Naprawdę należy im się wielki szacunek – podkreśla kapłan.

Księdza Emila leczono w szpitalu lekami na malarię i HIV. – To było trudne doświadczenie, ale dzięki temu w miarę szybko stanąłem na nogi. Siostry, które też już wyszły ze szpitala, miały podawane osocze, dlatego mamy zamiar także to osocze oddać. Ja jestem umówiony na wrzesień. To właśnie dzięki osoczu ozdrowieńców siostrom udało się pokonać najtrudniejszy czas – przekonuje ks. Mazur.

Moc modlitwy

Po tym, kiedy w szpitalu stwierdzono, że pacjent jest w wystarczająco dobrej formie, przeniesiono go do izolatorium, które znajduje się w hotelu Huzar w Lublinie. – Tam przebywałem tydzień. To już było zdecydowanie lepsze doświadczenie – śmieje się ozdrowieniec. – Przede wszystkim dlatego, że pod okno hotelu przychodzili do mnie ludzie, szczególnie młodzież, mogłem z nimi rozmawiać. Cały czas, także w szpitalu, otrzymywałem od moich wszystkich przyjaciół paczki.

Gdy wierni z parafii, ale także wszyscy ci, którzy znają ks. Emila oraz siostry i duszpasterzy z parafii św. Stanisława w Lublinie, dowiedzieli się o chorobie, powstał łańcuszek modlitewny. – Ja widziałem ten grafik, non stop, dzień i noc przez tydzień ktoś się za nas modlił. To była wielka moc. Jestem za to niezwykle wdzięczny – mówi ks. Emil. – Dostawałem też mnóstwo telefonów, SMS-ów. Kondycja, szczególnie na początku, nie pozwalała mi na wszystkie reagować, ale to naprawdę dodawało mi sił.

Spośród kapłanów pracujących w parafii św. Stanisława BM w Lublinie zachorował tylko ks. Emil. Cała reszta jednak do 3 sierpnia włącznie przebywała na kwarantannie. Wszyscy są zdrowi. – Zachęcamy więc parafian do powrotu do naszego kościoła, bo został on gruntownie wyczyszczony i przeszedł ozonowanie – mówi proboszcz parafii św. Stanisława ks. Eugeniusz Zarębiński. – Naprawdę nie ma się czego bać – dodaje ks. Emil. – Przeszedłem dwukrotnie testy potwierdzające, że jestem zdrowy.