We wspólnocie siła

Agnieszka Gieroba

|

Gość Lubelski 19/2022

publikacja 12.05.2022 00:00

Świątynia powstała wspólnymi siłami wiernych. Ich zaangażowanie sprawia, że parafia wciąż się zmienia i rozwija.

Kościół został wybudowany dzięki zaangażowaniu parafian. Kościół został wybudowany dzięki zaangażowaniu parafian.
Agnieszka Gieroba /Foto Gość

Tak było od początku, czyli od 1997 roku, kiedy parafia została erygowana. Wówczas było to młode osiedle, którego mieszkańcy w dużej mierze pracowali w Fabryce Łożysk Tocznych w Kraśniku.

– Ludzie chcieli mieć blisko kościół, więc wspólnymi siłami wybudowali najpierw kaplicę, a po latach kościół, w którym się dziś modlimy. Wszystko, co w parafii udało się zrobić i dalej jest podejmowane, to zasługa wiernych, ich zaangażowania, pracy i nakładów finansowych. Proboszcz jedynie spina organizacyjnie różne dzieła, ale bez ludzi sam nic by nie zrobił – mówi ks. Hubert Czarnecki, proboszcz parafii Matki Bożej Bolesnej w Kraśniku.

W jego przypadku posługa w tej wspólnocie to powrót w miejsce dobrze znane, gdyż przed laty, kiedy nie było jeszcze kościoła, był tu wikariuszem. – Od tamtych czasów Kraśnik bardzo się zmienił. Dotyczy to także naszej parafii. Fabryka zatrudnia dziś może 20 proc. dawnej załogi, więc mieszkańcy musieli znaleźć jakieś inne źródło utrzymania. Większość na szczęście poradziła sobie z tą sytuacją – mówi proboszcz.

Młodość ducha

Dziś wspólnotę parafialną tworzą w znacznej mierze ludzie starsi, choć i młodych też trochę jest. Wiek zapisany w dokumentach nie opisuje stanu ducha, który jest w tej wspólnocie młody i pełen zapału. – Sam fakt wybudowania kościoła pokazuje zaangażowanie ludzi w życie parafii. Mury to jednak nie wszystko, teraz jest czas na dalsze prace, które pozwolą z tej przestrzeni zrobić jeszcze piękniejsze miejsce ku chwale Boga. Zaczęliśmy od sprowadzenia organów z Holandii i ich montażu na naszym chórze. To dobry instrument, myślę, że jego brzmienie wpisze się na listę najlepszych w diecezji, a więc i wspaniała muzyka będzie rozbrzmiewać w naszym kościele – cieszy się ks. Hubert.

Przed wspólnotą jednak stoi już następne wyzwanie, czyli ukończenie wystroju kościoła. – Mamy projekt prezbiterium, w którym znajdą się drewniane figury, oraz zamysł ołtarzy bocznych. Jeden będzie ku czci Matki Bożej, a drugi planujemy poświęcić św. Andrzejowi Boboli. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, pod koniec roku nasz kościół zyska zupełnie nowe oblicze – mówi proboszcz i już planuje dalsze prace.

Wspólne dzieła

Wśród planowanych działań jest przygotowanie miejsca adoracji Najświętszego Sakramentu, które mogłoby się znaleźć w kaplicy bocznej. Prowadzą do niej drzwi z zewnątrz, co umożliwiłoby modlitwę chętnym w ciągu całego dnia. – Kościół to taka budowla, przy której zawsze coś jest do zrobienia. Na wszystko trzeba jednak czasu i funduszy, dlatego różne inicjatywy mają swoją kolejność. Mam nadzieję, że z Bożą pomocą uda się nam jeszcze wiele rzeczy zrobić – podkreśla ks. Hubert.

Zapytany o radości i troski proboszcza mówi, że kłopoty powierza Panu Bogu i Najświętszej Maryi Pannie, a radościami dzieli się z innymi. – W ostatnich tygodniach nie mogę się nacieszyć widokiem twarzy moich parafian. Kiedy przyszedłem tu do pracy, w Polsce obowiązywał nakaz zasłania nosa i ust w kościele, w związku z tym przez ostatnie dwa lata nie widziałem swoich parafian. Teraz w końcu mogę zobaczyć ich twarze, poznać i rozpoznać. Wychodząc z domu i mijając ludzi na ulicy, widzę w nich wiernych, których spotykam w kościele. To mnie bardzo cieszy – mówi proboszcz.