Królewska gra

ks. Rafał Pastwa

|

Gość Lubelski 33/2022

publikacja 18.08.2022 00:00

Młodsi i starsi, spotykają się raz w tygodniu. Uczą się koncentracji, logicznego i strategicznego myślenia, dyscypliny, cierpliwości. Szachy łączą i rozwijają. Właśnie minął rok od utworzenia Konopnickiego Klubu Szachowego „Szach”.

Klubowicze z trenerem ks. prof. Arturem Katolo. Klubowicze z trenerem ks. prof. Arturem Katolo.
ks. Rafał Pastwa /Foto Gość

Kiedy powstał pomysł założenia klubu szachowego, niewielu było tych, którzy wierzyli w sukces przedsięwzięcia. Obawiano się, że nie pojawią się chętni, bo szachy nie są tak popularnym sportem jak te dyscypliny, które gromadzą na trybunach i przed telewizorami tysiące, a nawet dziesiątki tysięcy osób. Tymczasem na pierwsze spotkanie Konopnickiego Klubu Szachowego „KKS Szach” przyszło ponad dziesięć osób, a potem było coraz lepiej. Po przerwie spowodowanej nawracającą pandemią koronawirusa także utrzymuje się stała frekwencja. Najstarszy zawodnik ma siedemdziesiąt lat, a najmłodszy niespełna sześć. Szachy łączą pokolenia, a także integrują miejscowych. Zainteresowanie nimi wzrosło jeszcze, gdy na jednej z platform streamingowych pojawił się serial o mistrzyni gry w szachy. Trenerem z licencją Polskiego Związku Szachowego i założycielem klubu jest ks. prof. Artur Katolo, a jego pomysł wsparł sołtys Krzysztof Ostrowski, który sfinansował potrzebny do gry sprzęt. Także dzięki jego zaangażowaniu gracze znaleźli stałą siedzibę w przytulnym i nowoczesnym budynku OSP Konopnica.

Mija rok, odkąd działa Konopnicki Klub Szachowy. Spotkania i treningi odbywają się we wtorki wieczorem. Wszyscy chętni, zarówno ci, którzy mają podstawy i zaawansowane umiejętności, jak i amatorzy, mogą dołączyć do klubu już w trzeci wtorek września, kiedy rozpocznie się kolejny sezon. Ambicją tego miejsca i jego członków jest zarejestrowanie stowarzyszenia, a w przyszłości udział w rozgrywkach ligowych Polskiego Związku Szachowego.

Historia szachów prowadzi do Indii, według niektórych źródeł gra była znana w Persji w VI wieku po Chrystusie. Zmian w szachach dokonali Arabowie, a do Europy trafiły one przez Sycylię i były znane najpierw na półwyspach Apenińskim i Iberyjskim oraz we Francji. Podczas włoskiej podróży Jan Kochanowski napisał poemat zatytułowany „Szachy”, a w Lublinie określił szachy mianem gry królewskiej. Pierwszy poważny międzynarodowy turniej szachowy odbył się w Londynie pod koniec XIX w. Dziś popularne są partie rozgrywane z komputerem. Nieustannie jednak gra z przeciwnikiem, który siedzi naprzeciwko – wzbudza najwięcej emocji.

Niezmienne reguły

To był wrzesień ubiegłego roku. Mieszkający w parafii Konopnica ks. prof. Artur Katolo, który wiele lat spędził we Włoszech, postanowił założyć klub szachowy. Kapłan chciał być bliżej ludzi i kontynuować swoje zainteresowania. Przez wiele lat był, jeszcze jako licealista, zawodnikiem AZS Politechnika Lublin i wyjeżdżał na rozgrywki. Potem reprezentował AZS KUL, kontynuował grę w szachy także po wyjeździe do Włoch. Gdy wrócił do Polski, postanowił wyrobić uprawnienia instruktorskie i trenerskie. Po uzyskaniu odpowiednich licencji rozpoczął organizowanie klubu w Konopnicy pod Lublinem.

− O pomoc w prowadzeniu zajęć poprosiłem Henryka Wyrostkiewicza. Od razu była pozytywna odpowiedź mieszkańców. Na zajęcia przychodziło do trzydziestu osób, dlatego wsparcie było potrzebne. Uważam, że w mniejszych miejscowościach, gdzie mieszkamy blisko siebie, warto dać coś więcej od siebie. Poza tym taka forma spędzania czasu sprawia, że mniej siedzimy przed telewizorem, smartfonem czy komputerem. Spotykamy się raz w tygodniu na dwie godziny – mówi ks. Katolo.

Jego zdaniem atutem gry w szachy jest rozwijanie myślenia logicznego, wyobrażeniowego i strategicznego. – Trzeba nauczyć się przewidywać ruchy przeciwnika, myślenia naprzód. Szachy uczą też dyscypliny, istnieją bowiem niezmienne reguły. Dziś często mówi się o zmianie reguł dla człowieka, a w szachach tego nie ma. Mamy się podporządkować regułom, co jest oczywiście wychowawcze dla młodego pokolenia. Gra w szachy uczy też odpowiedzialności. Ponosi się bowiem konsekwencje złego ruchu – dokonanych wyborów. Nie wolno zapominać o nauce i kształtowaniu postaw społecznych – wyjaśnia duchowny.

Korzyści dla każdego

− Powiem szczerze, że w szachy grałem czterdzieści lat temu i musiałem uczyć się tego na nowo. Koło szachowe powstało dzięki determinacji ks. Artura, obawiałem się jednak, czy zbierzemy chętnych do takiej aktywności. Po pandemii ludzie rzadziej wychodzą z domu. Jednak moje obawy nie były uzasadnione. Dziś mogę pochwalić się, że w szachy gra także moja wnuczka Kasia, która skończyła pięć lat, a na dodatek zaprosiła swoją koleżankę Olgę – opowiada Krzysztof Ostrowski, sołtys wsi Konopnica. Jak zaznacza, na początku września postara się przekazać zaproszenia i ogłoszenia w szkole, sklepie i w parafii. – To wyjątkowe doświadczenie patrzeć, jak młodzi ludzie grają z dorosłymi, a nawet starszymi osobami. Szachy łączą i rozwijają. Dodatkowo jako społecznik cieszę się z aktywności mieszkańców – podkreśla.

Prace trenera wspomaga Henryk Wyrostkiewicz, który na co dzień jest właścicielem jednego z wydawnictw. Gry w szachy nauczył się jeszcze jako uczeń szkoły podstawowej w Szczebrzeszynie. Potem był zawodnikiem m.in. Hutnika Kraków. – Szachy wymagają umiejętności skupienia się i konsekwencji. Cieszymy się, że przychodzące do klubu młode osoby, dziś często przebodźcowane, mogą skoncentrować się na tym, co dzieje się na planszy. Bardzo dobrze, że szachy wracają do szkół, i to od czasu wczesnoszkolnego. Daje to aparat do nauki pozostałych przedmiotów. Uczeń skupiony będzie potrafił zachować dyscyplinę, chęć zdobywania wiedzy i umiejętności – podkreśla H. Wyrostkiewicz.

Szachy jednoczą

Do klubu w Konopnicy zapisała się Monika Koczara-Kędzierska. Na co dzień pracuje jako nauczycielka. Gry w szachy nauczył ją tata. Impulsem do przyjścia na zajęcia był udział w turnieju szachowym przy okazji odpustu w parafii bł. Piotra Jerzego Frassatiego w Lublinie, którego sędzią był ks. Katolo. – Chciałabym kontynuować grę w szachy, podnieść swoje umiejętności, pomyślałam więc o dołączeniu do KKS „Szach”. Marzeniem jest też kolejny udział w turnieju, podobają mi się emocje podczas rywalizacji. W szachach tylko pozornie niewiele się dzieje. Mam kilku znajomych, którzy grają w szachy, więc mogę z nimi trenować – wyjaśnia.

Marcin Golianek od niedawna mieszka wraz z żoną i synem w Konopnicy. Na wtorkowe zajęcia do OSP Konopnica przychodzi od początku. Pierwsze szachy dostał od swojego wujka, gdy był dzieckiem. Sam musiał nauczyć się grać, gdyż domownicy nie byli amatorami tego zajęcia. – Znałem podstawowe zasady, ale nie miałem z kim grać, więc szachownica powędrowała do szafy na długi czas. Po ponad dwudziestu latach obejrzałem miniserial o mistrzyni gry w szachy. Okazało się, że oglądał go również mój kolega z pracy i postanowiliśmy grać ze sobą przez internet. Jednak stwierdziłem, że z bezpośrednim przeciwnikiem gra jest atrakcyjniejsza i postanowiłem zapisać się do klubu wraz z moją żoną – wyjaśnia.

M. Golianek obserwuje w wolnym czasie ekspertów oraz zawodników z czołówki światowej, stara się oglądać potyczki szachowe zawodników sprzed lat i analizy, które są dostępne w sieci. Niedawno został ojcem i postanowił, że chce zaszczepić w synu zainteresowanie szachami. – Chciałbym, aby nauczył się logicznego myślenia. Z zawodu jestem programistą i wiem, jakie znaczenie ma przewidywanie pewnych rzeczy. Klub szachowy w Konopnicy to niezwykła okazja do poznania innych ludzi. Od niedawna tu mieszkam i dzięki tym znajomościom mam poczucie, że mogę liczyć na wsparcie członków klubu – podkreśla.