• facebook
  • rss
  • Wandal na zamku

    Justyna Jarosińska

    |

    Gość Lubelski 04/2013

    dodane 24.01.2013 00:15

    – Prace nad wystawą „Śladami przeszłości. Najdawniejsze dzieje ziemi lubelskiej” są już w dużej mierze zaawansowane – mówi Marta Polańska, kierownik Działu Archeologii w Muzeum Lubelskim na Zamku. – Potrzebujemy jeszcze kilku tygodni, by zapiąć wszystko na ostatni guzik.

    Z niekłamaną ciekawością odsłaniam kotarę, która oddziela wystawę od części remontowanego jeszcze korytarza, i wchodzę do tajemniczego pomieszczenia, wprost na mierzącego do mnie z łuku kudłatego człowieka odzianego w skóry renifera. Obok niego stoi szałas również przykryty skórami. Jak mówią oprowadzający po wystawie pracownicy muzeum, będzie można zajrzeć do środka szałasu i zobaczyć, jak niegdyś mieszkano. Przez chwilę zastanawiam się, czy nie dzieje się ze mną coś dziwnego. Mam wrażenie, że zewsząd dochodzą jakieś nietypowe odgłosy. Dźwięki wydobywają się jakby spod podłogi. Trochę wstydzę się zapytać co to, ale na szczęście pani Marta uspokaja mnie, informując, że eksponatom prezentowanym na wystawie towarzyszy także dźwięk. Uff…

    Dwa tysiące skarbów

    Podchodzę bliżej do „kudłatego”. Patrzy na mnie przenikliwym wzrokiem. Zupełnie jak żywy. Skóra jego twarzy i dłoni w niczym nie ustępuje skórze człowieka. Pani Marta podkreśla, że zwiedzający będą mogli sobie z „kudłatym” zrobić zdjęcie. Ślady obozowiska łowców mamutów sprzed około 30 tysięcy lat znaleziono w okolicach Góry Puławskiej na Lubelszczyźnie. Cała reszta eksponatów na tej wystawie pochodzi również z naszego regionu. Ich liczba sięga ponad 2 tys. egzemplarzy. – Przygotowanie tej wystawy uważaliśmy za konieczność – opowiada pani Marta – i mierzyliśmy się z nią już od dłuższego czasu. Ciągle brakowało odpowiednich środków na jej uruchomienie, bo to wystawa nietypowa, przygotowana w nowej konwencji, łamiąca wiele schematów. W pobliżu szałasu ze skórami renifera wiszą przykłady broni, za szybką gabloty widzę prototyp siekiery. Zastanawiam się, czy to wynalazek naszego „kudłatego”? Okazuje się, że to eksponaty młodsze od niego o kilka tysiącleci, bo pochodzące ze środkowej epoki kamienia. – Najstarsze zaś znaleziska na Lubelszczyźnie są dziełem jeszcze neandertalczyków – informują pracownicy muzeum.

    Groby mówią

    Wchodzę do następnej sali. Zmienia się kolor ścian i dźwięk. Jesteśmy w młodszej epoce kamienia.. Pojawia się pierwsza ceramika. Piękne gliniane naczynia zachowane często w idealnym stanie. Na ścianach obok wiszą monitory. Po dotknięciu ekranu widzę dzban, który oglądałam wcześniej na żywo. Miły głos opowiada historię jego powstania, a ja mogę zobaczyć, jak kiedyś wytwarzano naczynia. – Mamy dwadzieścia takich monitorów – informuje mnie pani Marta – na każdym prezentujemy inną animację i film związany z wystawą. Oczywiście wszystko jest przygotowane także w języku angielskim. Na środku sali ulokowane jest duże szklane „coś”. Przypomina miejsce, w którym Śpiąca Królewna z bajki czekała na swego królewicza. Jak się okazuje, moje wyobrażenia nie odbiegają od rzeczywistości. – To będzie rodzaj szklanej gabloty zawierającej pochówek – mówi pani Marta. – Na dnie jest teraz wysypana ochra symbolizująca krew i życie, wkrótce znajdzie się tu szkielet kobiety oraz wyposażenie, które zgodnie z ówczesnymi zwyczajami wkładało się wraz ze zmarłymi do grobu. Już sobie wyobrażam, jak wielkie zainteresowanie ta rekonstrukcja wzbudzi w moim starszym synu. Ale eksponatów związanych z pochówkiem jest na wystawie więcej.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół