• facebook
  • rss
  • Buty należą do Boga

    Justyna Jarosińska

    |

    Gość Lubelski 04/2014

    dodane 23.01.2014 00:15

    Wiara i pieniądze. Pismo Święte mówi, że Bóg według swojego bogactwa zaspokoi każdą naszą potrzebę. Jak zaakceptować Bożą prawdę uczy Kurs Finansowy Crowna.

    Piątkowe popołudnie. Dwie duże sale w budynku przy ul. Szmaragdowej w Lublinie wypełniają ludzie w różnym wieku, różnych zawodów i o różnej zasobności portfela. Za chwilę rozpoczną kolejne zajęcia z edukacji finansowej opartej na biblijnych zasadach. Choć zapewne wiele ich różni, bez wątpienia można stwierdzić, że jedno łączy: chcą poznawać Bożą ekonomię i uczyć się, jak mądrze zarządzać powierzonym im przez Boga mieniem.

    Finansowy poradnik

    Przyzwyczailiśmy się, że wskazówek i porad dotyczących zarządzania pieniędzmi szukamy u ekonomistów, bankierów lub analityków giełdowych. Okazuje się, że Pismo Święte ponad 2300 wersetów poświęca pieniądzom i posiadaniu rzeczy materialnych. – Pan Bóg tak wiele mówi nam o pieniądzach, ponieważ chce, żebyśmy poznali Jego sposób patrzenia na tę bardzo ważną sferę naszego życia. To właśnie nasze rachunki, to, ile oszczędzamy, na co wydajemy pieniądze i kogo nimi obdarowujemy, pokazują tak naprawdę nasze priorytety i wyznawane przez nas wartości – mówią założyciele Edukacji Finansowej Crown w Polsce. Misją tej powstałej w Stanach Zjednoczonych, a działającej już w kilkudziesięciu krajach organizacji (Crown Financial Ministries) jest umożliwienie ludziom poznania „Bożych zasad finansowych” zawartych w Biblii. – Uczeń Chrystusa wcale nie musi traktować pieniędzy jak zła koniecznego na tym świecie – przekonuje prowadząca lubelski kurs Agnieszka Dębowczyk. – One nie są ani dobre, ani złe. Wszystko zależy od tego, jaki mamy do nich stosunek i jak je wykorzystujemy. – Zanim trafiłam na Kurs Finansowy Crown, zdarzało mi się wydawać pieniądze bez namysłu, kupować rzeczy zbędne, co wywoływało konflikty w moim małżeństwie i wyrzuty sumienia – opowiada Paulina, jedna z uczestniczek lubelskiego kursu. – Innym problemem, z jakim się borykałam, była napięta sytuacja w mojej pracy. Dzięki formacji biblijnej w trakcie kursu poznałam Bożą perspektywę wydawania pieniędzy i budowania relacji, także zawodowych, z innymi ludźmi. Wprowadziło to w moje serce więcej rozsądku i pokoju. A dzięki modlitwie wstawienniczej doznałam ogromnego wsparcia od innych uczestników i podjęłam konkretne kroki zmieniające zarządzanie powierzonymi mi pieniędzmi i pracą.

    Nie są moje

    Każdy, kto pracuje i zarabia pieniądze, uzna za całkiem naturalne stwierdzenie: „To moje pieniądze”. Nie ma więc w konsekwencji niczego niewłaściwego w tym, że skoro je zarabiamy, wydajemy je według własnego uznania. Wątpliwości przychodzą, gdy głębiej sięgniemy do Pisma Świętego i tam przeczytamy: „Do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia” (Ps 24,1) albo w Księdze Kronik: „Twoja jest, o Panie, wielkość, moc, sława, majestat i chwała, bo wszystko, co jest na niebie i na ziemi, jest Twoje” (1 Krn 29,11 a). – Nie zdawałem sobie sprawy, że Bóg może w ogóle zwracać uwagę na to, w jaki sposób ja wydaję pieniądze. – mówi Arek, uczestnik kursu. – Nie przypuszczałem, że Bóg patrzy, jak gospodaruję tym, co mam, i że to, co mam, jest mi tylko powierzone. Dotąd myślałem, że Boże patrzenie na pieniądze ogranicza się do tego, czy człowiek daje jakiś datek na Kościół, na potrzebujących. Na kursie dowiedziałem się, że Biblia zawiera najwięcej fragmentów mówiących właśnie o pieniądzach. W trakcie kursu zacząłem większą uwagę zwracać na stan powierzonych mi rzeczy. Na to, czy są czyste, umyte, zakonserwowane np. buty. W końcu są to rzeczy należące do Boga. Rejestruję również swoje wydatki i zaczynam planować swój budżet na najbliższy miesiąc.

    Życie bez długów

    W dzisiejszych czasach, gdy świat promuje rozrzutność i konsumpcjonizm, warto zastanowić się, czego tak naprawdę potrzebujemy. Często wydaje nam się, że niezbędny jest do życia nowy telewizor czy lepszy samochód. Zaspokajając jednak tego typu „potrzeby”, trudno później oczekiwać od Boga, że w cudowny sposób ześle nam pieniądze na zapłacenie koniecznych rachunków. Chcąc więcej i więcej, wpadamy w machinę długów. A Biblia zdecydowanie przestrzega przed zaciąganiem długów: „Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością” (Rz 13,8). Stary Testament dług nazywa wprost przekleństwem, bo w efekcie prowadzi on do uzależnienia dłużnika od wierzyciela. – Dla mnie ten kurs to lekcja prawdziwej życiowej mądrości – mówi Grażyna. – Dzięki niemu wiem, że chcę służyć Bogu w wolności również finansowej. Bardzo cenne są dla mnie Boże przestrogi dotyczące zarządzania finansami. Pan Bóg nie chce, abyśmy stali się niewolnikami tych, od których pożyczamy pieniądze, więc przestrzega przed pożyczaniem.

    Mamona przesłania serce

    Beata i Franek to liderzy Edukacji Finansowej Crown, prowadzący aktualnie kurs w Łęcznej. To właśnie im, dzięki kursowi, w którym sami uczestniczyli rok temu, udało się uratować małżeństwo przed rozpadem. – Prowadzimy spore gospodarstwo rolne, które wymaga dużego zorganizowania – opowiada Beata. – Mój mąż zajmuje się uprawą, a ja dokumentacją i finansami. Zawsze wydawało mi się, że żyjemy na jakimś poziomie i jesteśmy szczęśliwą i kochającą się rodziną. Z czasem nasze dochody zaczęły być dość pokaźne i zaraz za tym poszło swobodne wydawanie pieniędzy, jakie zarobiliśmy w gospodarstwie. Każde z nas zaczęło żyć swoim życiem i wydawało pieniądze „na swoje rzeczy”. Coraz częściej się kłóciliśmy, posądzając siebie nawzajem o trwonienie pieniędzy. Zaczęliśmy tracić do siebie zaufanie, stawaliśmy się sobie coraz bardziej obcy. Rok temu nasze małżeństwo było już w stanie rozkładu. Nie mieliśmy ochoty w ogóle ze sobą rozmawiać, przestało nam zależeć na ratowaniu tego związku, mimo że byliśmy we wspólnocie. W końcu padło słowo „rozwód”. Wtedy dopiero zaczęły się wizyty w poradni rodzinnej, znaleźliśmy też spowiednika, dzięki któremu zauważyliśmy, co jest przyczyną naszego kryzysu. Okazało się, że to mamona przesłoniła nam oczy. Wtedy przez przypadek usłyszałam od mojej znajomej o jakimś kursie finansowym, na który ona chodziła z mężem i który zmienił ich podejście do pieniędzy. Zapisałam nas na ten kurs. Od maleńkich kroczków, tj. zbierania paragonów, zapisywania wydatków, sporządzania budżetu domowego, po umiejętność dawania dziesięciny, uczciwość, oszczędzanie i mądre zarządzanie stawaliśmy się coraz bardziej wolni i szczęśliwi. Zaczęliśmy uczyć nasze dzieci, że najpierw trzeba zaoszczędzić, żeby mieć na coś, na czym nam zależy, że kupujemy to, co rzeczywiście potrzebne, i wszystko zapisujemy. Kurs pozwolił nam odzyskać zaufanie do siebie – podkreślają małżonkowie. Beata i Franek przekonują, że przede wszystkim zmienili podejście do rzeczy tego świata. Na ich rodzinę nie mają już wpływu reklamy. Dziś wiedzą, że są tylko zarządcami majątku Pana Boga i pracują przede wszystkim na wieczność.

    Liczenie i modlitwa

    Kurs Finansowy Crown to jednak nie tylko nauka mądrego zarządzania powierzonym przez Pana Boga dobrem. To także zbliżanie się do Niego przez zgłębienie poszczególnych wersetów Pisma Świętego i modlitwa za siebie nawzajem. – Pamiętam moje pierwsze zetknięcie z Crownem – wspomina Agnieszka, absolwentka kursu. – Od razu wiedziałam, że sprawa jest poważna i że będzie trzeba sporo popracować, żeby go skończyć. Wtedy jeszcze nie podejrzewałam, ile przyniesie zmian w naszej rodzinnej codzienności. Każde kolejne spotkanie było odkrywaniem słowa Bożego poprzez wersety Pisma Świętego. Co chwila dziwiłam się, ile Bóg ma mi do powiedzenia w kwestii finansów, wydatków, oszczędzania, pracy, długów, dawania czy inwestowania. Kurs mobilizował do czytania, myślenia, poznawania i pracy. Uczestnicy kursu pracy rzeczywiście mają sporo. To przede wszystkim liczenie, liczenie i… liczenie. Zbieranie paragonów i późniejsza ich analiza, planowanie budżetu, ale też szukanie pomysłów na ograniczenie wydatków i zminimalizowanie długów. – W mojej pamięci pozostał jednak najbardziej akt zawierzenia i przeniesienia praw własności całego majątku na Boga – podkreśla Agnieszka. – Ta świadomość Bożej mocy we wszystkim, co posiadamy, dodaje sił do pracy i wprowadzania zmian. Na lubelskich uczestników kursu, który niebawem zakończą, czeka jeszcze sporządzenie testamentu. Temu niełatwemu zadaniu będą starali się sprostać przy pomocy liderów kursu Crowna. Potem już tylko wdrożenie i praktykowanie zdobytych umiejętności w życiu codziennym i radość z wolności finansowej zgodnej z wolą Bożą. •

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół