• facebook
  • rss
  • Taki ludzki nastolatek

    Agnieszka Gieroba

    |

    Gość Lubelski 12/2014

    dodane 20.03.2014 00:00

    Zmieniło się wszystko: papier, system pracy, zdjęcia, format gazety. Niezmienne pozostało jedno: „Gość Niedzielny” zawsze starał się być blisko ludzi. Pokazuje to wystawa, którą można właśnie oglądać na KUL.

    Kiedy w Lublinie lokalny oddział „Gościa” dopiero raczkował, tygodnik świętował już 75. urodziny. Dziś wielkie jubileusze ogólnopolskiej redakcji pokrywają się z małymi lubelskimi jubileuszami. Kiedy ukazywał się pierwszy numer z dodatkiem lubelskim, mało kto w naszej archidiecezji wiedział, co to będzie za gazeta. Jedni przyjmowali nas życzliwie, inni z wielką rezerwą. Dziś niemal każdy przynajmniej o „Gościu” słyszał. Staramy się być wszędzie tam, gdzie coś się dzieje. Towarzyszymy ważnym wydarzeniom w życiu diecezji i tym na pozór całkiem małym. Musiało jednak minąć kilka lat, zanim w świadomości mieszkańców Lubelszczyzny „Gość” zagościł na dobre. Dla mnie osobiście takim momentem przełomowym, gdy zdałam sobie sprawę, że nie muszę już w różnych miejscach tłumaczyć, czym jest „Gość”, była sytuacja na lubelskim stadionie „Motoru”, jaka przydarzyła mi się po kilku latach pracy.

    Poszłam na mecz piłki nożnej kibicować naszej lokalnej drużynie. Przy okazji postanowiłam zrobić zdjęcia. Część trybun zajęli lubelscy szalikowcy w barwach „Motoru”. Kibicując, tworzyli niesamowicie barwne widowisko, które chciałam sfotografować. Znalazłam się pośród rosłych, krótko obciętych bądź też łysych osiłków, którym towarzyszyły nieliczne niewiasty z mocnym makijażem. Kiedy zaczęłam robić zdjęcia, jeden z takich kibiców, nie całkiem przyjaźnie, zapytał mnie, po co robię te zdjęcia. Przyznałam, że chciałabym je mieć w archiwum „Gościa” i może wykorzystać do publikacji jakiegoś tekstu o „Motorze”. Osiłek popatrzył na mnie wrogo i zapytał: „A co to takiego ten »Gość Niedzielny«?”. Nie musiałam odpowiadać. Zaraz wtrącili się jego kompani, tłumacząc mu, że to taka gazeta, którą można kupić np. w kościele. Uśmiechnął się i powiedział „A skoro to »Gość Niedzielny«, to może pani fotografować do woli”. Przez ostatnie 15 lat „Gość” bardzo się zmienił. Idąc z duchem czasu, zaczął intensywniej działać w internecie. Jeśli ktoś do tej pory myślał, że „Gość” to pismo tylko o Kościele, niech zajrzy na wystawę zdjęć z Polski i ze świata autorstwa fotoreporterów „Gościa”, jaką można oglądać na KUL, sięgnie po następny numer i odwiedzi stronę www.lublin.gosc.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      Reklama

      przewiń w dół