• facebook
  • rss
  • Choroba to nie wstyd

    ks. Rafał Pastwa

    |

    Gość Lubelski 13/2014

    dodane 27.03.2014 00:00

    Stowarzyszenie Misericordia. Zachorował w wieku 18 lat. Zrobił maturę, rozpoczął nawet studia zaoczne, ale choroba go pokonała. Na uczelni wstydził się przyznać, że leczy się psychiatrycznie. Pomoc znalazł w Misericordii.

    W Santiago Cafe w Lublinie przy ulicy Głuskiej w wejściu wita gości mężczyzna w średnim wieku, ubrany w fartuch kelnerski. Proponuje kawę. Ma na imię Cezary i od czterech lat pracuje jako kelner w Zakładzie Aktywności Zawodowej. Nie lubi mówić o sobie i swoim życiu, a tym bardziej o swojej chorobie.

    Obsługiwałem prezydenta

    Do stowarzyszenia trafił, bo polecił mu to miejsce znajomy. Został na stałe. W świetlicy mógł grać na gitarze, co sprawiało mu wiele radości. Nie musiał już walczyć z bezczynnością. Teraz, gdy mieszka w mieszkaniu adaptacyjnym Misericordii – także gra na gitarze elektrycznej. Na ścianach jego pokoju wiszą plakaty Hendrixa i Marleya. – Miałem do wyboru, albo siedzieć w domu na rencie i nic nie robić, albo próbować coś zmienić w swoim życiu – podkreśla Cezary. – Nie mówię o swojej chorobie i o tym, jak mi było ciężko w szpitalu, bo ludzie tego nie rozumieją – tłumaczy. – Zazdrościłem tym, którzy opowiadali o swoich pierwszych obowiązkach zawodowych. Było mi ciężko z myślą, że jestem chory i nie mam sił podjąć pracy. Jeszcze pięć lat temu znalezienie zatrudnienia przez osoby takie jak ja było praktycznie niemożliwe. W Misericordii znalazłem szansę dla siebie – wyznaje. – Przeszedłem długą drogę. Nigdy nie przypuszczałem, że będę pracował. Dzięki pracy spotkałem wiele ciekawych osób. Obsługiwałem nawet prezydenta naszego kraju – mówi Cezary.

    Tysiąc chorych bez kaplicy

    W 1990 roku kapelanem Szpitala Neuropsychiatrycznego przy ul. Abramowickiej w Lublinie został ks. Tadeusz Pajurek. Na początku – jak wspomina – bał się tego wyzwania. Zastanawiał się, dlaczego ma pracować w takim szpitalu i czy podoła zadaniu, mimo że był wcześniej kapelanem w innych placówkach. – Pomyślałem jednak, że to nie jest przypadek. Skoro się tu znalazłem, to Bóg ma jakiś zamiar wobec mnie – mówi ks. prałat Tadeusz, dziś prezes Charytatywnego Stowarzyszenia Niesienia Pomocy Chorym „Misericordia”. – Kiedy zobaczyłem ten szpital z ponad tysiącem osób chorych bez kaplicy, to pomyślałem sobie, że moim zadaniem jest zbudowanie tu miejsca modlitwy. Do tej pory Msze św. były celebrowane na korytarzu – opowiada. – Poza terapią, poza opieką medyczną te chore osoby potrzebowały miejsca na spotkanie z Bogiem, bo ten wymiar jest niezwykle istotny w procesie leczenia – dodaje.

    Wszyscy jesteśmy równi

    Kiedy powstał projekt kaplicy, ks. Pajurek musiał jeździć po parafiach, żeby zbierać pieniądze na budowę, gdyż szpitala nie było na to stać. – Nie mogłem jednak wybudować kaplicy nie posiadając osobowości prawnej. Dlatego 21 stycznia 1991 roku razem z personelem medycznym szpitala założyliśmy stowarzyszenie – tłumaczy. Jego nazwa wywodzi się z drugiej encykliki Jana Pawła II, która stała się inspiracją dla twórców organizacji. – Pomyślałem sobie, że słowo misericordia, mimo że wtedy mało popularne, to jednak najlepiej oddaje sens tego, co chcemy robić, czyli nieść pomoc chorym – wspomina ks. Pajurek. Stowarzyszenie jest organizacją non profit. Środki, które otrzymuje, przeznaczane są całkowicie na potrzeby chorych. – Po zarejestrowaniu stowarzyszenia otrzymaliśmy grunt od państwa. Pierwotny projekt kościoła zmieniono na projekt ośrodka rehabilitacji dla osób z zaburzeniami psychicznymi – dodaje ks. prałat. Tak powstał pierwszy w Lublinie ośrodek dziennej terapii osób z zaburzeniami psychicznymi. Jest to Środowiskowy Dom Samopomocy połączony z kościołem rektoralnym św. Judy Tadeusza i szpitalem. – W tym wielkim „mieście cierpienia” powstał kościół otwarty także dla ludzi z zewnątrz. Zależało mi, aby nie był to obiekt zamknięty jak getto – mówi ksiądz. Dano więc możliwość uczestniczenia we Mszach św. o różnych godzinach ludziom z najbliższego otoczenia. – Podczas liturgii najpełniej stajemy się jednością, wszyscy jesteśmy równi przed Chrystusem – podkreśla ks. Tadeusz.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół