• facebook
  • rss
  • Życie na medal

    Justyna Jarosińska


    |

    Gość Lubelski 25/2014

    dodane 19.06.2014 00:00

    Chełmianin Roku 2013. Nie zależy mi na tym, 
by być na pierwszym planie. Dla mnie najważniejszy 
jest człowiek – mówi Tadeusz Boniecki. 


    W Chełmie zna chyba wszystkich, a nawet jeśli nie, to na pewno jego znają wszyscy. Od lat swój wolny czas poświęca pracy z ludźmi i dla ludzi. Tadeusz Boniecki jest wszędzie tam, gdzie dzieje się coś ważnego, co wymaga poświęcenia i zaangażowania. Jego wieloletnią pracę w tym roku doceniła specjalna kapituła, która uznała go za Chełmianina Roku 2013. – Kompletnie nie spodziewałem się tej nagrody – mówi lekko zażenowany. – Takich chełmian jak ja jest naprawdę wielu i myślę, że to w ich imieniu odebrałem tę nagrodę – dodaje.

    Pomysł na młodych


    Od lat jest społecznym prezesem Stowarzyszenia „Civitas Christiana”, z którym już po raz jedenasty w tym roku zorganizował Dni Kultury Chrześcijańskiej. Od pięciu lat jest również prezesem Stowarzyszenia Hospicjum Domowe im. ks. Kazimierza Malinowskiego. – Niektórzy lubią łowić ryby, zbierać grzyby, uprawiać działkę, a ja lubię pomagać drugiemu człowiekowi. Po prostu kocham ludzi – opowiada Tadeusz Boniecki. I jak podkreśla, nie chodzi o liczbę funkcji, których ma rzeczywiście dużo, ale o to, jak naprawdę wygląda jego praca.

    
A pracy, która dla pana Tadeusza jest również formą spędzania czasu wolnego, jest naprawdę dużo. Hospicjum wymaga niezwykłego zaangażowania, szczególnie że nie ma w nim ludzi, którzy pracowaliby na etacie. – Ja kieruję, bo ktoś kierować tym musi, ale nic bym nie zrobił sam – przekonuje. By hospicjum działało, udało mu się zebrać ludzi, którzy podobnie jak inicjator powstania żyją tym, co robią. – Mamy 45 podopiecznych z chorobami nowotworowymi, ale przyjmujemy wszystkie rodziny, które zgłaszają się do nas, bo zmagają się z ciężką chorobą kogoś bliskiego – zapewnia pan Tadeusz. Jak podkreśla, sam nie tylko zarządza stowarzyszeniem, ale także opiekuje się chorymi. – Ta praca to pokazywanie, że Ewangelia nie jest tylko i wyłącznie kartką Pisma Świętego, ale prawdziwym życiem – zaznacza.

    
W Hospicjum ks. Malinowskiego ciągle brakuje wolontariuszy, choć bardzo wielu ludzi pomaga. – Mam cichą nadzieję, że tytuł, który otrzymałem, będzie taką formą reklamy tego, czym my jako stowarzyszenie się zajmujemy, że zgłoszą się do nas inni, którzy chcą pomagać – podkreśla.

    
Pan Tadeusz ma niezwykły dar przyciągania młodych ludzi. – To dzięki nim możemy w dużej mierze robić to, co robimy – mówi. Powołane przez niego hospicjum jako jedyne w Polsce współpracuje z Młodzieżową Radą Miasta, która bardzo mocno zaangażowała się w działania. – Młodzi organizowali w szkołach zbiórki na łóżka rehabilitacyjne i inne potrzebne sprzęty, które w naszym hospicjum można za darmo wypożyczyć. To forma wyczulania młodych na potrzeby ludzi starszych i chorych – wyjaśnia.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół