• facebook
  • rss
  • Jak makiem zasiał

    dodane 19.06.2014 00:00

    Na osiedlu wyrosły kwiaty sięgające mniej więcej pierwszego piętra. To pomysł Amerykanina, który w latach 80. mieszkał w Lublinie i w ten sposób chciał się odwdzięczyć mieszkańcom za życzliwość, jakiej doświadczał.

    Do tej pory z różnych nietypowych instalacji znane było inne lubelskie osiedle. Powstałe w minionej epoce podawane było jako przykład jednego z najpiękniejszych w Polsce. Dziś LSM to stare osiedle z pordzewiałymi rzeźbami, które jednak wciąż ma swoisty urok. Sąsiadujące Czuby wygrywają właśnie konkurencję na nietypowe instalacje. Wszystko za sprawą Billa Goulda, który wymyślił wielkie maki. Na pomysł postawienia maków na os. Skarpa Amerykanin mieszkający w Kalifornii wpadł kilka lat temu. Rzeźba miała być prezentem dla mieszkańców osiedla, na którym Bill wraz z rodziną mieszkał w latach 80., gdy żona artysty wykładała na UMCS.

    – To był trudny okres. Miałem kartki na żywność i tak jak inni stałem w kolejkach. W tym wszystkim jednak niesamowicie życzliwi pozostawali ludzie, z którymi zdążyłem się zaprzyjaźnić. Mimo szarości dookoła, spotykaliśmy się z sąsiadami, dużo rozmawialiśmy, na domowe sposoby ubarwialiśmy ówczesną rzeczywistość – mówi artysta. Bill liczył, że jakieś firmy z Polski ufundują rzeźbę, ale to nie nastąpiło. Dlatego zdecydował, że musi znaleźć inny sposób na zebranie pieniędzy. Udało się to przez internetowy serwis Kickstarter. Pomysł artysty wsparło tam 165 internautów, którzy łącznie wpłacili na realizację maków ponad 33 tys. dolarów. Pomysł postawienia nietypowych maków na lubelskim blokowisku bardzo się ludziom spodobał. Docenili go zarówno internauci, jak i mieszkańcy osiedla Skarpa. Bardzo ważnym elementem rzeźby są ceramiczne płytki, które trafią na płatki maków. Przy wietrze będą wydawać przyjemny dla ucha szmer. Ich wykonania podjęli się głównie mieszkańcy Czubów. Powstawały na warsztatach w Domu Kultury Skarpa, w szkołach i przedszkolach. – Do tej pory osiedle niczym się nie wyróżniało. Dobrze się tu mieszka, wokół i sklepy i szkoła i przedszkole, ale urokliwie to u nas nie jest. Podoba mi się ta instalacja, choć nie zmienia ogólnego krajobrazu dzielnicy, to jest takim smaczkiem, który na razie wszyscy przychodzą oglądać – mówi Roman Kisio, mieszkaniec okolicznych bloków. Dlaczego maki? – Ten kwiat dobrze zapamiętałem z Polski. Ma dla Polaków wiele znaczeń, no i dobrze wygląda – wyjaśnia artysta.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół