• facebook
  • rss
  • To nic, że nogi bolą

    Agnieszka Gieroba

    |

    Gość Lubelski 30/2014

    dodane 24.07.2014 00:00

    Mieli do przejechania 350 km. Dla wprawnego rowerzysty to nie tak dużo, dla tych, którzy rower wsiadają czasami, to wielki dystans. Nie liczyły się jednak umiejętności, ale intencje, jakie każdy wiózł.

    Co roku rowerowa pielgrzymka cieszy się większą popularnością. Tym razem grupa liczyła 132 osoby. Dla wielu pielgrzymów wyprawa to wielkie wyzwanie, bo na co dzień nie pokonują rowerem dużych odległości, jednak większość to zaprawieni rowerzyści. – Dobrze do takiej drogi się przygotować. Na pewno wcześniejszy trening pomaga zdobyć kondycję, ale nie ma reguły. Były takie sytuacje, że ktoś, kto wydawał się zaprawiony w jeździe, nie radził sobie na trudniejszych odcinkach, ale też mamy takich pielgrzymów, którzy nie jeżdżą na co dzień na rowerze, jednak dystans Lublin–Częstochowa pokonali bez problemu – mówi Jerzy Storczyk ze stowarzyszenia Rowerowy Lublin, które jest organizatorem pielgrzymki.

    Najtrudniejszy i najdłuższy był pierwszy dzień. Pielgrzymi mieli do przejechania 110 km, częściowo trasą o dosyć dużym natężeniu ruchu. Dalej było nieco łatwiej. Dzienny dystans skrócił się do  80 km i pielgrzymi jechali bocznymi drogami. Najstarszym uczestnikiem był 70-letni Stanisław Jedyński z Wrocławia, który jeździ z lubelską pielgrzymką po pierwsze – jak mówi – ze względów religijnych, a po drugie, żeby podziwiać piękną polską ziemię, a do Lubelszczyzny ma szczególny sentyment. Każdy z pielgrzymów jechał z jakąś intencją. – Dla mnie myśl, że jadę do Maryi prosić Ją o zdrowie dla mojej mamy, była wielkim motywatorem w chwilach kryzysu. Kiedy wydawało mi się, że już nie dam rady, przypominałam sobie, po co jadę – mówi Magda z Lublina, która jechała rowerem do Częstochowy pierwszy raz. – To nic, że nogi bolą, szczególnie gdy jedzie się przez Góry Świętokrzyskie i siedzenie też daje o sobie porządnie znać. Im więcej trudu, tym większa radość, gdy dojeżdżamy do Częstochowy – podkreślają pielgrzymi. Po raz drugi do lubelskiej pielgrzymki rowerowej dołączyli policjanci. – Na razie jedziemy razem: VI Pielgrzymka Rowerowa z Lublina i II Pielgrzymka Rowerowa Policjantów z Lubelszczyzny, ale wiem, że policjanci w przyszłości chcą stworzyć niezależną grupę pielgrzymkową – mówi Jerzy Storczyk. Tegoroczna pielgrzymka odbywała się pod hasłem: „Wierzę w Syna Bożego”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół