• facebook
  • rss
  • Ratunek w Dzieciątku

    Justyna Jarosińska

    |

    Gość Lubelski 51-52/2014

    dodane 18.12.2014 00:00

    W niektórych mediach nazywane „magicznymi”. Wyczekiwane przez dzieci, ale także przez wielu dorosłych. Święta Bożego Narodzenia. O tym, że niosą radość i nadzieję, ale że bywają również czasem smutku i zwątpienia, dyskutowali prelegenci podczas spotkania z cyklu „Wznośmy mosty, a nie mury”.

    Narodził się przeszło 2 tys. lat temu. Bóg-człowiek. Do dziś wśród chrześcijan na całym świecie cud ten wzbudza wiele emocji. Niektórzy nie pojmują, jak to się stało, że Ten, który króluje nad światem, na ziemię przyszedł wśród zwierząt, że ukazał się najuboższym. Dlatego, że nie rozumieją, doszukują się magii i wytłumaczenia tego, po ludzku rozumianego, faux pas. W Polsce, podobnie jak w wielu innych krajach na świecie, przygotowania do świąt Bożego Narodzenia rozpoczynają się często już zanim na dobre rozpocznie się Adwent. O świętach rozmawiają zarówno ci, którzy w narodzenie Chrystusa wierzą, jak i ci – co ciekawe – którzy uważają ten fakt za swojego rodzaju baśń. Przedświąteczny okres staje się czasem zbijania kokosów przez sprzedawców oferujących coraz to wymyślniejsze zabawki dla dzieci, ozdoby choinkowe czy gadżety elektroniczne. Prelegenci zaproszeni na pierwszą z cyklu debat „Wznośmy mosty, a nie mury”, prowadzonych przez GN wraz z MBP w Lublinie, próbowali wyjaśnić, o co tak naprawdę chodzi w świętach Bożego Narodzenia, czym są i jak powinny wyglądać, podejmując temat „Święta nadziei czy beznadziei”.

    Narodziny dla nieba

    Są ludzie, którzy bardziej niż inni czekają na święta Bożego Narodzenia, bo to dla nich kolejne symboliczne narodziny Chrystusa przeżyte ze swoim chorym dzieckiem. Czasami nie wiedzą, jak wiele tych wspólnie przeżywanych świąt jeszcze im zostało, a czasami towarzyszy im świadomość, że najbliższe mogą być ostatnie. By rodzina mogła ten okres spędzać razem w domu, dba Hospicjum Małego Księcia. Ojciec Filip Buczyński, jeden z uczestników debaty, podkreślał, że dla niego i wszystkich pracowników hospicjum święta trwają cały rok. Każdego dnia mają świadomość, że któryś z ich podopiecznych może narodzić się dla nieba. Starają się więc, by każdy dzień był dla tych dzieci, które niosą swój krzyż cierpienia, dniem radości i zabawy, by był dniem prawdziwie świątecznym. Starają się codziennie dawać nadzieję wiążącą się z narodzinami Jezusa Chrystusa.

    Dary od św. Mikołaja

    Bez wątpienia święta Bożego Narodzenia są tymi, które mają najbardziej rodzinny charakter. W pędzie życia postanawiamy choć na chwilę się zatrzymać, by spotkać matkę, dawno niewidzianego brata czy po prostu pozwolić sobie na „zabijanie” czasu podczas zabawy z dziećmi na dywanie. Problem pojawia się, gdy w trakcie rodzinnego spotkania każdy z nas pozostaje zamknięty w swojej przestrzeni medialnej. – Święta potrafią przynosić beznadzieję – mówił znany reżyser filmowy Grzegorz Linkowski, poruszając temat niesienia nadziei przez media. – Dzieje się to wtedy, gdy domownicy, zamiast spędzać je prawdziwie razem w otwartości na siebie, pozostają przed swoimi telefonami, komputerami czy też siedzą wpatrzeni w ekrany telewizorów. Wtedy media przeszkadzają. Ale media mogą jednak nadzieję również dawać – podkreślał Linkowski. – Wszyscy pamiętamy swoistego rodzaju rekolekcje, podczas których odchodził do domu Ojca Jan Paweł II. Mogliśmy w nich uczestniczyć właśnie dzięki mediom. Grzegorz Linkowski przywoływał także film „Ziemia Maryi”. – To niezwykły film pokazujący niezwykłe dzieło małej, kruchej istoty, która 2 tys. lat temu urodziła Jezusa – zauważył. Reżyser podkreślał także fakt, że z prelegentami, zarówno z o. Buczyńskim, jak i ks. Stefanem Batruchem, wspólnie wielokrotnie próbowali pokazywać w mediach trudne, ale prawdziwe historie, których celem było wlewanie nadziei w sytuacje – wydawałoby się – bez nadziei. Właśnie o wlewaniu nadziei w trudne historie mówił podczas gościowej debaty ks. Batruch. – Na Ukrainie trwa regularna wojna. I nie jest to tylko wojna polityczna czy ekonomiczna. To wojna dobra ze złem – podkreślał duchowny. – Wydarzenia na Ukrainie obnażają słabość wszelkich wartości. Św. Mikołaj przynosi Ukraińcom głównie dary w wymiarze duchowym – zauważał. – Bardziej stawia przed nimi zadania, by to doświadczenie, które przeżywają, nauczyło ich być wytrwałymi, zahartowanymi, by potrafili na zło odpowiadać dobrem. 

    Wiara bez wierzeń

    Mimo że każdy z prelegentów miał swój konkretny temat, wszyscy wspólnie ze słuchaczami zastanawiali się nad tym, jak dzisiejszy świat próbuje dostosować do siebie przychodzącego Jezusa Chrystusa i skomercjalizować święta Bożego Narodzenia. Zdaniem o. Buczyńskiego wytworzone zostały rytuały, które mają poprawić samopoczucie ludzi w czasie świąt. – Dobrze się czujemy, jak jest taki rytuał, że moje dziecko dostanie paczkę pod choinkę. Głównym celem świąt stają się nasze emocje – przekonywał o. Filip Buczyński. – Boże Narodzenie staje się odrodzeniem w człowieku czegoś, co jest pewną grupą doznań, sprawiających, że jest mi dobrze. Jeśli będziemy to kultywować, to zostaniemy na poziomie swoich wierzeń, w których nie ma wiary – konkludował franciszkanin.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół